Patrzysz na posty wyszukane dla hasła: Powiatowy Urząd w Tychach





Temat: Praca
Ja znalazłam pracę przez Powiatowy Urząd Pracy u mnie w Tychach. Pracuje tam już prawie 4lata i mimo iż nie ma źle, szukam nowej pracy (głównie związanej z moimi studiami i oczywiście lepiej płatnej) powiem Wam tak szczerze że mam teraz tak jak Wy...odpowiadam na ogłoszenia, jeżdzę na rozmowy, szukam po www.gratka.pl, na www.pracuj.pl, przeszukuje wszystkie oferty co mi znajomi podrzucają i dosłownie...nic Raz byłam w Urzędzie oglądnąć ogłoszenia to Pani mnie poinformowała że według prawa jestem zatrudniona i Oni nie muszą dawać mi namiarów na ogłoszenia od Nich a że szukam innej, lepszej pracy to już zostaje w mojej decyzji. No ale cóż mi zostaje...szperam dalej a może nóż coś znajdę





Temat: Czy trzeba było likwidować miejską kolej

Witam!!

Jako mieszkaniec tego pięknego miasta pozwolę sobie zabrać głos w
sprawie:-))


Jakie, Waszym zdaniem, miałoby szanse przywrócenie aglomeracyjnego ruchu
kolejowego Lędziny-Tychy Miasto-Katowice?


W obecnych realiach -żadne. Popierwsze dlatego, że stacja Tychy Miasto leży
cudownie w środku miasta...taki to środek, że do najbliższego przystanku
autobusowego idzie się ok. 10 minut. No prawie z racji tego, że jedyna
linia, która podjeżdza do stacji tej to E ..ale częstotliwość kursów jest co
godzina a więc trza by było na nóżkach drałować pod Urząd Miasta bądź na
Grota Roweckiego. jednym słowem... brak skomunikowania z komunikacją
miejską.
Po drugie - konkurencja. Jest dwóch przewoźników dużych i nie znana mi ilość
busiarzy kursujących na trasie Tychy-Lędziny. Ci duzi to MZK Tychy (linia
262) oraz PKS Oświęcim. Ci dwaj już i tak mają na pieńku ze sobą tak więc
nie widzę aby do małej wojenki dołączyła się PKP.
Po trzecie - układ polityczny w satelitach miasta Tychy. Kiedyś wszelkie te
wioski typu Lędziny, Bierunie itp. należały do Wielkich Tychów. Obecnie po
odłączniu się w na początku lat 90 pałają awersją do samego miasta (ostatnio
nawet chcą zmienić nazwę powiatu swojego, który nomen omen nazywa się
tyski-ziemski). Nie chcą widzieć u siebie autobusów PKM, nie chcą widzieć
żadnych większych połączeń z Tychami. Była nawet akcja burmistrza Lędzin
który zabronił aby z Tesco jeździł do Lędziny bezpłatny autobus. I tym
sposobem ludność Lędzin została pozbawiona możliwości darmowego dojazdu do
miasta.
Po czwarte - stan linii. Jest on jednym słowem fatalny. Dworce od Tychy
Miasto począwszy są w kierunku Lędzin są zniszczone. Poza tym nad jednym
torem w kierunku terenów przemysłowych zdjęto już (bądź ukradziono) sieć
trakcyjną. PKP musiałoby zaoinwestować co równa się filmom since fiction.


Jakie warunki musiałyby spełniac
połączenia (częstotliwośc, taryfa, bilet wspólny) - czas przejazdu poniżej
20 minut z centrum Tychów do Katowic wydaje sie byc mocno konkurencyjny dla
autobusów, o kwestiach srodowiskowych nie wspominając.


Jakie warunki...hmmmm. Powiedzmy tak Popuszczając wodze fantazji to. Czas
dojazdu mnieszy niż 15 minut, dobre skomunikowanie z MZK Tychy (a na to bym
nie liczył, gdyż to dla autobusów zakładu przecież konkurencja) ze stacji
Tychy Miasto.
Czy pociąg byłby konkurencją dla MZK Tychy...raqczej nie E-1 jest dość
szybki i bardzo często kursuje (w porywach co 20 minut) tak więc kolej jest
tutaj raczej bez szans. Poza tym te fatalne położenie stacji.

pozdrawiam

piotr







Temat: Kierowcy dofinansują koleje
Jezdnia z polisą
Jeszcze do niedawna kierowcom, którzy szkodzili auto na dziurze, miasta wypłacały odszkodowania z własnych funduszy. Teraz niemal wszyscy ubezpieczyli się od odpowiedzialności cywilnej.
Na przykład w ubiegłym roku Urząd Miasta w Mikołowie sam wypłacał odszkodowanie do wysokości 500 zł, powyżej tej kwoty płaciła firma ubezpieczeniowa, jednak w tym roku wszelkie roszczenia pokrywa już ubezpieczyciel.
- Wniosków o odszkodowania rzeczywiście jest coraz więcej – przyznaje Michał Wróbel z działu technicznego Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów w Tychach. - Zazwyczaj dzieje się tak z początkiem roku, kiedy na drogach pojawiają się dziury i wyrwy. Poszkodowany, ubiegający się o odszkodowanie, musi jednak udowodnić, że szkody doznał na konkretnej drodze, w konkretnym miejscu i odpowiednio udokumentować zdarzenie.
Dlatego warto na miejsce wezwać policję, straż miejską i dostarczyć ich notatki. Jeśli to możliwe, warto zebrać oświadczenia naocznych świadków.
- Ostatnio zgłoszono sporo takich drogowych zdarzeń, bo w przypadku silniejszych mrozów, wyrwy na drogach mogą powstać bardzo szybko, w ciągu kilku godzin – twierdzi nadkom. Jarosław Myślak, zastępca naczelnika Sekcji Ruchu Drogowego KMP w Tychach.
Dodajmy, iż poszkodowany musi mieć prawo jazdy, dowód rejestracyjny, wykupioną polisę OC, a samochód ; ważny przegląd techniczny.
Droga do uzyskania odszkodowania bywa czasami trudna, ale wielu osobom się udaje się otrzymać pieniądze. W ubiegłym roku do Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów w Tychach wpłynęło 15 wniosków o odszkodowania związane ze złym stanem dróg. Dwa z nich odrzucono, trzy pojawiły się w grudniu i są rozpatrywane, natomiast w 10 przypadkach wypłacono odszkodowanie. W tym roku wpłynęły kolejne trzy. Z kolei w Mikołowie w ubiegłym roku pozytywnie rozpatrzono pięć podań.
- W 2005 roku koszty związane z odpowiedzialnością MZUiM za szkody powstałe w wyniku złego stanu dróg wyniosły 25 tys. zł – dodaje Michał Wróbel. - W kwocie tej zawiera się całoroczne ubezpieczenie OC i w planie na 2006 r. kwota ta jest podobna. Najwyższe przyznane odszkodowanie to 5,5 tys. zł.
W Tychach (miasto na prawach powiatu) za drogi publiczne odpowiada Miejski Zarząd Ulic i Mostów. Tam też należy kierować żądanie odszkodowania. Poza miastami na prawach powiatu, za drogi krajowe odpowiada Generalna Dyrekcja Dróg, za drogi wojewódzkie – Zarząd Dróg Wojewódzkich, za drogi powiatowe – starostwa, a za pozostałe drogi publiczne – urzędy miast i gmin.
Autor: Leszek Sobieraj www.motofakty.pl



Temat: Urząd Marszałkowski zwleka... ( art. z DZ Polska )
Urząd Marszałkowski zwleka z oceną projektu, bo czeka na opinię Ministerstwa Rozwoju Regionalnego
26.10.2007

Kilkaset kilometrów tras rowerowych po terenach 25 gmin województwa śląskiego będzie oznakowanych i przygotowanych dla turystów w ramach Programu Rozwoju Subregionu Centralnego. Siedem gmin powiatu zawierciańskiego pod przewodnictwem Zawiercia spieszy się jak może z realizacją kolejnych etapów projektu. Dwa etapy prac mają już za sobą. Niestety trzeci etap ma już prawie dwa miesiące poślizgu, bo tyle zwleka Urząd Marszałkowski z jego oceną.

- Opóźnienia nie wynikają z opieszałości urzędu. Decyzja o wstrzymaniu trzeciej oceny uzależniona została od uzyskania z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego przebiegu interpretacji tzw. linii demarkacyjnej. Trzeba rozgraniczyć projekty, które teoretycznie nie powinny uzyskać wsparcia w ramach naszego programu, bo mieszczą się w katalogu innych inwestycji np. w Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich - mówi Małgorzata Noga, kierowniczka Referatu do spraw Wyboru Projektów Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach..

Samorządowców tymczasem goni czas.

- Wiadomo, że gminy się spieszą z realizacją projektu, bo czeka ich w przyszłym roku udział w kolejnych konkursach, w których jest szansa na pozyskanie dużo większych pieniędzy - mówi Artur Grabowski z Urzędu Miejskiego w Zawierciu.

W tej sytuacji marszałkowscy urzędnicy poprosili ministerstwo o ułatwienia w ocenie.

-W pierwszej kolejności rozpoczniemy ocenę tych projektów, które nie mają kłopotów z linią demarkacyjną - dodaje Małgorzata Noga.

W programie uczestniczą gminy: Zawiercie, Bytom, Chorzów, Czeladź, Jaworzno, Katowice, Kroczyce, Lubliniec, Łaziska Górne, Łazy, Mikołów, Mysłowice, Ogrodzieniec, Ornontowice, Orzesze, Piekary Śląskie, Pilica, Poręba, Ruda Śląska, Siemianowice Śląskie, Świętochłowice, Tychy, Włodowice, Wyry, Zabrze. Gminy podzielono na siedem grup.

Projekt nie polega na budowie nowych ścieżek rowerowych. Chodzi o ustalenie i oznakowanie tras rowerowych, które mogą przebiegać np. leśnymi duktami, po drogach polnych, czy też gotowych ścieżkach rowerowych. Wyjeżdżając z każdej z 25 miejscowości biorących udział w projekcie mamy szansę dotrzeć do wszystkich innych miast i gmin na obszarze, którego dotyczy przedsięwzięcie.

Dziennik Zachodni



Temat: Górnośląski Związek Metropolitalny / Silesia
INFORMACJA PRASOWA Z BIURA PRASOWEGO WOJEWODY ŚLĄSKIEGO
Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji zwrócił się do wojewody śląskiego z prośbą o wyjaśnienie kilku wątpliwości związanych z treścią statutu Górnośląskiego Związku Komunalnego, które w ocenie MSWiA są konieczne do dokonania rejestracji związku w prowadzonym przez Ministra Spraw Wewnętrznych rejestrze związków komunalnych. Dokonanie wpisu do rejestru jest warunkiem rozpoczęcia działalności przez Górnośląski Związek Metropolitalny.

Wniosek o rejestrację GZM, stanowiący efekt przyjęcia przez rady wszystkich 14 zainteresowanych miast uzgodnionego statutu związku, został skierowany do MSWiA przez wojewodę śląskiego w dniu 31 stycznia 2007 roku. Pierwsze spotkanie miast zainteresowanych założeniem GZM, poświęcone jego utworzeniu odbyło się
w lutym 2005 roku. Samorządowcy z regionu zgodzili się wtedy, że jedyną możliwą w obecnym stanie prawnym formą metropolizacji aglomeracji górnośląskiej jest powołanie dobrowolnego związku międzygminnego. Przez kilkanaście kolejnych miesięcy trwały konsultacje zmierzające do wypracowania kompromisowej formuły takiego związku. Ostateczne ustalenia zawarto w statucie związku. W prace nad jego stworzeniem zaangażowany był wojewoda Tomasz Pietrzykowski. To w wyniku opinii nadzoru prawnego wojewody zdecydowano, że GZM utworzy 14 miast na prawach powiatu, zamiast początkowych 17 zainteresowanych projektem. Są to: Katowice, Gliwice, Zabrze, Bytom, Piekary Śląskie, Siemianowice, Świętochłowice, Ruda Śląska, Chorzów, Tychy, Mysłowice, Jaworzno, Sosnowiec, Dąbrowa Górnicza. Rady tych miast przyjęły uchwały o przystąpieniu do związku i zaakceptowały postanowienia statutu.

Ostatnim etapem, niezbędnym do utworzenia związku ma być jego rejestracja w MSWiA. Na obecnym etapie działalność GZM będzie się koncentrowała m.in. na: planowaniu rozwoju, pozyskiwaniu środków
ze źródeł krajowych i zagranicznych na realizację wspólnych zadań inwestycyjnych, zarządzaniu niektórymi drogami, w tym Drogową Trasą Średnicową, podnoszeniu konkurencyjności i innowacyjności gospodarki miast zrzeszonych w GZM. W przyjętym Statucie zapisano, że siedzibą Związku są Katowice. Jego organami są Zgromadzenie Związku oraz Zarząd Związku. Kadencja tych organów pokrywa się z kadencją rad miast członkowskich związku. Gminy uczestniczące w Związku mają po dwóch przedstawicieli w Zgromadzeniu, z wyjątkiem Katowic, które mają trzech.

Katarzyna Szymańska
Urząd Miasta Mysłowice
tel. 032 31-71-350

Ze strony internetowej Urzędu Miasta Mysłowice
http://www.myslowice.pl/aktualnosci.php?id=1244&kat=urzedowe



Temat: Trasy rowerowe

Urząd Marszałkowski zwleka z oceną projektu, bo czeka na opinię Ministerstwa Rozwoju Regionalnego
26.10.2007

Kilkaset kilometrów tras rowerowych po terenach 25 gmin województwa śląskiego będzie oznakowanych i przygotowanych dla turystów w ramach Programu Rozwoju Subregionu Centralnego. Siedem gmin powiatu zawierciańskiego pod przewodnictwem Zawiercia spieszy się jak może z realizacją kolejnych etapów projektu. Dwa etapy prac mają już za sobą. Niestety trzeci etap ma już prawie dwa miesiące poślizgu, bo tyle zwleka Urząd Marszałkowski z jego oceną.

- Opóźnienia nie wynikają z opieszałości urzędu. Decyzja o wstrzymaniu trzeciej oceny uzależniona została od uzyskania z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego przebiegu interpretacji tzw. linii demarkacyjnej. Trzeba rozgraniczyć projekty, które teoretycznie nie powinny uzyskać wsparcia w ramach naszego programu, bo mieszczą się w katalogu innych inwestycji np. w Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich - mówi Małgorzata Noga, kierowniczka Referatu do spraw Wyboru Projektów Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach..

Samorządowców tymczasem goni czas.

- Wiadomo, że gminy się spieszą z realizacją projektu, bo czeka ich w przyszłym roku udział w kolejnych konkursach, w których jest szansa na pozyskanie dużo większych pieniędzy - mówi Artur Grabowski z Urzędu Miejskiego w Zawierciu.

W tej sytuacji marszałkowscy urzędnicy poprosili ministerstwo o ułatwienia w ocenie.

-W pierwszej kolejności rozpoczniemy ocenę tych projektów, które nie mają kłopotów z linią demarkacyjną - dodaje Małgorzata Noga.

W programie uczestniczą gminy: Zawiercie, Bytom, Chorzów, Czeladź, Jaworzno, Katowice, Kroczyce, Lubliniec, Łaziska Górne, Łazy, Mikołów, Mysłowice, Ogrodzieniec, Ornontowice, Orzesze, Piekary Śląskie, Pilica, Poręba, Ruda Śląska, Siemianowice Śląskie, Świętochłowice, Tychy, Włodowice, Wyry, Zabrze. Gminy podzielono na siedem grup.

Projekt nie polega na budowie nowych ścieżek rowerowych. Chodzi o ustalenie i oznakowanie tras rowerowych, które mogą przebiegać np. leśnymi duktami, po drogach polnych, czy też gotowych ścieżkach rowerowych. Wyjeżdżając z każdej z 25 miejscowości biorących udział w projekcie mamy szansę dotrzeć do wszystkich innych miast i gmin na obszarze, którego dotyczy przedsięwzięcie.

Dziennik Zachodni




Temat: Juz nie musza jezdzic na gape
Trybuna Śląska, 8 października 2002 roku
(za http://archiwum.naszemiasto.pl/artykul.asp?id=715133)

Już nie muszą jeździć na gapę

Najbiedniejsi tyscy bezrobotni od 1 października dostają bilety na
przejazdy autobusami i trolejbusami. W sąsiadującym z Tychami Bieruniu
też wprowadzono podobną formę pomocy. Ma to ułatwić bezrobotnym
poszukiwanie pracy

O bezpłatne przejazdy od maja walczyli działacze Ruchu Obrony
Bezrobotnych. To był ich główny postulat podczas manifestacji w
Tychach. - Już podczas tego marszu mówiłem bezrobotnym, że ich żądania
są możliwe do spełnienia - przekonuje Andrzej Dziuba. - Dostali już
lokal na siedzibę ROB-u. Od października najbiedniejsi mogą jeździć
bezpłatnie środkami komunikacji miejskiej.

Uprawnionych do bezpłatnych biletów typuje Miejski Ośrodek Pomocy
Społecznej i Powiatowy Urząd Pracy, będzie to ok. siedmiuset osób.
Mogą liczyć na 10 - 11 biletów miesięcznie. - Zdajemy sobie sprawę, że
poszukujący pracy muszą się przemieszczać - dodaje prezydent Dziuba. -
Chociażby po to, by odpowiedzieć na ofertę, wykonać badania lekarskie.
Nie mogliśmy jednak wprowadzić bezpłatnych przejazdów dla wszystkich
bezrobotnych, bo wiązałoby się to z ogromnymi kosztami. Poza tym
byłoby to niesprawiedliwe. Są przecież bezrobotni całkiem nieźle
sytuowani. Chcemy, by z tego przywileju korzystali najbardziej
potrzebujący.

Z bezpłatnych biletów cieszą się oczywiście bezrobotni. Mówią, że
teraz będzie im o wiele łatwiej docierać do ewentualnych pracodawców.
Z takiego obrotu spraw zadowoleni są też szefowie Miejskiego Zakładu
Komunikacji. - Gminy powinny pomagać biednym ludziom. - mówi Bolesław
Twaróg, wicedyrektor MZK Tychy. - Poza tym mam nadzieję, że dzięki tym
biletom spadnie liczba jeżdżących na gapę. Wiadomo, że część
bezrobotnych nie kasowała biletów.

Grzegorz Zasępa

W Tychach mieszka ok. 8 tysięcy bezrobotnych. Jest to jedno z
nielicznych miast, gdzie bezrobocie systematycznie spada. Pół roku
temu, ludzi bez pracy było o 1,8 tys. więcej To tendencja odwrotna niż
w innych miastach Polski.

Tychy opracowują system dotowania nowych miejsc pracy. Polegałoby to
na tym, że firmy, które zainwestują w mieście co najmniej 50 tys.
euro, lub stworzą pięć stanowisk pracy otrzymają z kasy miasta 6 tys.
euro na każdego zatrudnionego. Pracodawcy będą jednak musieli
zapewnić, że przyjmują ludzi na co najmniej 5 lat. ? gz

Mówi Maciej Ulrych - zastępca kierownika Powiatowego Urzędu Pracy w
Tychach

Bezpłatne bilety na przejazdy w celu aktywnego poszukiwania pracy za
kwotę 25 zł miesięcznie mogą otrzymać osoby bezrobotne, korzystające
równocześnie z opieki Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.

Procedura przyznawania biletów jest bardzo uproszczona. Po otrzymaniu
aktualnych ofert zatrudnienia w urzędzie pracy bezrobotny udaje się do
MOPS, gdzie wypełnia krótki wniosek o wydanie biletów i potwierdza ich
odbiór. Dowodem na to, że wykorzystał bilet we właściwym celu jest
pieczątka na karcie referencyjnej, potwierdzająca jego obecność u
pracodawcy.

Ten pilotażowy program pomocy osobom bezrobotnym w formie biletów
będzie trwał 3 miesiące - od 1 października do końca grudnia br.
Miasto przeznaczyło na ten cel ze swej kasy 52 500 zł. W styczniu
przyszłego roku nastąpi podsumowanie programu. Liczymy na to, że
dzięki takiej pomocy zwiększy się mobilność i aktywność bezrobotnych.
Być może część z nich dzięki temu zdobędzie pracę. ? Not. bh
Bieruń nie chciał być gorszy

W tym mieście, sąsiadującym z Tychami, również od 1 października br.
bezrobotni będący w najtrudniejszej sytuacji materialnej mogą otrzymać
finansowe wsparcie w postaci 20-złotowego zasiłku na zakup biletów
autobusowych.

- Nie mamy komunikacji miejskiej, bilety w autobusach przelotowych
kupuje się najczęściej u kierowcy. Są w różnych cenach, więc byłoby
trudno ustalić jakie byłyby najbardziej przydatne, dlatego miasto
przyjęło inną formę pomocy - tłumaczy Joanna Saternus - zastępca
kierownika Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, gdzie potrzebujący
mogą uzyskać taki komunikacyjny zasiłek.

Po wykorzystaniu tych 20 zł na przejazdy do pracodawców czy urzędu
pracy, co musi być potwierdzone w karcie aktywności bezrobotnego,
można się ubiegać o kolejny zasiłek w tej samej wysokości. Pierwsi
bezrobotni już skorzystali z tej możliwości. ? bh

[zdjęcie i podpis: Od 1 października tyscy bezrobotni otrzymują bilety
na przejazdy autobusami i trolejbusami.]





Temat: Dolnośląskie reaktywacje
Lokalne pociągi wracają na regionalne trasy

Do łask w całej Polsce wracają pasażerskie przewozy kolejowe na krótkich trasach. - W latach 90. uważane były za nieopłacalne - bo w całym składzie jechało po kilka osób.

Teraz samorządy wojewódzkie podpisują z kolejami porozumienia o reaktywacji tras i gwarantują im zapłatę za to przez najbliższe lata.

Urząd Marszałkowski w Katowicach podpisał niedawno z PKP Przewozy Regionalne aż 5-letnią umowę. Na jej mocy samorząd województwa śląskiego przekaże rekordową w skali kraju kwotę 510 mln zł na dofinansowanie ruchu oraz na odtworzenie dawno zapomnianych tras. - To pierwsza w kraju umowa pomiędzy samorządem i przewoźnikiem zawierana na tak długi okres. W pozostałych województwach podobne kontrakty zostały podpisane na dwa lub trzy lata - mówi Jacek Stumpf, dyrektor Wydziału Komunikacji Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach.

Umowy z PKP Przewozy Regionalne podpisali na lata 2007-2009 marszałkowie takich województw jak lubelskie, lubuskie, łódzkie, małopolskie, opolskie, podkarpackie, pomorskie, świętokrzyskie, zachodniopomorskie. Nawet znacznie biedniejsze województwa, takie jak podlaskie czy warmińsko-mazurskie chcą wyasygnować ze swoich budżetów pieniądze na reanimację lokalnych linii. Wkrótce zostaną ogłoszone przetargi, które wyłonić mają przewoźników na lata 2009-2011.

W miarę jak rosną wpływy z podatków lokalnych (tylko w ubiegłym roku wzrosły one o ponad 34 proc.), przybywa połączeń na nieopłacalnych do niedawna liniach.

Dla mieszkańców ma to duże znaczenie. Odkąd w Nysie na Opolszczyźnie padł miejscowy przemysł, ludzie stracili nie tylko pracę, ale i nadzieję na nią. Nowy duch w nich wstąpił, gdy kolej powróciła na dawną trasę Nysa %07- Głuchołazy i dzięki temu wielu mieszkańców Nysy znalazło pracę tuż za miedzą, także w Czechach. Ale nie wszystkie samorządy, uruchamiając linie, zdecydowały się na współpracę z PKP. Niektóre wybierają przewoźników u naszych południowych sąsiadów.

Artur Zych, starosta lwówecki, chce podpisać umowę z czeskimi kolejami. Będzie ona wozić ludzi na trasie z czeskiego Trutnova przez Kamienną Górę, Jelenią Górę, Lwówek Śląski i Lubań do niemieckiego Goerlitz. Weekendowe połączenie ma ruszyć wiosną przyszłego roku. Firma Viamont, która chciałaby wejść, a właściwie wjechać, ze swoimi pociągami na tory kolejowe Dolnego Śląska, rozpoczęła już rozmowy z przedstawicielami PKP na temat wykorzystania torów.

- Czesi są tańsi także dlatego, że mają mniej rozbudowaną administrację - dodaje Artur Pawłowski z Towarzystwa Miłośników Kolei. - Z nimi łatwiej i szybciej można się dogadać.

O własnej kolei, niezależnej od PKP, myślą także władze powiatu kłodzkiego. Wspólnie z przedstawicielami urzędu marszałkowskiego i siedmiu gmin podpisały porozumienie w sprawie utworzenia samorządowej kolei ze Stronia Śląskiego przez Lądek-Zdrój i Kłodzko do Kudowy-Zdroju.

Wspólna deklaracja wyznacza kierunki działań dla trzech szczebli samorządowych. Województwo będzie zmierzało do przejęcia torów kolejowych, a gminy mają przejąć opuszczone i zdewastowane dworce. Również władze gmin w Górach Sowich chcą uruchomić 12-kilometrowy odcinek ze Srebrnej Góry do Woliborza.

Jednak najwięcej nowych %07połączeń wraca na Śląsk. Już od 9 grudnia ruszą tu 134 nowe pociągi, najwięcej na trasach: Bytom - Gliwice oraz Katowice - Tychy. Bytom o najwyższym od lat bezrobociu w regionie zyska dzięki temu połączenie z Gliwicami, gdzie jest prężna podstrefa Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, poszukująca ludzi do pracy. Atutem Bytomia są natomiast liczne uczelnie, do których trudno było z Gliwic dojechać. Z kolei Tychy - sypialnia Katowic - będą miały świetne połączenie dla studentów uczących się na kilkunastu katowickich uczelniach i osób szukających pracy w stolicy aglomeracji. Wszyscy skorzystają.

źródło: Dziennik Zachodni



Temat: reaktywacje linii pasażerskich



www.stopmonopolowi.wordpress.com/2007/09/30/linia-kolejowa-do-trzebnicy-przejeta-przez-urzad-marszalkowski/

W piątek, 28 września linia kolejowa do Trzebnicy została przejęta przez
Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego! Stosowny akt notarialny
podpisali przedstawiciele PKP, Patryk Wild, członek Zarządu Województwa
Dolnośląskiego oraz starostowie powiatów znajdujących się na przebiegu
linii. - To duży sukces. Jest szansa na powrót pociągów, a właściwie
szynobusow do Trzebnicy już w II połowie 2008 roku. To pewne - cieszy się
radny Sejmiku Dolnośląskiego Marek Łapińśki, starający sie o powrót kolei do
Trzebnicy już od 1993 roku.

Koleją będzie sybciej.

Zarząd Województwa Dolnośląskiego ma dużą odwagę w podejmowaniu decyzji ma
w sprawie transportu kolejowego. Zamierza reaktywować przewozy pasażerskie
na trasie Wrocław - Trzebnica za około 8 mln zł plus zakup szynabusa za 7
mln zł.
- Od 2005 r. mamy tu tylko ruch turystyczny - mówi Tomasz Maciejewski,
zarządca spółki Dolnośląskie Koleje Regionalne. - Gdy właścicielem linii
stało się województwo, pociągi będą kursowały regularnie.
- Co godzinę - dodaje Robert Adach, starosta trzebnicki. Według niego
przywrócenie tej trasy jest konieczne. Ponad połowa mieszkańców powiatu
dojeżdża do pracy do Wrocławia, a kolej odciążyłaby ruch na drogach.

www.miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,4570744.html

Będzie więcej pociągów na Śląsku

Tomasz Głogowski
2007-10-12, ostatnia aktualizacja 2007-10-12 08:15

Po raz pierwszy od sześciu lat nie będzie drastycznych cięć pociągów
pasażerskich na Śląsku. Mało tego. W przyszłym roku pojawi się co najmniej
140 nowych połączeń!
Z zapowiadanych nowych połączeń cieszy się 27-letni Michał Leks z Dąbrowy
Górniczej, który jeszcze niedawno dojeżdżał do pracy w Katowicach
samochodem. Zrezygnował z powodu korków.
Do tej pory powtarzał się ten sam czarny scenariusz: z rozkładu jazdy
znikały kolejne połączenia. Kolej tłumaczyła, że nie ma pieniędzy na
utrzymanie deficytowych linii, bo samorządy obcinają dotacje. Gdy nie
pomagały te argumenty, sięgano po sprawdzone slogany. Muszą być cięcia, bo z
pociągów korzysta zbyt mało pasażerów - przekonywano. Teraz, przynajmniej na
Śląsku, ma być inaczej.

Urząd Marszałkowski w Katowicach ustala właśnie z PKP Przewozami
Regionalnymi ostatnie szczegóły umowy dotyczącej dofinansowania przewozów
pasażerskich w regionie. Jako jedyny w Polsce zdecydował się na nietypowy
eksperyment. 19 października podpisze z koleją nie roczną, jak dotychczas,
ale pięcioletnią umowę na organizację transportu pasażerskiego. W tym czasie
samorząd przekaże na dofinansowanie pociągów 510 mln zł, czyli blisko 20
proc. więcej niż w ostatnich latach. - Długoletnia umowa to większa
stabilizacja i szansa na rozwój - mówi Jacek Stumpf, dyrektor wydziału
transportu Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach.

Kolej i samorząd przekonują, że ponieważ pieniędzy ma być więcej, dla
pasażerów nadchodzą lepszy czasy. Po raz pierwszy od sześciu lat w przyszłym
roku nie będzie na Śląsku drastycznych cięć w rozkładzie jazdy. - To, co
było do zlikwidowania, zostało już wycięte. W przyszłym roku nie tylko nie
będziemy ograniczać liczby połączeń, ale powstaną nowe - deklaruje Jarosław
Kołodziejczyk, członek zarządu województwa śląskiego.

Umowa zakłada, że PKP Przewozy Regionalne wrócą w 2008 r. na dwie trasy, na
których przed laty położyły kreskę: Gliwice-Bytom oraz Tychy
Miasto-Katowice. - To prawdziwy przełom - mówi Łukasz Kurpiewski, rzecznik
PKP PR.

Pomiędzy Gliwicami a Bytomiem od lutego przyszłego roku mają kursować 42
pociągi. Magnesem dla pasażerów mają być przede wszystkim centra handlowe,
które w ostatnich latach powstały wzdłuż tej trasy. To głównie one mają
napędzić podróżnych, choć, jak przyznają samorządowcy, zapomnianą trasę
trzeba będzie nieco rozreklamować. - Dobrze by było, gdyby pomogły nam w tym
media - mówi dyrektor Stumpf.

Linia pomiędzy Tychami a Katowicami ruszy później, bo najpewniej latem 2008
r. W rozkładzie jazdy ma pojawić się 98 pociągów. Przed laty zniknęły, bo
okazało się, że podróż między miastami zajmuje im prawie godzinę. Ludzie
przesiedli się na autobusy. Teraz samorząd wymusił na PKP Przewozach
Regionalnych deklarację, że podróż z Tychów do Katowic nie potrwa dłużej niż
25 min. - Dostaliśmy zapewnienie, że tak zmodernizowano tory, że prędkość
pociągów będzie większa - zapewnia Kołodziejczyk.

Samorząd chce też, aby w przyszłości w Katowicach powstał nowy przystanek
kolejowy przy ul. Damrota. Póki co pociągi mają zatrzymywać się na czwartym
i piątym peronie katowickiego dworca.

Podróżnym, z którymi wczoraj rozmawialiśmy na katowickim dworcu, podoba się
przede wszystkim zapowiedź uruchomienia nowego połączenia Katowice-Tychy. -
Ja od dawna wolę pociąg od autobusu, bo jedzie się nim dużo wygodniej.
Szkoda tylko, że PKP ma tak kosmiczne ceny biletów. Jak ktoś, tak jak ja,
nie ma 50 proc. zniżek, to nie może sobie ot tak jeździć, gdzie chce.
Dlatego coś czuję, że te nowe pociągi nie zdobędą pasażerów - narzeka
Zbigniew Malczyk, mieszkaniec Katowic.

Z zapowiadanych nowych połączeń cieszy się też 27-letni Michał Leks z
Dąbrowy Górniczej, który jeszcze do niedawna dojeżdżał do pracy w Katowicach
samochodem. Ale szybko zrezygnował. - Teraz są taki korki, że przesiadłem
się na pociąg. Nie żałuję. Autem jechałem ponad godzinę, a pociągiem trochę
ponad 20 min. Oby nowych połączeń było jak najwięcej - mówi Leks.

W przygotowywanej umowie strony zostawiły sobie furtkę. Jeżeli w ciągu roku
nowe pociągi nie zyskają przynajmniej minimalnej liczby pasażerów, znikną z
rozkładu. - Przez jakiś czas możemy dopłacać do tych linii, ale prędzej czy
później muszą na siebie zarabiać - nie pozostawia złudzeń Kołodziejczyk.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice