Patrzysz na posty wyszukane dla hasła: powierzchnię dachu





Temat: Dokarmianie latających wandali
Spójrzmy w tak nieodległą przyszłość egzystencji człowieka na ziemi jak choćby 20 000 lat.
(Choć powinniśmy najpierw wiedzieć, że "człowiek" istnieje od 40 000 lat).

Dziś mówimy, że szkodzą nam gołębie, ptaki, które być może istnieją na tym świecie o wiele dlużej od naszej rasy.
W jakiż to sposób szkodzą nam te miejskie ptaki - czy to, że jak piszecie "srają" na dachy i okapy, przeszkadza nam ich obecność w rynku i na ulicach całego miasta - choć pamiętajmy, że te niewielkie ptaki towarzyszą nam przez całe pokolenia. W Biblii mówi się o gołębiach (Biały Gołąbek), w średniowiecznych opowieściach.
W owych czasach nikomu one nie przeszadzały, a wręcz odwrotnie - były one postrzegane jako znak boga.

Czy napiszemy pewnego dnia, że przeszkadzają nam psy bo załatwiają swoje potrzeby na trawnikach i w parkach, to że szczekają i biegają goniąc się wzajemnie i wielokrotnie mijając ludzi. Czy to nam będzie zawadą - pytam !
Czy tego właśnie dnia zawołamy - Dajcie Nam Broń - Pozabijamy Psy ?!

Czy kolejnymi "przeszkodami" dla egzystencji homo sapiens sapiens będą żyrafy, które wyjadają liście z drzew w oazach pustynnych, misie koala które również jedzą liście. Może zaczniemy truć krety (ponoć już to robimy) bo niszczą nam piękne trawniki.
Może będą to rekiny bo zdarza im się pogryźć płetwonurka (tylko, że to człowiek wchodzi na jego terytorium).

Zastanówmy się co robi człowiek - śmiecimy na ulicach, wycinamy całe lasy, wytwarzamy olbrzymie ilości zanieczyszczeń, niszczymy atmosferę i powierzchnię ziemi - czy to nie jest o wiele gorsze, czy to nie my - ludzie - jesteśmy największymi szkodnikami na tej planecie. To my ją najszybciej doprowadzimy do zagłady.

Tak - za te 20 000 lat możemy zostać na ziemi zupełnie sami - tylko ludzie !

Przemyślmy pewną kwestię:

Co złego robi człowiek ? - Co złego robi gołąb ?





Temat: Nowy VW LT
Nowy VW LT
Volkswagen wprowadzi na rynek nowy samochód dostawczy o nazwie Crafter, który będzie bezpośrednim następcą popularnego modelu LT. Pojazd posiada bardzo nowoczesną i agresywną stylistykę nadwozia, dzięki czemu nie można go pomylić z żadnym innym pojazdem dostawczym. Nowy projekt wnętrza z dwupoziomową regulacją kierownicy i wyżej umieszczoną dźwignią zmiany biegów, zapewnia kierowcy duży komfort użytkowania.

Crafter będzie dostępny z trzema rozstawami osi, czterema długościami przestrzeni ładunkowej oraz trzema wysokościami dachu. Maksymalna pojemność ładunkowa Craftera wynosi 17 metrów sześciennych, a ładowność 2 670 kg. Dostęp do przestrzeni bagażowej umożliwia otwór o szerokości 1,3 metra i wysokości 1,8 m (przy wersji ze średnim i długim rozstawem osi), który powstaje po rozsunięciu drzwi bocznych. Powierzchnia bagażowa może pomieścić dwie europalety obok siebie. W opcji dostępny jest system zabezpieczający towary przed przesuwaniem.

Wśród jednostek napędowych znajdzie się pięciocylindrowy silnik wysokoprężny z systemem Common-Rail w czterech wariantach mocy: 65 kW (86 KM), 80 kW (109 KM), 100 kW (136 KM) i 120 kW (164 KM). W każdym przypadku seryjnie montowany jest filtr cząstek stałych (DPF). Za przeniesienie napędu odpowiadać będzie seryjna 6-cio biegowa manualna skrzynia biegów lub - dostępna jako opcja - przekładnia zautomatyzowana.

Zawieszenie Craftera wyróżnia się nowoczesnością wśród samochodów o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3 ton. Konstruktorzy zwrócili szczególna uwagę na układ hamulcowy, zapewniający bezpieczeństwo jazdy przy każdym stanie załadowania samochodu. Zoptymalizowane zawieszenie kół gwarantuje dużą stabilność na zakrętach. Wszystkie wersje będą wyposażone seryjnie w systemy ABS i ESP oraz poduszkę powietrzną kierowcy, ale na liście opcji znajdzie się także poduszka pasażera, poduszki boczne, a nawet kurtyny powietrzne. Ponadto wyposażenie seryjne obejmuje między innymi centralny zamek z pilotem oraz elektryczną regulację przednich szyb.

Samochód zostanie oficjalnie zaprezentowany na kwietniowych targach samochodów użytkowych w Birmingham, a jego sprzedaż rozpocznie się we wrześniu przyszłego roku.

www.samar.pl/index.html?__action=sec,4&news=8943

Pewnie nowy LT również jest oparty o Sprintera, a że Sprinter bedzie nowy, to i VW nie może być gorszy. Chociaż jak dla mnie, na pewno stylistyką VW przegrywa. Ale o gustach ...






Temat: wysokość mieszkania
Gość portalu: inz. Mamon napisał(a):

> Gość portalu: Doki napisał(a):
>
> > Osmiele sie zaprzeczyc. Standardem jest2.8 m i to jest
> > sluszne. Dobrze czujesz sie w pomieszczeniu, w ktorym
> > oczy maja tak samo daleko do sufitu, jak do podlogi-
> > czyli wlasnie ok 2.8 m.
> > U siebie musialem, niestety, zrobic 2.6 m w swietle, bo
> > przepisy wymagaja wysokosci podstawy dachu 6 m. Po
> > odliczeniu grubosci stropow wychodza 2 kondygnacje po 2.6 m.
>
>
> *********
>
> Osmiele sie polemizowac:
>
> 2.5m wysokosc w swietle to wartosc MINIMUM przewidziana zwykle w prawie
> budowlanym.
> Oczywiscie im wiecej tym lepiej, ale sam Pan wolal zbudowac 2 kondygnacje po
> 2,6 niz jedna np. 3,5m. Tak tez zwykle do tego problemu podchodza inni
> inwestorzy- jest to bolesny dla przestrzeni ale nieunikniony wplyw rachunku
> ekonomicznego.
>
> 2,8m??? Zakladajac, ze oczy ma sie na wysokosci 1,7 to 2x1,7m daje 3,4m.
> Cos sie Panu chyba pomylilo. :-)
> Wysokosc pomieszczenia i dobre samopoczucie maja wiecej wspolnego z
> powierzchnia danego pomieszczenia- sala balowa w Zamku Schönbrunn jest
> przyjemna dla obserwatora, bo ma wysokosc pewnie z 6-7 m i rownoczesnie
> powierzchnie sporego mieszkania. Odleglosc oka do sufitu wynosi ok. 5m a do
> podlogi niezmiennie 1.7m.
> No, chyba, ze sie podskoczy, ale niekazdy skacze w muzeum.
>
>
> Uklony,
>
> inz. Mamon

Mądry jesteś inz.Mamon ale odstandaryzuj się. Może być tyle ile zażyczy sobie
inwestor i nie mniej niż w przepisach, a powinno być tyle aby proporcje
powierzchni do wysokości były dobre.
Piszesz na tym forum od rana do wieczora, skąd masz tyle czasu?




Temat: budowa domu
...dom Piotra tylko 45 tyś. taniej .
Witam Pana, nie wiem czy Pan przeczytał moja odpowiedz na forum, ale pisze do
Pana z przypomniem o wycenie realizacji tego domku, podejrzewam ze w tej samej
sprawie (wyceny rónych projektów) mam Pan duzo zapytan, ale prosze równiez
pamietac o moim Tymianku, pozdrawiam
serdecznie Piotr

Dane ze str. internetu.www.archon.pl/index.php?act=12&sid=m41c958c633a7a
Powierzchnia użytkowa domu bez garażu, strychu i piwnic 146,4 m2
Powierzchnia garażu 17,9 m2
Min. wymiary działki 20,4 x 19,4 m
Kubatura 742,0 m3
Powierzchnia zabudowy 125,2 m2

Rozkład kosztów: dane z internetu budowa ręczna .
Koszt budynku o standardowym wyposażeniu "pod klucz"
ROBOCIZNA: 66.761,00 zł
MATERIAŁY: 169.448,00 zł
SPRZĘT: 7.845,00 zł
ROBOTY BUDOWLANE: 244.055,00 zł

TECHNOLOGIA PODAWANA NA SRTR.INTERNETU
ściany zewnętrzne: pustak ceramiczny Porotherm 25 cm + styropian 14 cm + tynk
strop: płyta żelbetowa
schody: drewniane dwubiegowe
ścianka kolankowa: h=87 cm
dach: czterospadowy, nachylenie 38 °, więźba drewniana, dachówka ceramiczna

EFEKTYWNOŚĆ PRAC RĘCZNYCH voila.pl/4t361/?1
Za 1 kilogram zapraw ręcznie ( murowanie tynkowanie ) około 1 złotych .
Generalnie pomiędzy 140 ton betonu ( fundament strop ) wmontować 4900 szt
pustaków i cegieł łączonych i wukańcznych 46 tonami zapraw ( murowanie i
tynkowanie)
Statystycznie za ręczne przygotoewanie w wmurowanie 1 kilograma zapraw
trzeba zapłacić około 1 złotych
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

Rozkład kosztów a echnologi efektywnej:voila.pl/ylbis/?1
Koszt budynku o standardowym wyposażeniu "pod klucz"
ROBOCIZNA: 44 067,00 zł
MATERIAŁY: 148.328,00 zł
SPRZĘT: 7.510,00 zł
ROBOTY BUDOWLANE: 199.055,00 zł

Dane do kalkulacji
Powierzchnia ścian fundamentowych 61,1 m2
Powierzchnia ścian piwnic b.d.
Powierzchnia ścian wewnętrznych nośnych 51,3 m2
Powierzchnia ścian działowych parter 21,9 m2
Powierzchnia ścian działowych poddasze 71,9 m2
Powierzchnia podłóg i schodów 208,2 m2
Powierzchnia dachu 216,8 m2
Kubatura drewna na więźbę 7,84 m3
Powierzchnia stolarki zewnętrznej 39,4 m2
Powierzchnia ścian zewnętrznych 125,3 m2

Wszelkie inne dane odnoście cena materiałów są na str. internetu z projektem.
W technologii efektywnej mozna pominąć koszty pustaków cegieł zapraw .
transportów , narzutów podatkun Vat za materiały i robocizną .
Więcej wyliczeń szczegółów przedstawimy po akceptacji kosztów j/w.
( budowa efektywna ) szczegóy technologiczne w załacznikach
( tradycynie i efektywnie )

Korzystając z tabel www.kkp.pl/default.asp?kla=8&poz=111możesz wyliczyć
dokładne dane izolacyjności dowolnej przegrody ( ściany )
Podrawiamy ekipa.wawa@wp.pl




Temat: Do specjalistów -remont dachu.
Pozwolę sobie dołączyć do dyskusji...

Stosowanie pap na lepikach dobre było w czasach króla Ćwieczka. To co Cichad
nazywa papą termozgrzewalną to papa, którą Vampi_r chce podgrzewać "miotaczami
ognia". To dobre rozwiązanie, a nie jest wcale niewykonalne :)) Te miotacze
ognie to po prostu palniki do papy, które posiada absolutnie każda firma
dekarska z prawdziwego zdarzenia....
Jeśli chodzi o dach; proponuję przeglądnąć cały dach. Jeśli to dach już nieco
leciwy to warto dokładniej mu się przyjrzeć. Wszelkie wybrzuszenia należy
bezwzględnie wyciąć, w to miejsce wkleić palnikiem papę podkładową, która
wyrówna warstwy papy. Usuwanie wszystkich poprzednich powłok do gołego betonu
jest uzasadnione jeśli przy wycinaniu "bąbla" docieramy do betonu i jeśli tych
starych warstw jest niewiele (jedna lub dwie). Jeśli jest ich cztery, pięć to
wycinamy tylko wybrzuszenia i koniec. Nie zapominaj, że starej papy nie możesz,
ot tak, wyrzucić na śmietnik. MUSISZ ją zutylizować !!!!!! Dlatego nie
rozpędzałbym się tak od razu w usuwaniem całej starej papy :)Po usunięciu
zmurszałej papy i wyrównaniu powierzchni całość przesmarowałbym preparatem
gruntującym; poprawi przyczepność podłoża. Na tak przygotowane podłoże
przygrzewamy papę podkładową (wzmocni pokrycie i polepszy własności
wodoszczelności), a następnie przygrzewamy papę wierzchniego krycia(ostateczne
zabezpieczenie dachu). Papa wierzchniego krycia pokryta jest drobno skruszonym
łupkiem naturalnym, jego zadaniem jest ochrona materiałów bitumicznych,
asfaltów zawartych w papie przed promieniami UV i ich starzeniem się. Łupek
może być szary, czerwony, zielony. Jeśli nie zależy nam na walorach
estetycznych (w przypadku dachu płaskiego jest on niewidoczny...) to kup papę z
łupkiem szarym, jest tańszy.
Tak wyremontowany dach, przy użyciu nowych materiałów ma zasmarkany obowiązek
utrzymywać swoją wysokoą sprawność przez najbliższe 10-15 lat bez konieczności
jakiejkolwiek konserwacji.
Jeśli chcesz ocieplić dach to przed położeniem nowej papy wystarczy wyciąć
bąble, dla wyrównania powierzchni. Następnie do dachu przymocujemy płyty
sytropianu. Ale nie takie do końca zwykłe :)))
Są to płyty fabrycznie oklejone styropianem. Podkreślam słowo fabrycznie.
Styropian i asfalt to materiały, które się nie lubię i wręcz gryzą i wzajemnie
rozpuszczają. Podczas produkcji takich płyt używa się specjalnego kleju, który
oprócz zespolenia papy i styropianu oddziela je i nie do puszcza do reakcji.
Płyty mocujemy do dachu kołkami lub dyblami (co kto lubi do wyboru, pełna
swoboda). Do tych płyt przygrzewamy papę ale tylko wierzchniego krycia, płyty
pracują również jako papa podkładowa !!!!
Stosowanie wszelkich poliuretanów, folii dachowych, dacholeum, winylowych
materiałów to komplikowanie sobie życia i podnoszenie kosztów. Folie w płynie,
folie z tworzyw sztucznych, wbrew opinii Vampi_ra są dostępne w Polsce bez
najmniejszego problemu.
Ich zastosowanie jest uzasadnione jedynie w szczególnych przypadkach, nigdy w
przypadku prywatnego domu !!!!! Nie raz to przeliczałem i, cholera, wiem co
mówię :)))

Pozdrawiam serdecznie.
Cichad - ukłony




Temat: Do specjalistów -remont dachu.
Ja może nie jestem specjalistą, ale postaram ci się jakos pomóc.

Jeśli stara papa jest mocno sfalowana, to trzeba ją zerwać. Trzeba zapewnić
dobry odpływ wodzie, a te góry i doliny zapewne zatrzymują wodę.
Są alternatywne i nowoczesne metody zamiast papy - czytałem ostatnio o metodzie
kładzenia na taki dach czegoś w rodzaju płynnego kauczuku, który zastyga i
tworzy idealnie szczelną powierzchnię. Ale czytałem o tym w piśmie niemieckim i
nie wiem na jaka skale jest to dostępne w Polsce. Jest też papa firmy BRAAS
wygladająca jak kawał grubej gumy.
U nas zapewne nie uświadczysz nic innego, niż tylko papę bitumiczną. Zostańmy
więc przy niej.

Dobrze połozona i konserwowana papa będzie ci słuzyć przez dziesięciolecia.
W dodatku krycie papą jest bardzo tanie.

Zacząć trzeba więc od zerwania starych, sfalowanych powłok, az do betonowego
podłoza. Przy okazji zobaczysz, czy temu podłozu nie potrzeba jakiejś
renowacji, czy nie jest nadgryzione przez mchy i porosty, czy nie jest kruche.
Najpewniej trzeba będzie miescowo zaszpachlować i wypełnić ubytki.
Ja bym potem posmarował to podłoże betonowe jakims gruntem (np. Unigrunt) i
dodatkowo jakimś środkiem na mchy i grzyby.
Oczywiście nie musze dodawać, że najlepiej, aby przy takich pracach pogoda była
w miare stabilna i niedeszczowa.

Potem do betonowego podłoża nalezy przylepić warstwę papy podkładowej.
Sa lepiki na zinmo, które moga doskonale połączyc warstwe papy podkładowej z
betonem, ale akurat w tej dziedzinie ja jestem konserwatystą i chyba
zastosowałbym lepik na gorąco. Trochę z grzeniem lepiku jest kłopot, bo trzeba
to robić oczywiście nie na dachu, a potem bloczkiem wiadrami wciagac na dach.
Lepik trzeba równo rozsmarowywać na dachu i przyklejac pape z rolki rozwijając
ją stopniowo.
Przyklejanie pierwszej warstwy papy trzeba zacząc w najniższym punkcie dachu
(zapewne przy rynnie) rozwijac papę równolegle z jego poziomicą.
Po przyklejeniu pierwszego paska papy kleimy drugi (idąc w "górę" dachu) i
dając zakład pół na pół. I tak, aż wykleimy cały dach. Dając zakład "pół na
pół" uzyskamy de facto podwójną warstwę papy podkładowej - koniec pierwszego
paska papy wypada napoczątku trzeciego, a koniec drugiego na poczatku
czwartego. I o to chodzi.

Potem przyklejamy papę wierzchnią. Papa wierzchnia tym się różni od
podkładowej, ze spodnią warstwę ma gładką, a na zewnętrznej ma warstwę żwirku.
Papa wierzchnia jest też grubsza, bardziej "mięsista".
Zwykle na zewnętrznej stronie papy wierzchniej jest pasek szerokości 10-15 cm
gładki, bez żwirku. To określa już na jaki zakład trzeba kłasć kolejne paski.
Znów zaczynamy w najnizszym punkcie dachu i kładziemy papę równolegle z
poziomicą dachu i potem idziemy w górę dachu.

Jak pisałem, są lepiki na zimno i je zapene łatwiej jest stosować. Jednak danie
wyzszej temperatury lepiej wszystko poskleja. Alternatywą wobec lepiku na
goraco, są specjalne miotacze ognia, którymi rozgrzewa sie spodnia stronę papy,
ale to już specjalistyczny sprzęt i nawet nie każda firma "dachowa" cos takiego
ma.
Dach papowy trzeba co 5-7 lat konserwowac smarując go np. Abizolem lub Dacholeum
lub jakim kolwiek innym srodkiem do konserwacji papy.

Co do ocieplenia - należałoby ocieplić stropodach od środka.
Dawanie pianki pod papę to błąd. Przy klejeniu papy na gorąco pianka się stopi.
Nawet jeśli kleisz na zimno, to potem słonce rozgrzewa dach papowy do takiego
stopnia, że pianka będzie się topić. Pisząc "pianka poliuretanowa" masz zapewne
na myśli taką dosyc cienką "gąbkę" zwinieta w rulon? To i tak nie ociepli ci
dobrze dachu, a jedynie bedzie się filcowac i topic pod wpływem goraca i
stworzy popd papą nisze powietrzne i znów papa ci sie będzie fałdować.
Nie masz spospbu na dostanie się do stropodachu.... i tu sam nie wiem, co ci
poradzić.

Opisana przeze mnie metoda jest tradycyjna. I zastrzegam, że zapewne są obecnie
nowsze technologie. Tyle, że akurat w dziedzinie krycia dachów ostatnio nie
jestem na fali. Wspominałem coś o płynnym kauczyku i papie BRAAS, ale zupełnie
nie wiem, jak to dostępne jest u nas, no i jaki jest tego koszt.

Tak więc, jesli ktoś zna lepszą i nowszą wiedzę pokrycia płaskiego dachy, to
bardzo prosze o zaprezentowanie.




Temat: Co jest potrzebne, zeby nie powstalo blokowisko?
witam,

po pierwsze zaryzykuje stwierdzenie, ze dla tego, o czym rozmawiamy, czyli
budowania miasta, w opozycji do blokowisk,

spadziste dachy nie maja zadnego znaczenia. mozna oczywiscie wziac pod uwage
taki aspekt jak piata elewacja, ale dla

budowania miasta nie ma ona tak duzego znaczenia. z perspektywy ulicy,
zwlaszcza waskiej, a generalnie takie mamy

w centrum, ktore tak wszyscy lubia, nie widac spadku dachu. podobnie jest w
wiekszosci tych nowszych miejsc, ktore sa

uwazane powszechnie za ostatnie swietne kawalki miasta, jak lea, chopina,
batorego itd. - najczesciej nie widac dachu z

perspektywy czlowieka. co wiecej, niektore kamienice w centrum maja dachy
pograzone - schowane za sciana szczytowa, dla

przechodnia niewidoczne. sa znane przyklady, w ktorych posluzono sie na bloku
spadzistym dachem, a nawet zmieniono dach z plaskiego na spadzisty i ogolny
efekt estetyczny nie jest lepszy, a wplyw na miejskosc i budowanie miasta jest
moim zdaniem co najmniej dyskusyjny.

po drugie, moim zdaniem, nalezaloby rozszerzyc definicje blokowiska w stosunku
do tego, co napisala kasia, bo o ile zgadzam sie, ze takie sa zrodla blokowisk
(segregacja funkcji, wolnostojace bryly "zatopione" w zieleni), to obecnie
powstaja zespoly blokow (moim zdaniem to blokowiska), ktore maja i mieszana
funkcje, i sa niby-kwartalami, tzn. maja front, ktory przylega do ulicy i
dzidziniec, otoczony zabudowa. czyli to za malo, zeby nie powstalo blokowisko.

jak dlugo deweloperzy beda budowac otoczone plotem i zamykane brama na pilota
getta, tak dlugo nie bedzie miasta. nie ma tkanki miejskiej, sa tylko
eksterytorialne obszary roznych deweloperow, a potem wspolnot. oczywiscie nie
wszystko wina deweloperow; to miasto i autorzy planow miejscowych (ktorych nie
ma, albo sa robione pod konkretnego inwestora dla jednej dzialki...) nie
zadbalo (lub nie wyegzekwowalo) o pierzeje tych ulic, styki scian parterow z
posadzkami (placow, ulic, skwerow), komunikacje publiczna, odpowiednia liczbe
parkow (a nie powierzchni do zasiania trawy), dominanty, przemieszanie funkcji.

mozna sie zastanawiac czy zgodzic sie na to lub do jakiego stopnia, ze
zamoznosc obywateli zamieszkujacych dana okolice ma tak duzy wplyw na powstanie
miasta (a nie blokowiska). mysle ze predzej moze chodzic o powszechna wsrod
mieszkancow swiadomosc zycia w miescie i tego konsekwencji; poza tym znany jest
przyklad zoliborza, ktory byl osiedlem socjalnym, choc niektore jego czesci
byly zamieszkane przez inteligencje, a wiekszosc przez urzednikow roznego
szczebla, a zgoda co do tego, ze to swietny kawalek miasta jest powszechna
(choc formalnie, to mogloby byc blokowisko, bo sie sklada z blokow)

co do gestosci zabudowy jeszcze, w krajach zachodnich, a zwlaszcza
skandynawskich osiaga sie zabudowa jednorodzinna gesta i wielorodzinna gesta
takie wspolczynniki urbanistyczne jak u nas w blokowiskach. wiec rzecz nie w
miejscu, ktorego rzekomo nie ma. duzy blok potrzebuje duzo miejsca zeby za
bardzo nie zacienial, duzo miejsca na parkingi dookola i tak dalej. francine
houben, szefowa swietnego holenderskiego biura architektonicznego ubolewa, ze z
historycznego bogactwa urbanistyki w holandii wspolczesnie niewiele zostalo, i
szczytem marzen dla wiekszosci holendrow stal sie domek, obowiazkowo z autem z
przodu (albo dwoma). o nas mozna powiedziec prawie to samo, albo dom (najlepiej
to willa, dumnie stojaca na srodku dzialki), albo mieszkanie w bloku (jak kogos
na dom nie stac). nie ma innych opcji. uczmy sie od holendrow pragmatyzmu, bo
to oni nie maja ziemii, i dlatego wlasnie nie maja blokow, maja po prostu na
nie za malo miejsca. za to ciagle opracowuja nowe typologie mieszkania,
obowiazkowo uwzgledniajace fakt, ze kazde mieszkanie to takze samochod.



Temat: niedrogi domek - poszukiwana ekipa budowlana
Bardzo proszę. Jeśli chodzi o poręcze ćwierćwałki itp. materiały te jak i praca
pry montażu takowych należą do prac wykończeniowych , powiedziałbym
dekoracyinych w stosunku do ilości i kosztów konstrukcji budynku .
Oczywiście takie są ważne dla inwestora i nadają pewien styl wystóój
pomieszczeń , ale zwykle , muszą być wykonane po zbudowaniu domu .
Wygłuszenie stropu zapewnia system szalunków ,, sukiennik ,, ( takie specjalne
opakowanie dala wylania betonu z gipsem od spodu jako tynk ).
Orynnowanie jest ujęte w kosztach materiałów , dla kominka przewidziano na
razie jedynie przewód wentylacyjny z wyjścem nad dach ( komin ).
Transport i rozładumek załatwjają w ramach kosztów własnych dostawcy materiałów
o dużych gabarytach , pozostałe małogabarytowe dostarcza ekipa ( w kwocie około
40 000 zł za prace uwzględniono to ( winno wystarczyć na transport i
rozładunek ). Rozładunek na budowie załatwjają dżwigi HDS (Hydrauliczny Dźwig
Samochoodowy 800 kg na wysięgu 6 m ).
Robotnik na budowie ma za zadanie wskazać miejsce rozładunku , zapiąć i
rozłączyć haki z paczki , palety materiałów .
Koszt Pieca nie jest uwzględniony jednym z najtańszych jest piec na gaz
ok.3000 zł., ale nie wiadomo czy może mieć pani gaz na działce. Dla grzejników
i instalacji elektrycznei i wodnej uwzględniono tylko instalację występującą w
ścianach pod tynkiem z wyjściem na zewnątrz dla podłączenia odbiorników ( tak
więc nie ma elektrycznego kontaktu jeszcze , nie ma jeszcze kranu , umywalki i
sedesu ( nazywają to stan deweloperski ).
Acha i o jewzcze jedno pani pytała docielenie domu ścian jest tylko na
zewnątrz budynku. Docieplenie połaci dach od wewnątz budynku .
Oczywiście rozumiem , że jeszcze nie jest pani w stanie zdecydowć teraz ,
spokojnie , nie pali się , a dom jak pani już pisała to poażna inwestycja .
Mówimy o domku 118 m2 tym z reklamówki lub o podobnej architektórze
( powierzchnia ścian dachu okien ). Wcale nie musi to być taki doklanie taki
projekt i dom jak ten , który pani mogła już zobaczyć na rysunku zdjęciach z
wcześniejszej korespondencji. Proszę jednak wziąć pod uwagę , że im większa
będzie kubatura budynku , tym grneralnie mogą być , niższe koszty w
przeliczeniui na m2 powierzchni użytkowej mieszkania do 100ozł za m2 .
W pani przypadku , ( promocja i dość wyczerpująca korespondencja w sprawie na
forum ) , może pani skorzystać z promocji ( czyli najnizszej z możliwych cen
dla małego domku jednorodzinnego , zwykle cena 1000 zł za m2 , osiagalna jest
tylko dla budowy domów wielorodzinnych
z 4 piętrami i wieloma mieszkaniami ( wspólne funadamrnty dach schody i klatka
schowowa .
Dziękuję za korespondencję proszę rozważyć wszystkie za i przeciw jestm do
dyspozycji . Przykładowy wzór umowy o realizację domu unieściałem w załączniku
na forum może coś nie zadziałało jak trzeba ( nie mozna odczytać )
Ale to zaden kłopot można e-mailem przesłać .
Przepraszam za błędy literowe z powazaniem ekipa.wawa@wp.pl




Temat: Prezydent Krakowa zezwala na nadbudowę fortu św...
Stan Fortu Św. benedykta w 1999 roku
"Fort nr 31 „Święty Benedykt”

(...)

Do dziś – mimo postępującej dewastacji – przetrwało wiele elementów pierwotnego
wystroju i wyposażenia fortu, w tym stolarka bram i części drzwi wewnętrznych,
unikalny przesuwny most zwodzony czy kamienne portale. Dodatkowo podnosi to
wartość zabytku. W otoczeniu przetrwały umocnienia ziemne przedstoku, część
fortyfikacji bastionowych z półbastionem VIII, fragmentami kurtyn i fosą wykutą
w skale.

Powierzchnia użytkowa fortu wynosi ok. 1500 m2. Obiekt wraz z działką o
powierzchni ok. 4 ha stanowi własność komunalną. W związku z postępującą
dewastacją fortu, już w połowie 1991 r. WOZ podjął decyzję o jego zabezpieczeniu
i rozpoczęciu podstawowych prac konserwatorskich.

Prace rozpoczęły się we wrześniu 1991 r. W pierwszej kolejności usunięto gruz,
śmieci i samosiewy z budynku fortu i jego otoczenia, oczyszczono fosę, w miejscu
zniszczonego wykonano nowy, prowizoryczny dach nad wałem artylerii i tarasem
strzeleckim, zabezpieczono podstawowe elementy zabytkowego wyposażenia. W roku
następnym rozpoczął się remont konserwatorski obiektu. Wykonano badania
architektoniczne i archeologiczne, dokonując wielu cennych odkryć. Dodatkowe,
niezwykle cenne informacje przyniosła kwerenda przeprowadzona w Centralnym
Archiwum Wojskowym w Warszawie, gdzie ujawniono zespół planów fortu z lat
1853-1927. Opierając się na powyższych materiałach, Pracownie Konserwacji
Zabytków wykonały kolejne części projektu. Opracowano m.in. projekt techniczny
przedbramia z koncepcją rekonstrukcji mostu zwodzonego, projekt techniczny
tarasu strzeleckiego wraz z częściową rekonstrukcją krendlaża, projekt wału
artylerii, wałów moździerzowych wraz z kotłownią gazową, projekt techniczny
stałego dachu nad częścią wału artylerii.

Opierając się na zatwierdzonych dokumentacjach, rozpoczęto prace remontowe,
wykonane w latach 1992-1996 przez Pracownie Konserwacji Zabytków, a w 1997 r.
przez Przedsiębiorstwo Rewaloryzacji Zabytków. Skoncentrowano się na pracach na
najwyższej kondygnacji, gdzie m.in. nad częścią fortu wykonano stały dach o
konstrukcji metalowej, powtarzający formę prowizorycznego dachu,
zabezpieczającego obiekt w czasach austriackich w okresie pokoju. W pozostałej
części wału artylerii wykonano nową izolację oraz konstrukcję, pozwalającą na
rekonstrukcję formy ziemnej. Podobnie zaawansowano też prace na tarasie
strzeleckim, gdzie uzupełniono zniszczone fragmenty krendlaża i wyremontowano
dawne schody moździerzowe (planowane tu były kotłownia gazowa i zaplecze
kawiarni). Na tej kondygnacji przywrócono też drewniane wysięgniki dawnych
dźwigów, które mają podtrzymywać namiotowe zadaszenie dziedzińca. W ścianach i
sklepieniach kondygnacji niższych uzupełniono większość ubytków ceglanego wątku.
Do fortu doprowadzono instalację wodociągową i kanalizację.

W 1998 roku prace w forcie zostały przerwane, głównie z powodu braku
użytkownika. Bez określenia docelowej funkcji obiektu nie można wykonywać prac
we wnętrzach, a planowane wprowadzenie odarniowania na wał artylerii na
najwyższej kondygnacji wiąże się z jego stałą pielęgnacja, której obecnie nikt
nie zapewni. Obiekt, choć zamknięty, jednak nie jest strzeżony – w wyniku
powtarzających się włamań doszło już do dewastacji nowo wbudowanych elementów.

Dotychczasowe prace remontowo-konserwatorskie finansowane były z budżetu miasta
(rok 1991 i 1996-1997) i z Narodowego Funduszu Odnowy Zabytków Krakowa (lata
1992-1997). Dotychczas wydatkowano ponad 700 tys. zł. Do wykonania pozostaje
jeszcze wiele prac o charakterze ściśle konserwatorskim i zabezpieczającym, np.
zamknięcie obiektu przez wykonanie kompletu stolarki, odnowienie mostu
zwodzonego oraz kamieniarki wewnątrz fortu i na elewacjach. Prace związane z
nową infrastrukturą wewnętrzną, np. ogrzewanie, instalacje wod.-kan. i
elektryczne, oświetlenie są niemożliwe do realizacji bez określenia użytkownika.
Na wykonanie czekają również prace w otoczeniu fortu: dokończenie formowania
profilu ziemnego przedstoku, remont baterii artyleryjskiej oraz związanej z nią
podziemnej prochowni, uporządkowanie fortyfikacji bastionowych wraz z fosą.”

Autor: Jan Janczykowski
(Przewodnik po Forcie św. Benedykta wydany na Małopolskie Dni Dziedzictwa
Kulturowego w 1999 r.)



Temat: Kochani Architekci!
Największe oszczędności robi się w fazie projektu. Nie ma recepty na tani dom,
ale główne założenia, choć nie wszystkie wymienię, są następujące:
1. Przy prostej bryle domu, bez wykuszy, lukarn, łuków, kolumienek itp.
oszczędzasz na tańszym projekcie i tańszym wykonawstwie.
2. Dach dwuspadowy jest napewno tańszy od koperty, o skomplikowanym (kosze,
lukarny, bawole oka) nie wspomnę.
3. Parterowy może być tańszy od "z użytkowym poddaszem", przy tej samej
powierzchni użytkowej (lekki strop, węższe fundamenty, mniejsza powierzchnia
ocieplenia od góry, brak schodów - koszty wykonania i oszczędność powierzchni
dla nich przeznaczonej, itd.)
4. Garaż + Pomieszczenie Gospodarcze, poza bryłą domu (proste wykonanie
ocieplenia i elewacji domu, brak kosztownego stropu w przypadku garażu w bryle,
brak ocieplenia garażu wolnostojącego, brak ocieplenia ścian granicznych i
stropu garażu z pomieszczeniem mieszkalnym itd.) O możliwości późniejszego
stawiania (wykończenia), garażu wolnostojącego, już pisałem
5. Wnętrze domu z minimalną ilością ścian i drzwi (ściana zajmuje nie tylko
powierzchnię, na której stoi, ale ok. 0,5m po każdej ze swoich stron - ja to
nazywam strefą dobrego samopoczucia)
6. Sąsiedztwo kotłowni z łazienką i kuchnią (trudne do ułożenia, ale zapewnia
oszczędność energii podgrzewania wody, zużycia wody, krótsza instalacja,
szuflada kominowa i wentylacje są w jednym słupku kominowym), sąsiedztwo
kotłowni, łazienki, i kominka (łatwiejsze do ustawienia - 2 szuflady kominowe i
wentylacje w jednym słupku, oszczędność energii i wody, jw.)
7. Brak różnicy poziomów między pomieszczeniami (czasami się stosuje obniżenie
poziomu podłogi w salonie, przy jego znacznej powierzchni, chcąc uzyskać efekt
wysokości sufitu, przy niskich, pozostałych pomieszczeniach)
8. Technologie, które w założeniu są tańsze, mogą okazać się równie drogie, jak
tradycyjna. Zastosowanie technologii nowoczesnych, szybkich w wykonaniu, zmusza
do poszukiwań specjalistycznych, sprawdzonych ekip, niestety, ceniących się
finansowo. Wybrałem „tradycyjną”, jako najbezpieczniejszą dla laika w
budownictwie. Ten proces wymaga przestojów między etapami, ale daje możliwość
złapania oddechu, nadrobienia zaległości w pracy i przygotowania się do
następnego etapu budowy.

Odstępstwo od tych zasad usprawiedliwia poczucie własnej estetyki lub wygody
mieszkania, ale zwiększa koszty budowy. Napisałem powyższe punkty, abyś mogła
wybierać projekty zapewniający kompromis między możliwością finansową,
marzeniami i przyzwyczajeniami, każdej z osób, zamieszkującej w przyszłości ten
dom. Napewno architekt projektujący Wasz dom poda alternatywne rozwiązania, ale
przeglądając projekty, miej na uwadze moje spostrzeżenia.
Znając branżę budowlaną opartą o doświadczenia z własnej budowy, proszę
kochanych architektów o poprawienie, jeżeli coś sknociłem w mojej wypowiedzi.
Nie chciałbym sympatycznej patyski wprowadzić w błąd.
Patysko, uszy do góry. Po wybudowaniu, z żółtodzioba staniesz się doświadczonym
"budowlańcem po przejściach". Ale, nie taki diabeł straszny, jak ludzie opowiadają.
Ja, z przyjemnością wspominam każdy etap budowy, ekipy tworzące dzieło
zamieszkania (za wyjątkiem jednego wykonawcy), osoby pomagające w 1000 sprawach.
Pozdrawiam mif




Temat: ile za projekt domu?
odpowiadam :)
kahe:
>kotłownia wielkości sypialni??
>3 sypialnie tej samej wielkości dla rodziny 2+2
kotlownia ma sluzyc rownierz jako pomieszczenie gospodarcze, pralnie, suszarnie
i tzw graciarnie, 1/3 tej powierzchni zajmie kociol i zasobnik, na pozostalej
czesci musze znalezc miejsce na klika regalow, pralke i jeszcze gdzies trzeba
postawic suszarke, tam tez ma byc wejscie na strych. 10m to za duzo na tyle
sprzetu ?
dach 4 spadowy, przy takim układzie?? zastanawiałeś się jak to będzie wygladać

>w praktyce, niesamowicie wysoki przedpokój i
>uderzanie głową o sufit, przy szafkach kuchennch...
Tu sie nie zrozumielismy. Nie chce sufitu jak na poddaszu, ale normalny plaski.
Jedynie dach ma byc taki w stylu dworkowym, podluzny ale nie dwu lecz
czterospadowy. 16m dlugosci przy dachu dwuspadowym to wg. mnie nieco jak
stodola by wygladalo.

>ekonomiczne to to jest średnio, nie mówiąc o funkcjonalności
ekonomicznie - tego nie wiem ale wg mnie dosc funkcjonalnie.

>Brak okien ze względu na garaż w przyszłości...to znaczy, że co? że na razie
>nie masz samochodu, a w razie czeko jakąś
>dobudóweczkę sobie machniesz....
To znaczy ze na razie samochod bedzie stal przed domem, a jak okaze sie ze
zostalo nam pieniazkow to po prawej stronie domu postawie, mniej wiecej 5m od
domu garaz na dwa samochody z dachem podobnym do domowego.

MONIKA:
>hall to wiatrołap, hall, przedpokój tu się zdecyduj. Teraz to kicha, nawet
>nie idzie się rozebrać, co do szafy niech będzie, a gdzie lustro, parasol,
>pies
>itd? Albo duży wiatrołap z garderobą albo tylko przejściowy i powiększony hall
>aż się prosi aby przy salonie ten twój długi korytarz poszerzyć kosztem
>kotłowni
1,5m szerokosci to za wasko?
mozna zabrac 0,5m kotlowni przy wejsciu i 0,5m przy slonie ale wtedy tez bede
musial uszczuplic spizarke :(
lustro umiescilbym obok drzwi do kotlowni a psow nie lubie.

>korytarz jak nie ma na nim szaf należy zwęzić - to tylko komunikacja i szkoda
>marnować drogie metry, jak podzielisz swoja komunikację na hall i korytarz
>będzie dużo lepiej niż teraz
>- przez zmiane szerokości jednego z traktów, można uzyskać lepsze ustawienie
>pomieszczeń i jeszcze skrócić komunikację
Jezeli korytarz - komunikacja moze miec 1m szerokosci i nie bedzie za wasko to
chetnie tak bym zrobil, powiekszyl bym jego kosztem salon i sypialnie po PD
stronie, ewentualnie odbciolbym te 0,5m z szerokosci domu i troszke
zaoszczedzil. Dziekuje bardzo za podpowiedz.

>- wc może lepiej w okolicach kuchni, aby było pod ręką
>- co chcesz w łazience - tu zastanów się nad urządzeniami prysznic, wanna
>bidet, pralka - właśnie gdzie? a suszenie prania?
a jakbym przestawil je na lewy bok kotlowni to bedzie ok? Przy kuchni raczej
wolabym spizarke.
w lazience: prysznic, umywalka, wanna i kibelek. Pralka w kotlowni a za bidet
dziekujemy :)

>- jeszcze salon - jakbyś zrobił lustro w osi pionowej to salon i jadalnie masz
>lepiej nasłonecznioną po południu
moge prosic jasniej ? :)

>I to by było na tyle. Oddaj to w dobre ręce!!!!!. Pozdrawiam!
>PS. A TAK NA MARGINESIE - TO ILE CHCIAŁBYŚ ZAPŁACIĆ ZA PROJEKT MAJĄC JUŻ
>GOTOWĄ KONCEPCJĘ?
Oddam na pewno, a za projekt (kompletny) chcialbym zaplacic maksymalnie 8tys.

Dziekuje za wiadro zimnej wody ale i tak prosze o jeszcze :)




Temat: rozpoczynam budowe domku letniskowego
Poruszasz temat rzekę.
Definicji "domek letniskowy" nigdzie nie znajdziesz. Ja przeleciałem i Prawo Budowlane i Ustawę o opłatach lokalnych.
W prawie budowlanym dom letniskowy wymieniony jest jedynie w tabelce określającej kategorie obiektów budowlanych:
Kategoria III - inne niewielkie budynki, jak: domy letniskowe, budynki gospodarcze, garaże do dwóch stanowisk włącznie.
W prawie budowlanym jest natomiast definicja budynku i budynku mieszkalnego jednorodzinnego:
Art. 3
Ilekroć w ustawie jest mowa o:
2) budynku – należy przez to rozumieć taki obiekt budowlany, który jest trwale związany z gruntem, wydzielony z przestrzeni za pomocą przegród budowlanych oraz posiada fundamenty i dach,

2a) budynku mieszkalnym jednorodzinnym - należy przez to rozumieć budynek wolno stojący albo budynek w zabudowie bliźniaczej, szeregowej lub grupowej, służący zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych, stanowiący konstrukcyjnie samodzielną całość, w którym dopuszcza się wydzielenie nie więcej niż dwóch lokali mieszkalnych albo jednego lokalu mieszkalnego i lokalu użytkowego o powierzchni całkowitej nieprzekraczającej 30% powierzchni całkowitej budynku,
*************************

Tyle ustawa.
Dom letniskowy należy więc w zasadzie do budynków mieszkalnych jednorodzinnych, gdyż jest trwale związany z gruntem, jest wydzielony z przestrzeni za pomoca przegród poziomych, ma fundamenty i dach oraz jest wolnostojący i służy zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych....
O tych "potrzebach mieszkaniowych" nieco później.
Nie ma nigdzie ograniczeń co do technologii i powierzchni domu letniskowego. W zasadzie ograniczenia wynikają tylko z miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Np. jeśli napisane jest, że wszelkie domy w okolicy mogą być najwyżej jednopiętrowe, to dom letniskowy też może mieć tylko jedno piętro. Czyli domy letniskowe podlegają tym samym ograniczeniom, co inne domy mieszkalne. W praktyce mozesz zbudowac jako dom letniskowy, normalny murowany dom, ze wszelkimi wygodami.

Pojęcie "dom letniskowy" funkcjonowało powszechnie w PRL, gdyż dawało jednej osobie lub małżeństwu sposobnośc do posiadania dwu nieruchomości. Z czasów PRL przyjęło się uważac dom letniskowy za budynek niemieszkalny, a służący jedynie rekreacji. Po dziś dzień pokutuje to tym, że za dom letniskowy płaci się kilkanaściekrotnie większe podatki od nieruchomości, niż za domy mieszkalne.
W moim pojęciu jest to głupota i od roku z tą głupotą walczę.
Istnieje masa wyroków NSA stwierdzająca, że dom letniskowy jest budynkiem mieszkalnym. Niestety wyroki NSA nie stanowią prawa dla inych, a są tylko podejmowane w jednostkowych sprawach.

Ogólnie urzędy gmin, które naliiczają podatki lokalne, uważają, że dom letniskowy nie zaspokaja potrzeb mieszkaniowych. Co oznacza pojęcie "potrzeby mieszkaniowe"? - tego nikt nie wie, bo równiez brak jakiejkolwiek definicji, stąd też dowolność interpretacji. Czy zamieszkanie gdzieś na 3-4 dni oznacza zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych? A zamieszkanie na 100-200 dni? Urzędnicy twierdza, że nie i dowalają za dom letniskowy podatek jak za dom niemieszkalny.
Ale uwaga. Ty piszesz o tym, że chcesz w domu letniskowym mieszkać całorocznie.
Masz do tego prawo. Żyjemy w wolnym kraju i jeśli tylko postawisz dom ocieplony i ogrzewany, to możesz mieszkać w nim nawet w ostre zimy (byleby tylko ktoś ci albo odśniezył drogę, albo dowoził jedzenie).
W tym przypadku powinieneś, po zbudowaniu domu, nadać mu numer porządkowy (by móc się zameldować) i poinformowac urząd, że dom letniskowy wykorzystywany jest (będzie) całorocznie w pełni zaspokajając twoje potrzeby mieszkaniowe. Jeśli i wtedy urząd gminy naliczy ci podatek, jak za dom niemieszkalny, to odwołuj się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Masz 100% szans, by wygrać i płacić kilkanaście razy mniej podatku od nieruchomości.




Temat: Przeniesione wątki Pana Stanisława (smarc-a)
Panie Profesorze aby dokonać anihilacji materii, to trzeba taką
sama ilość antymaterii i wtedy wytworzy I,8xl0 do 14 M J energii.
Tymczasem fuzja termojądrowa dwóch kilogramów wodoru daje zaledwie
5,2 x 10 do 12 M J, a spalenie litra benzyny marne 2,9xl07 J. Innymi
słowy, energia z anihilującego kilograma antymaterii odpowiada
energii pochodzącej ze spalenia 6,2 mld litrów benzyny! A ja piszę o
nanotechnologii opanowanej przez organizmy krzemowe ( o czym wiem z
badań spektrometru rentgenowskiego). Tam są chyba ziarna tlenków Ti
i Fe? One maja wielkie powinowactwo do wodoru. O tym można poczytać
w literaturze. Na moich zdjęciach i filmach widać jak to robią. Tę
energię H+ czułem w rękach jak bym dotykał nie sondy, ale
paralizatora. Sąsiedzie Fizyku, teraz żałuję, że to nie Panu
podarowałem Siano Wielkanocne. Dziś chyba mamy wizytę oszustów od
braku ław kominiarskich i wejść na dachy: Kominiarz i ASM. To oni są
winni Pana agresywności! Dla Pana i innych przypominam, że jest
Policja, bo: Brak sprawnej wentylacji w domu może być przyczyną
naszego złego samopoczucia, a nawet zagrożenia dla zdrowia.
Minimalna ilość powietrza wentylacyjnego gwarantująca nam dobre
samopoczucie winna zapewnić w ciągu godziny od 0,5 do 1,0 wymiany,
czyli doprowadzenie porcji odpowiadającej 0,5 - 1,0 kubatury
mieszkania. Powierzchnia prawidłowo dobranej kratki powinna być o
50% większa od powierzchni przekroju kanału. Kratka musi być
wyposażona w regulowaną żaluzję, umożliwiającą zmniejszenie
powierzchni otworu w przypadku większych spadków temperatur
zewnętrznych, kiedy działanie wentylacji grawitacyjnej intensywnie
wzrasta. Wbudowany ogranicznik nie pozwala na zamknięcie większe niż
do 1/3 pełnego przekroju, a właściwe ustawienie żaluzji winien
zapewniać odpowiednio skonstruowany zaczep. Należy pamiętać, że sam
nawiew to nie wszystko: powietrze musi przepłynąć do pomieszczeń, w
których znajdują się kanały wentylacyjne. Do tego celu służą
szczeliny w drzwiach zewnętrznych. Zgodnie z PN 83/B-03430, przekrój
netto otworów w drzwiach od pokoi winien wynosić min. 80 cm2, a w
drzwiach kuchni i łazienki min. 200 cm2
PN-83/B-03430 określa następujące, minimalne ilości powietrza
wentylacyjnego:
kuchnie z oknem zewnętrznym, piecem gazowym lub węglowym- 70 m3/h
kuchnie z piecem elektrycznym w mieszkaniu dla 3 osób -
30 m3/h
kuchnia jw. lecz w mieszkaniu dla więcej niż 3
osób - 50 m3/h
kuchnia bez okna lub
wnęka - 50 m3/h
łazienka z ustępem lub
bez - 50 m3/h
WC
- 30 m3/h
pokój –
sypialnia
- 30 m3/h
pomieszczenie pomocnicze bez
okna - 15 m3/h
Potwierdzam Panu, że w Ciepłownictwie Ogrzewaniu i Wentylacji
Nr.11/97 roku są Tabele. Dla 70 m3 /h komin ma mieć H>18 m! Czego i
Panu życzę w ramach zbliżającego się Bożego Narodzenia i mojej
troski o Pana głowę! Brak takiego komina potwierdza tezę o
nawiązaniu do tradycji obozowej, gdzie Panu przypadła rola Kapo!




Temat: znaki, ktore prowadza do wypadkow
Gość portalu: hip napisał(a):

> Gość portalu: misiu napisał(a):

> hip: Oczywiście nie o to chodzi w gruncie rzeczy. Jak przejechał na czerwonym
i
>
> zostało mu to udowodnione to powinien zapłacić wysoką karę. Po kilku takich
> zdarzeniach przejeżdżałby już tylko na zielonym.

Problem tylko w tym, że krzaki, w których stoi radiowóz, rosną zbyt daleko od
świateł.

> hip: Raczej ufam specjalistom niż ignorantom.

To niewielka pociecha. 90% z tych "specjalistów" to też ignoranci. W dodatku
bardziej szkodliwi, ponieważ ich opinie, w odróżnieniu od ignorantów
nieutytułowanych, traktowane są poważnie. Takie zjawisko występuje zresztą
wszędzie i w praktycznie każdym zawodzie.

> hip: Pewnie miał siebie samego na myśli :)

Możliwe, że siebie również. To potwierdzałoby tylko jego wielkość, ponieważ do
zachowania takiego dystansu wobec samego siebie potrzeba jednak trochę
klasy. :) W każdym razie historia uważa go za jednego z najwybitniejszych.

> hip: Jak jedziesz po bezdrożach to masz świadomość złego stanu powierzchni po
> jakiej się poruszasz. I jedziesz wolno. Na drodze jest ta sama sytuacja. Stan
> polskich dróg jest taki jaki jest. I między innymi stąd są takie ograniczenia
a
>
> nie inne. Prędkość należy dostosowywać do rodzaju drogi, jej jakości,
specyfiki
>
> ruchu. Oczywiste jest, że na bezdrożach możesz spowodować wypadek przy 50
km/h.
>
> I to nie jest wina bezdroża tylko głupoty (czyli prędkości samochodu).

I tutaj nie ma zgody. Nie należy bowiem mylić skutku z przyczyną. Z dachu leje
się nie dlatego, że deszcz pada, tylko dlatego, że w dachu dziura. Oczekiwanie,
że poważny problem, jakim niewątpliwie jest dekapitalizacja dróg, można
rozwiązać ograniczeniami prędkości i wymuszaniem na kierowcach dostosowywania
się do ich fatalnego stanu, jest i głupotą, i sk...syństwem zarazem. To tak,
jakby chorego (który w dodatku zapłacił za leczenie jak w najlepszej klinice) z
temperaturą i bólem leczyć coraz to większymi dawkami środków
przeciwgorączkowych i przeciwbólowych. Prawdziwy lekarz, w odróżnieniu od
konowała, leczy przyczynę choroby, a nie jej objawy. Leczenie objawowe jest
stosowane tylko wtedy, kiedy przyczyna choroby nie jest znana, lub jako wstęp
do leczenia właściwego. Tutaj oznacza to np. ograniczenie prędkości NA CZAS
REMONTU lub przebudowy jezdni.
Dopóki stan dróg nie będzie postrzegany jako jedna z najważniejszych przyczyn
wypadków, dopóty nie będzie żadnej poprawy istniejącego stanu. Decydenci w
dalszym ciągu będą się onanizować statystykami, w poczuciu dobrze spełnionego
obowiązku, jak tylko w odpowiedzi na pogarszającą się "wypadkowość" wprowadzą
kolejne ograniczenia. Ja do tego ręki przykładać nie zamierzam, bo wolę mieć
suchą. ;)
Kiedyż w końcu przyjdzie komuś do głowy, że to właśnie stan dróg jest jednym z
najważniejszych powodów większej liczby wypadków w Polsce, w porównaniu z
Zachodnią Europą?

> hip: A co to ma do rzeczy?! Chcesz na siłę udowodnić, że rozmiary tragedii na
> drogach nie zależą od prędkości poruszających się samochodów?

Chcę raczej uzmysłowić, że zwalanie wszystkiego na prędkość jest głupie i
niebezpieczne, ponieważ powinno nam zależeć na znajdowaniu prawdziwych, a nie
pozornych zależności. W innym przypadku będziemy wciąż powtarzać "już szósty
raz przycinamy i ciągle za krótkie". :)

> hip: Wolałbym nie dyskutować o absurdach. Chyba, że się bardzo upierasz, ale
> wtedy argumentacja z obu stro zejdzie na wymyślanie absurdów. To do niczego
nie
>
> prowadzi.

Taaak? I nie przyszło Ci do głowy, że jest w tym może jakaś głębsza myśl,
której my, prostaczkowie, nie jesteśmy w stanie dostrzec swoim małym
rozumkiem? ;)
W wymyślaniu absurdów i tak nie prześcigniemy takich potentatów, jak minister
(głu)Pol, który koszt budowy 1km autostrady obliczył na 67mln PLN. (wg jego
programu z 2002r) No, ale przecież to wybitny specjalista i ma jeszcze wielu
podobnych do pomocy.




Temat: SOS dla Jasnych Błoni
SOS dla Jasnych Błoni
Jasne Błonia- jedno z najpiękniejszych miejsc Szczecina,jeden z
najpiękniejszych parków w Polsce, otoczony historyczną
zabudową ,harmonizującą z terenami zielonymi-hluba Sczecina, miejsce ,które
studentom architektury w całym kraju przedstawiane jest jako przykład
wzorcowego zagospodarowania terenów zielonych. Czy będzie musiało się to
zmienić? Chyba tak , bo w sąsiedztwie parku powstają dwa wielkie bloki
mieszkalne i centrum handlowe , a odbywa się to bez poszanowania Planu
Zagospodarownia Przestrzennego miasta Sczecina, ustaleń Dziennika Urzędowego
Województwa Zachodniopomorskiego dotyczącego zabudowie w strefie chronionej ,
a nawet prawa budowlanego.Powstaje pytanie-kto na to pozwolił? Kto pozwolił
na łamanie tych przepisów? Otóż pozwolili na to ludzie , którzy te przepisy
ustalali i których zadaniem było ich egzekwowanie. Urząd Miasta zezwolił
inwestorowi na odstępstwa od przepisów obowiązujących w Dzienniku Urzędowym ,
a minister infrastruktury na odstępstwa od prawa budowlanego.I TAK OTO STREFY
CHRONIONEJ NIE CHRONI ŻADNE PRAWO...
Oto kilka przykładów owych odstępstw od Dziennika Urzędowego:
-punkt 5.3 dziennika mówi:
"Zakaz przekształcania piwnic i innych części budynków przy ulicy Moniuszki
na obiekty handlowe i lokale użytkowe powodujące wzmożony ruch klientów"
Natomiast nowe budynki mają zawierać m.in. 10 lokali użytkowych, w tym lokale
gastronomiczne , rozrywkowe. Mieszkańcom nie wolno tu otwożyć żadnej ,
głupiej działalności gospodarczej, tymczasem pod ich nosem rośnie centrum
handlowe. JAK TO MOŻLIWE!?
-punkt 6.1
"Minimalny udział powierzchni terenów ekopozytywnych ( w rozumieniu planu)50%
całego terenu"
Tereny ekopozytywne to tereny zielone. Zamiast 50% plan zabudowy przewiduje
25%.
-punkt 8.2
"Maksymalna wysokość ( w rozumieniu planu) nowej zabudowy 11m."
W prawie budowlanym wysokość budynku liczy się od parteru do dachu, ale nie w
szczecinie! Nasi radni podjęli uchwałę,ze wysokość liczy się bez
dachu.Oznacza to ,że w projekcie wysokość może wynosić 11m, a w
rzeczywistości 11+4, 11+?...Dodam ,że poddasze ma być również zagospodarowane.
Jeśli , co bardzo prawdopodobne, budynki będą wyższe niż 11m , zakłócą
wystrój architektoniczny okolicy.
-punkt 9.1
"Cały teren objęty jest strefą A ochrony historycznej strukury przestrzennej"
Projekt przewiduje zbudowanie garaży podziemnych ( na przeciwko alei
platanów-pomników przyrody!). Czy ktoś widział w historycznej zabudowie
garaże podziemne?
-punkt 16.2
"lokalizacja budynków mieszkalnych o niskiej intensywności ,lub
rezydencji"
Dwa duże bloki-18 mieszkań, 10 lokali użytkowych (punkty gastronomiczne,
rozrywkowe, spożywcze...), garaż podziemny- gdzie tu miejsce na niską
rezydencję, lub intensywność ?
Mieszkańcy odwoływali się od decyzji do Prezydenta, ten wstrzymał budowę.
Inwestor zwrócił się wówczas do ministra infrasruktury o odstępstwo od
przepisów prawa budowlanego i je otrzymał.Minister powołał się na artykuł 9
prawa budowlanego stwierdzający,że odstępstwo od techniczno-budowlanych
przepisów prawa budowlanego jest możliwy w szczególnych przypadkach. Jakie to
szczególne przypadki mogą być powodem dla takiej budowy w terenie szczególnie
(dotad) chronionym?




Temat: IMPRESJE Z EGIPTU
7 IMPRESJE Z EGIPTU
17.09.2004 PIĄTEK
W nocy niebo było naprawdę przepiękne – lecz czemu wpatrywałam się w nie aż
tyle godzin? Znowu spać nie mogłam . A gwiazdy robiły się coraz bledsze, aż na
wschodnim krańcu horyzontu pojawiła się różowa poświata…. A tuż potem wjechał
na nieboskłon słonecznym rydwanem Amon-Ra. A ja zasnęłam. Choć na zaledwie dwie
godzinki. Po wczorajszej kolacji mam problemy żołądkowe, więc planuję
wypoczynkowy dzień. Suleiman pakuje materace i śpiwory, ja znów wchodzę na dach
jeepa i jedziemy do głównego obozowiska. A tu niespodzianka – już jest tak
późno – godz. 8:00, a wszyscy śpią. Salim i tour-leader budzą się. Suleiman z
Salimem zaczynają przygotowywać śniadanie. Rozpalamy też ogień, by zagotować
wodę na herbatę. Po jakimś czasie budzą się też angielscy turyści. Czas na
śniadanie, lecz aj piję tylko herbatę.

Jedziemy z Suleimanem (ja oczywiście ponownie na dachu) do źródła wziąć kąpiel,
a ta okazuje się być kolejnym trudnym do opisania przeżyciem. Jest to małe
okrągłe bajorko o stromym wysokim na ok. 3 m brzegu z jednej strony (na nim
stoją kłaniające się nam palmy), z drugiej strony otwarte na kanał
odprowadzający wodę dalej w oazę. W źródle bulgocze gorąca (ok. 35 C) woda, a
pęcherze powietrza prą od dna ku powierzchni. Sulejman wchodzi pierwszy do
wody – ja najpierw spoglądam na nią podejrzliwym wzrokiem. Lecz niedługo też
wchodzę do mojej pustynnej łaźni.

Woda tutaj jest bogata w żelazo, które osadza się na dnie, brzegu, okolicznych
roślinach, mojej skórze czy kostiumie kąpielowym czerwono-brązową warstewką
(mój kostium kąpielowy – pierwotnie czarno-biały ma od czasu tej sławetnej
podróży barwę czarno-brunatną).

Dno jest mulisto-piaszczyste i grząskie, lecz największa frajda jest po środku
bajorka – w miejscu bulgotania. Jest tam bardzo głęboko, lecz utonąć się nie da
(a na pewno bardzo się by trzeba było natrudzić, by takiej sztuki dokonać) – bo
woda i piasek wypychają cię do góry. Nie dzieje się to z jakąś kosmiczną mocą,
lecz jest to delikatne, łaskoczące uczucie.

Po kąpieli Suleiman odwozi mnie do miasta Mut – jeszcze po drodze próbuje w
jakiejś kafeterii napoić mnie jakimś wywarem (jansun), który miałby sprawić, że
poczuję się lepiej. Następnie zostawia mnie w hotelu An-Nugum. Czuję się,
jakbym wróciła do domu – tak tutaj jestem witana. Dostaję pokój z łazienką,
klimatyzacją, lodówką, telewizorem, telefonem, czystą pościelą i śniadaniem za
30LE, czyli 18LE.

Przez dalszą część dnia odpoczywam, lenię się i nabieram sił przed jutrzejszą
wyprawą do Farafry i na Białą Pustynię, na którą Suleiman zaprosił mnie, bym
towarzyszła jemu i angielskim turystom.

Dachla




Temat: Libiąż się stara
Libiąż się stara
Pomijam Wasz stosunek do obecnego burmistrza, ale musicie przyznać, że jeśli
choć jeden z projektów dostanie pieniądze, będzie to wielka szansa dla
Libiąża i okolic, a więc całgo powiatu:

"Inwestycje za ponad 29 milionów złotych (Gazeta Krakowska)

Gmina Libiąż złożyła sześć wniosków o środki z Unii Europejskiej. Zostały one
uwzględnione w Programie Operacyjnym Rozwoju Regionalnego Województwa
Małopolskiego na lata 2004-06. Całkowita wartość planowanych inwestycji
wynosi 29,7 mln zł. Z UE można otrzymać maksymalnie 80 proc. tej kwoty.

O tym, czy je dostanie, będzie wiadomo w przyszłym roku. Jeśli tak, coraz
ładniejsze miasto, stanie się jeszcze atrakcyjniejsze dla mieszkańców. Dzięki
nowym inwestycjom będzie im się żyło lepiej.

Pływalnie jak marzenie

Jeden z wniosków dotyczy modernizacji krytej pływalni należącej do kopalni
Janina. Obecnie zarządza nią Agencja Mienia. Projekt modernizacji uwzględnia
m.in. wykonanie sanitariatów, adaptację pomieszczeń socjalnych, zmianę
konstrukcji dachu, elewacji, wymianę okien, instalacji c.o. oraz
elektrycznej, instalację systemu filtrowania i uzdatniania wody oraz systemu
pompowego słonecznego ogrzewania wody. Inwestycja będzie kosztować 2,5 mln
zł. Projekt zostanie opracowany do końca 2003 r.

- Gmina dąży do przejęcia basenu, ale najpierw musi zostać zniesiona hipoteka
ZUS-u. Gdy NSW SA wpłaci potrzebną kwotę, wówczas gmina będzie mogła przejąć
basen jako majątek nieprodukcyjny kopalni - informuje Tadeusz Arkit,
burmistrz Libiąża.

Drugi wniosek dotyczy modernizacji basenu otwartego i obiektów sportowych na
terenie kompleksu rekreacyjnego przy ul. Piłsudskiego w Libiążu.
Zmodernizowana zostanie niecka basenu głównego, brodzik dla dzieci, mała
trybuna przy boisku do piłki ręcznej oraz korty tenisowe. Inwestycja będzie
kosztować ok. 3,2 mln zł. Projekt powstanie do końca października 2003 r.

Rynek, park i targowisko

Gmina Libiąż ma również szansę uzyskać środki z Unii Europejskiej na
kontynuację prac w powstającym centrum miasta. Dwa wnioski uwzględniają
budowę infrastruktury wokół przyszłej płyty rynku (drogi, chodniki,
kanalizacja sanitarna, deszczowa) oraz budowę parku miejskiego. Zadanie to
zostało oszacowane według projektu na 6,515 mln zł. Spore dofinansowanie
można także zyskać na budowę kanalizacji zlewni ,A", czyli kontynuację budowy
kanalizacji sanitarnej w dzielnicy Pniaki - Jaworek. Koszt inwestycji 7,1 mln
zł.

Kolejny wniosek uwzględnia budowę targowiska miejskiego na 66 stoisk. Na
powierzchni 492 m kw. będą stały pawilony. Powstaną też sanitariaty,
pomieszczenia socjalne, bar szybkiej obsługi, chodniki, drogi dojazdowe,
kanalizacja sanitarna. Koszt targowiska - 6,6 mln zł. Gotowy jest już projekt
i pozwolenie na budowę.

Planowana jest także rekultywacja składowiska odpadów komunalnych przy ul.
Jazdówka. Gotowy już projekt uwzględnia budowę obiektów zabezpieczających
wody powierzchniowe i gruntowe przed skażeniami, rekultywacje techniczną i
biologiczną składowiska o powierzchni 2 ha. Koszt tej inwestycji - 3.754 mln
zł.

eba

12 grudnia 2002"




Temat: Teraz czekam na zachwyty nt. Hotelu FISCHARMONIA
Gość portalu: kakaka napisał(a):

> po przejrzeniu korespondencji doszedłem do wniosku, ze meritum gdzies
umknęło,
> a mój poprzedni list (ale na tym samym szczeblu odpowiedzi)konczy się
> bezsensownym wybuchem i wycieczkami w strone osobistości, tym bardziej
> bezsensownymi. za co przepraszam. niemniej jądrowatość wypowiedzi pozostaje.
co
>
> z tego, że nie do końca na temat.
> sądzę,że zgodzimy sie co do tego, że nikomu nie zalezy na tym aby dachy
ciekły.
> przyczyn chyba nie ustalimy, twoja sugestia, doktorze, że wynika to z
pośpiechu
> - aby ukończyć przed zmianą dyrektora wydz. architektury, poniewaz
> zatwierdzaniu towarzyszył jakiś przekręt - przed nią nie ma obrony, a co za
tym
>
> idzie jest dla mnie nie do przyjęcia. kwestia wielkości obiektywnej budynku,
> jesli chodzi o dachy naprawde nie ma znaczenia. subiektywna wielkość,
> zgodziliśmy się (a i projektant pośrednio też) - jest za duży, a nawet
WIĘKSZY
> NIZ W RZECZYWISTOŚCI - elewacja od ulicy prowokuje, się nie kryguje. na pewno
> przeszedł procedurę konieczną w tym miejscu - parki jurajskie, konserwator,
nie
>
> wiem co jeszcze - za pomocą kilku chwytów sfalandyzowal prawo (lewitacja:-)
to
> lepsze słowo) ale na to, żeby je przekraczać w tej okolicy, to trzeba widac
być
>
> radnym - patrz twój list.
> mnie osobiście drażni w atakach na villa verde to ( i w owej
słynnejarchiszopie
> )
> że atakuje się budynek, który ma architektoniczną wartość dodaną - tzn. chęć,
> ambicję projektanta, aby zrobic to lepiej wg jego sądu - co jak mi się wydaje
> nie jest częste. w tym budynku to widać bardziej, ponieważ został wypchany
> powierzchnią użytkową aż po menisk wypukły. pewnie na życzenia inwestora. ty
> nazywasz to doktorze pychą i butą. wydaje mi się, że kraków ma deficyt
talentów
>
> po wszystkich stronach procesu inwestycyjnego, ale co, mają nie budować?
akurat
>
> biuro l&ł wydaje mi sie jasnym punktem (patrz np. konkurs na operetkę lub
bwa).
> Inna rzecz - może się zdarzyć, że villa verde będzie wśród innych na woli nie
> będzie już takie duże.wkrótce.
> Z innej beczki, przeglądając ostatnią architekturę, znlazłem wywiad z
> zumthorem, jak był z wykładem w krakowie.tutaj konczący fragment: ctrC, ctrV
> "....Historyczna architektura jest znakomita, wielobarwna. Współczesne,
> miejscowe środowisko architektoniczne nie potrafi stworzyć niczego nowego.
> Przede wszystkim społeczeństwo nie wie jak dziś budować coś równie cudownego
> jak to miasto, tak aby architektura miała moc tworzenia nowych miejsc. Mimo
to
> nowe budynki powstają i wyglądają bardzo deprymująco. Odnoszę wrażenie, że
> tutaj każdy woli byc panem niz demokratą. Brakuje demokratycznej świadomości
> robienia czegoś dla siebie, wspólnie. Politycy i ludzie muszą zacząć to
> rozumieć lub znowu rozumieć. Architektury nie można zostawić spekulantom.
> powinna byc tworzona w oparciu o wspólnoty społeczne." co jest zbieżne -
> zamozny szwajcar potwierdza. gdyby coś tu zbudował to pewnie znalazłby się w
> archiszopie.
>
> pozdrawiam serdecznie
> kakaka

Taaak. Jeśli reszta jego poglądów jest podobna jak ten wybór, to z pewnością
znalazłby się w Archiszopie - ale w jury.Powiedział dokładnie to, co ja myślę o
projektowaniu. I chętnie się z nim - tym samym - zgodzę.

pzdr

DH
>
>
>
>




Temat: Niebezpieczne budynki: afera budowlana w Japonii
Niebezpieczne budynki: afera budowlana w Japonii
Gigantyczna afera korupcyjna w Japonii. Kilkadziesiąt nowych apartamentowców i
hoteli w Tokio i innych miastach nie jest przygotowanych na trzęsienia ziemi.
Tysiące ludzi straci zapewne pracę i dach nad głową

Rządowi eksperci ostrzegają, że 13 nowiutkich kompleksów mieszkalnych i hoteli
w Tokio zawali się nawet w przypadku niewielkich wstrząsów sejsmicznych,
siedem innych runie przy poważniejszym trzęsieniu ziemi. Wszystkie budynki
zaprojektował ten sam architekt - 48-letni Hidetsugu Aneha.

Kilka dni temu Aneha stracił uprawnienia projektowe. Japońskie stacje TV na
żywo transmitują przesłuchania Anehy w parlamentarnej komisji ds. infrastruktury.

Japońskie budynki wywołują mieszane uczucia i trudno je nazwać ładnymi.
Stłoczone na maleńkiej powierzchni, z brązowymi elewacjami i zewnętrznymi
klatkami schodowymi, czasem przypominają gigantyczne bunkry. W szczególnie
narażonym na trzęsienia ziemi kraju z założenia nacisk kładziony jest nie na
estetykę, ale na bezpieczeństwo i maksymalne wykorzystanie powierzchni.

Wytrzymałość budynków na wstrząsy to dla Japończyków sprawa kluczowa. Po
tragedii w Kobe, gdzie w trzęsieniu ziemi w 1995 r. zginęło ponad 6 tys. osób,
Japończycy dodatkowo zaostrzyli przepisy budowlane, a niezniszczalne japońskie
wieżowce stały się powodem do narodowej dumy.

Japońscy architekci i inspektorzy nadzoru używają 106 zaaprobowanych przez
rząd programów obliczeniowych i sprawdzających. Każda wydrukowana strona ma
specjalne oznakowanie potwierdzające autentyczność obliczeń.

Podczas badań dokumentacji budynków Anehy okazało się jednak, że parametry
programu mogą być zmienione przy użyciu zwykłego edytora tekstu. Aneha
zwiększał w ten sposób współczynniki wytrzymałości materiału, drastycznie
redukując zużycie w swych projektach stali konstrukcyjnej.

W ekstremalnych przypadkach wytrzymałość budynków Anehy na wstrząsy spadła o
80 proc. Architekt broni się, twierdząc, że do oszustw został zmuszony. Przed
komisją parlamentarną twierdzi, że był pod olbrzymią presją firm budowlanych i
deweloperskich.

Początki jednego z największych skandali budowlanych w historii Japonii
sięgają 1998 roku. Kryzys na rynku budowlanym sprawił, iż architekci mieli
coraz mniej zleceń. Szefowie koncernu budowlanego Kimura Construction i
największego japońskiego dewelopera Huser Management zażądali od Anehy, by
potanił projekty.

Pierwsze poprawki, mieszcząc się o włos w dopuszczalnych normach, były zgodne
z prawem. Przy kolejnych zleceniach wymagania inwestorów były jednak coraz
bardziej wyśrubowane. Aneha informował ich o zagrożeniach, bał się jednak
utraty zamówień i zmieniał dane.

Według Anehy fałszerstwa projektów budowlanych dla wielu japońskich firm stały
się rutyną. - Każdy, kto choć trochę zna się na budowaniu, mógł z łatwością
wykryć moje błędy - mówi dziś architekt.

Sprawdzający dokumentację inspektorzy nadzoru nie dopatrzyli się jednak
żadnych uchybień. Dopiero prowadzone teraz śledztwo wykazało, że Aneha o 40
proc. zaniżał ilość stali niezbędnej do budowy budynków. Inspektorzy powinni
byli to wykryć. Ale nie wykryli. A rząd przeprowadza w tej chwili kontrole
ponad 50 firm zajmujących się inspekcjami.

Afera pochłonęła już pierwsze ofiary. U podnóża morskiego klifu niedaleko
Tokio przechodnie znaleźli niedawno ciało jednego z dyrektorów firmy
architektonicznej współpracującej z Anehą. Tuż przed śmiercią Nobuhida Morita
mówił komisji śledczej: - Nie wiedziałem nic o fałszerstwach. Wybrałem firmę
Anehy na podwykonawcę, ponieważ wierzyłem w jej prestiż. Teraz obwiniam się,
gdyż projekty budynków sygnowane są przez moją firmę.

Śledztwo wstrząśnie całym przemysłem budowlanym Japonii. Dotąd władze zamknęły
już 21 hoteli w różnych częściach Japonii, a setki mieszkańców różnych
wieżowców otrzymało nakaz ewakuacji. Ponad 300 wieżowców zbudowanych na
podstawie projektów Anehy jest sprawdzanych, 71 już zostało uznanych za
niebezpieczne.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3076565.html



Temat: Teraz czekam na zachwyty nt. Hotelu FISCHARMONIA
obok - Są punkty zbieżne - to ważne
po przejrzeniu korespondencji doszedłem do wniosku, ze meritum gdzies umknęło,
a mój poprzedni list (ale na tym samym szczeblu odpowiedzi)konczy się
bezsensownym wybuchem i wycieczkami w strone osobistości, tym bardziej
bezsensownymi. za co przepraszam. niemniej jądrowatość wypowiedzi pozostaje. co
z tego, że nie do końca na temat.
sądzę,że zgodzimy sie co do tego, że nikomu nie zalezy na tym aby dachy ciekły.
przyczyn chyba nie ustalimy, twoja sugestia, doktorze, że wynika to z pośpiechu
- aby ukończyć przed zmianą dyrektora wydz. architektury, poniewaz
zatwierdzaniu towarzyszył jakiś przekręt - przed nią nie ma obrony, a co za tym
idzie jest dla mnie nie do przyjęcia. kwestia wielkości obiektywnej budynku,
jesli chodzi o dachy naprawde nie ma znaczenia. subiektywna wielkość,
zgodziliśmy się (a i projektant pośrednio też) - jest za duży, a nawet WIĘKSZY
NIZ W RZECZYWISTOŚCI - elewacja od ulicy prowokuje, się nie kryguje. na pewno
przeszedł procedurę konieczną w tym miejscu - parki jurajskie, konserwator, nie
wiem co jeszcze - za pomocą kilku chwytów sfalandyzowal prawo (lewitacja:-) to
lepsze słowo) ale na to, żeby je przekraczać w tej okolicy, to trzeba widac być
radnym - patrz twój list.
mnie osobiście drażni w atakach na villa verde to ( i w owej słynnejarchiszopie)
że atakuje się budynek, który ma architektoniczną wartość dodaną - tzn. chęć,
ambicję projektanta, aby zrobic to lepiej wg jego sądu - co jak mi się wydaje
nie jest częste. w tym budynku to widać bardziej, ponieważ został wypchany
powierzchnią użytkową aż po menisk wypukły. pewnie na życzenia inwestora. ty
nazywasz to doktorze pychą i butą. wydaje mi się, że kraków ma deficyt talentów
po wszystkich stronach procesu inwestycyjnego, ale co, mają nie budować? akurat
biuro l&ł wydaje mi sie jasnym punktem (patrz np. konkurs na operetkę lub bwa).
Inna rzecz - może się zdarzyć, że villa verde będzie wśród innych na woli nie
będzie już takie duże.wkrótce.
Z innej beczki, przeglądając ostatnią architekturę, znlazłem wywiad z
zumthorem, jak był z wykładem w krakowie.tutaj konczący fragment: ctrC, ctrV
"....Historyczna architektura jest znakomita, wielobarwna. Współczesne,
miejscowe środowisko architektoniczne nie potrafi stworzyć niczego nowego.
Przede wszystkim społeczeństwo nie wie jak dziś budować coś równie cudownego
jak to miasto, tak aby architektura miała moc tworzenia nowych miejsc. Mimo to
nowe budynki powstają i wyglądają bardzo deprymująco. Odnoszę wrażenie, że
tutaj każdy woli byc panem niz demokratą. Brakuje demokratycznej świadomości
robienia czegoś dla siebie, wspólnie. Politycy i ludzie muszą zacząć to
rozumieć lub znowu rozumieć. Architektury nie można zostawić spekulantom.
powinna byc tworzona w oparciu o wspólnoty społeczne." co jest zbieżne -
zamozny szwajcar potwierdza. gdyby coś tu zbudował to pewnie znalazłby się w
archiszopie.

pozdrawiam serdecznie
kakaka




Temat: Remont podłogi na belkach drewnianych???
Serdeczne podziękowania za uwagi i spostrzeżenia.
Zanim zdecydowaliśmy się na zakup oglądaliśmy ten dom, jak również inne by mieć
jakieś w miarę obiektywne opinie i porównania. Dom oglądaliśmy przez kilka dni
najpierw sami z żoną, późiej z dziećmi i na końcu z dwoma fachowcami-
budowlańcami. To czego na początku szukaliśmy to wilgoć. Tym bardziej że pod
bydynkiem na prawie połowie powierzchni budynku są dwie piwnice z oknami, w
jednej częsci znajduję się piec CO firmy Zębiec i instalacja jest w 70%
podciągnięta w calości w Cu. Te dodatkowe szacunki 30% to dodatkowe grzejniki i
instalacja CO podczas modernizacji poddasza użytkowego. To co istotne na murach
nie widać rys, pęknięć ani też wilgoci w najmniejszym stopniu. Dotychczasowy
właściciel zrywał wszystkie tynki na zewnątrz bydynku i częsciowo na parterze
wewnątrz. Na dole położone są nowe tynki i regipsy na zewnątrz zas położył jak
on to określa szprycę cementową. Ponadto dom ma też nową instalcję elektryczną
poza pewnymi przeróbkami na poddaszu. To co również jest dosyć istotne to że
kilka lat temu wymienił dachówkę. Konstrukcja dachu drewniana dwuspadowy i od
przodu tzw jaskółka. Podczas prac zostały wymienione wszystkie łaty, wzmocnione
częsciowo belki dachowe i zakonserwowane.Drewno widać bez większego znisczenia,
dom był na wysokośći stropów spięty tzw ankrami wzdłuż i w poprzek, podczas
wymiany dachówki został też jescze dodatkowo spięty jescze dwoma ankrami w
poprzek. Pokrty jest czerwoną dachówką ceramiczną z czterema oknami w dachu po
2 na każdej stronie. .Pod dachówką folia paroizolacyjna i wełna mineralna i na
tym płyty GK
Ok 60-70 proc stropu to belki prawdopodobnie modrzewiowe o bokach 25x25 cm
odkryte w pokoju o wymiarach 5 x 5 metrów i w holu czy też sieni o wym
3,3x5,3m. Druga część domu o pow. ok 44 mkw posiada sklepienie łukowe z cegły
na szynach, na poddaszu sklepienie jest odkryte i wygląda na zdrowe. Jednym z
minusów to że dawniej na dole w pomieszczeniu (sklepienie łukowe) o pow ok 33
mkw tuż przy wylewce na dole odchodzi tynk. Z tego co się sprobowałem
dowiedzieć i dopytać kiedyś na pewno przed 1945 r. była tam stajnia lub obora i
w scianach w dolnej partii-podłogowej zalega zwierzęcy mocznik i muszę na to
znależć sposób zabezpieczenia. Dom na podstawie kwadratu na zewnątrz wymiar ok
15 x 11 metrów.
Następnym minusem to małe okna ok 90 x 120 całkowicie przeszklone drewniane ale
na szczęscie bedą bez zasłon. To co dla nas jest też bardzo istotne aczkolwiek
jest to odczucie subiektywne i mało uchwytne, to dom ten ma tzw duszę i
charakter.
Na pewno czeka nas dużo pracy nie mówię o wydatkach-więcej niż mogą wyglądać
wstępne kalkulacje ale najwazniejsze to to by nie spieprzyć jego charakteru i
tej duszy, a co do tego jesteśmy z żoną zgodni.
Jeśli kiedyś w przyszłości będziesz w Polsce a my z grubsza przeprowadzimy
adaptację poddasza i częsciowo remonty to zapraszam - odezwij się, nie po to by
się chwalić ale żeby miedzy innymi ktoś postronny mógł to ocenić, czasami coś
doradzić, jesteśmy otwarci na każdą opinię czy spostrzeżenia.
Jeszcze raz dziekuję Ci za komentarz i pozdrawiam.



Temat: Kaufhaus
Kaufhaus
Ruda Śląska inwestuje w zabytki
Rudzki Kaufhaus na pocztówce z początku XX wieku
Tomasz Malkowski, Przemysław Jedlecki 01-03-2006, ostatnia aktualizacja 02-03-
2006 09:15

- Chcemy, aby Kaufhaus był wizytówką miasta - zapowiada Werner Wesoły,
wiceprezydent Rudy Śląskiej. W Nowym Bytomiu, centralnej dzielnicy Rudy,
można zobaczyć niecodzienne zjawisko - czyste familoki, odnowione kamienice,
kościoły. A wśród nich perełkę architektoniczną w skali kraju: dom towarowy
sprzed stu lat, w którym były nawet panoramiczne windy!

Osiedle Kaufhaus, nazywane z niemieckiego od domu handlowego, który stoi przy
ul. Niedurnego, powstało w połowie XIX w. Mieszkali tu pracownicy pobliskiej
Huty Pokój. Dwa lata temu rozpoczęto mycie familoków, tak aby szarobura cegła
wyglądała jak nowa. To jednak dopiero początek. - Chcemy, aby Kaufhaus był
wizytówką miasta. Nic nam nie da, że będziemy mówić, że dbamy o zabytki, jak
już zdążą się obrócić w ruinę - mówi Wesoły.

- Renowacja tego typu budynków jest na Górnym Śląsku działaniem pionierskim -
podkreśla Henryk Mercik, konserwator miejski, który sprawuje pieczę nad tym
przedsięwzięciem. - Budynki odzyskują swój pierwotny wygląd, przy czym miasto
zrezygnowało z drastycznych działań wewnątrz obiektów. Zamiast wysiedlać
mieszkańców, patroszyć familoki i na siłę ulepszać mieszkania, skupimy się na
działaniach wokół budynków.

Miasto chce wyremontować wszystkie domy, a nawet postawić nowe w miejsce
kiedyś wyburzonych. Trzeba będzie też odnowić kanalizację, chodniki i
uliczki, tak by wszystko wyglądało porządnie.

I tu pojawił się problem. Okazało się, że część terenów osiedla należy do
prywatnej firmy, niektóre chodniki do PKP, a drogi do huty. - Zgodnie z
prawem nie możemy wydawać pieniędzy na coś, co nie należy do nas - martwi się
Wesoły.

Ruda Śląska zamierza więc kupić te grunty. Na razie nie wiadomo, ile to
będzie kosztowało, bo najpierw trzeba je wycenić, a potem miasto czekają
jeszcze negocjacje z właścicielami. Wiceprezydent dodaje jednak, że
rewitalizacja całego osiedla potrwa parę lat i będzie kosztowała ok. 20 mln
zł. Część potrzebnych pieniędzy miasto chce zdobyć z Unii Europejskiej.

Od prawie siedmiu lat trwa też remont potężnego gmachu domu towarowego. Ten
modernistyczno-secesyjny obiekt jeszcze pod koniec lat 90. był kompletną
ruiną. Zmiana nadeszła dopiero w 1999 r., gdy rodzina Truszczyńskich kupiła
budynek od spółki Społem. Jak mówi Zdzisław Truszczyński: - Jest to studnia
bez dna. Ale nie żałuję żadnej wydanej złotówki.

To jedyny tego typu obiekt, tak dobrze zachowany, w Polsce. Ma konstrukcję
halową, wykonaną z żelbetu, dzięki temu są tu duże powierzchnie wolne od
ścian nośnych, nawet na dzisiejsze standardy jest nowoczesny. Potwierdza to
Mercik: - To pierwszy na Górnym Śląsku obiekt handlowy tak zaawansowany
technicznie, następnym po nim budynkiem, który miał równie dużo nowinek
technicznych, był dopiero gliwicki Ikar, młodszy od Kaufhausu o dobre 20 lat.

Pan Zdzisław pochodzi z Gdańska, jednak wychował się w Nowym Bytomiu. Przez
lata naprzeciwko budynku Kaufhausu prowadził w dawnej hali hutniczej salon
samochodowy. Z sentymentu i uwielbienia dla tej okolicy kupił gmach domu
towarowego. - O tutaj, na rysunku z 1929 r., widać, że na dziedzińcu była
panoramiczna winda - mówi Truszczyński. - Zresztą Kaufhaus skrywa wiele
nowinek technicznych. W piwnicy jest nowoczesny system grzewczo-wentylacyjny.
Była tu też druga winda - towarowa. Sam budynek datuje się na 1904 rok, choć
dotarłem do zdjęć z 1898 r., na których już stał.

Obecnie budynek ma wielu najemców, działa tu mnóstwo małych i średnich firm.

Truszczyńscy mają ambitne plany dotyczące Kaufhausu, chcieliby przywrócić mu
świetność, tak by znów stał się domem towarowym. - Takim rudzkim Harrod'sem -
żartuje pan Zdzisław. Na dziedzińcu przykrytym szklanym dachem marzą mu się
panoramiczne windy, schody ruchome. Jest więc szansa, że ta perła śląskiej
architektury nie skończy tak źle, jak but w piosence kabaretu Rak:

"Tu w Kaufhausie na Fryncicie

szczewik topi sie w ciaplycie

sadza sie maże na łoku

tak się kurzy z Huty Pokój".

serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3190851.html




Temat: Niezwykłe odkrycie archeog. na górze Tuł !
Niezwykłe odkrycie archeog. na górze Tuł !
Sensacja archeologiczna na górze Tuł obok Goleszowa! Archeolodzy odkryli
tutaj prehistoryczną osadę obronną współczesną Biskupinowi. Powstała ponad
2700 lat temu.

Okoliczni mieszkańcy, do których dotarły sygnały o znalezisku, są
sceptyczni. - Stara osada? Eee, dziadek ani babcia nie pamiętają -
powątpiewają dwie kobiety. A jednak pracujący na wzgórzu archeolodzy co
chwila natrafiają w ziemi na cenne, prehistoryczne przedmioty.

Wszystko zaczęło się w połowie lat 90. Wtedy Bożena i Bogusław Chorążowie,
archeolodzy z Muzeum w Bielsku-Białej, natrafili na Młyńskiej Kępie w Jaworzu
na ślady osadnictwa sprzed 2,5 tys. lat. Przypuszczali, że podobne mogą się
znajdować na wielu wzniesieniach w kierunku Cieszyna. Pod koniec 2001 roku
wykonali badania powierzchniowe na górze Tuł obok Goleszowa. Wskazały one, że
jest tu wiele prehistorycznych śladów. Badania wykopaliskowe udało się
wreszcie rozpocząć na początku sierpnia tego roku. Całkowicie potwierdziły
one pierwsze przypuszczenia.

- To pozostałości jednej z największych i najwyżej położonych osad obronnych
z czasów kultury łużyckiej w zachodnich Karpatach. Powstała we wczesnej epoce
żelaza - 750 lat przed Chrystusem i istniała być może do około 400 roku przed
naszą erą - mówi Bogusław Chorąży, kierownik prac.

Osada zajmowała około 3 ha powierzchni. Miała ewidentnie obronny charakter -
położona na wzgórzu o bardzo stromych zboczach, z doskonałym widokiem.
Niewykluczone, że posiadała fortyfikacje. - Ludzie musieli wtedy żyć w takich
osadach, bo były to dość niespokojne czasy. Poza tym mieszkali tuż obok
skrzyżowania głównych szlaków handlowych, biegnących przez Przełęcz
Jabłonkowską i od Bramy Morawskiej do Małopolski. Szlaki mogły służyć do
handlu, ale też niebezpiecznym wyprawom łupieżczym - opowiada Chorąży.

W osadzie żyło sto, może nawet kilkaset osób (mogą to ustalić dopiero
kilkuletnie badania). Mieszkali w półziemiankach. Archeolodzy natrafili na
ich ślady wykute w skałach. Były to niewielkie pomieszczenia. Przy jednym
zachowały się nawet dwa otwory po słupach, które podtrzymywały dach.

Mieszkańcy najprawdopodobniej uprawiali tu ziemię, bo wykształcone na
wapieniach gleby zachęciły do osadnictwa, trudnili się zbieractwem, polowali,
zajmowali się tkactwem. Mieli kamienne narzędzia. Archeolodzy znaleźli wiele
dużych kamieni służących im jako żarna, na których rozcierali ziarna
rozcieraczami wykonanymi z mniejszych otoczaków. Odkryli także całą masę
ceramiki, będącej resztkami ich glinianych naczyń. Niektóre są ładnie
zdobione. Wypalali je w ogniskach lub prymitywnych piecach. Mają specyficzny
charakter, bo mieszkańcy osady do gliny dodawali cieszynitu, występującej w
okolicy skały magmowej, która dawała wyrobom większą trwałość.

Szczególnie cenne znaleziska to wykorzystywane przy przędzeniu przęśliki,
odlane z brązu kółeczko (być może z rzędu końskiego), paciorek, który kiedyś
był częścią naszyjnika. Jest też ładne kółeczko z gliny. - Ono mogło być
częścią jakiejś dziecięcej zabawki. Przecież to byli tacy sami ludzie jak my -
mówi Chorąży. Archeolodzy cieszą się, bo pozostałości znajdują już w
pierwszej warstwie ziemi o grubości 10 cm.

Studenci z Uniwersytetu Jagiellońskiego, którzy pracują przy wykopaliskach,
są podekscytowani. - To niezwykle emocjonujące zajęcie - mówi Agnieszka
Mielec, która współpracuje z Chorążymi od 1995 roku.

Odkrycie archeologów ma bardzo duże znaczenie. - Nie było wcześniej wiadomo,
że w tej epoce ludzie osiadali na naszych terenach górskich. To tacy pierwsi
górale. Mieli tu bardzo trudne warunki życia - mówi Chorąży.

Prace na górze Tuł potrwają do końca sierpnia. Potem rozpoczną się badania
laboratoryjne znalezisk i analizy. Chorąży ma nadzieje, że dalsze wykopaliska
zostaną wznowione tu w przyszłym roku.

www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1632389.html



Temat: Beduinko-napisałaś-wróciłam z raju...
Raj, który widziałam to morze piasku wielkości prawie powierzchni
Polski...wydmy o wysokości kilkunastu, kilkudziesięciu metrów, galopady konne,
przejazdy jeepami, spacery po piasku przy świetle księżyca, zjazdy na nartach,
pływanie w słonych jeziorach w oazach odległych od świata, wieczory przy
beduińskich opowieściach, parzenie herbaty na ognisku, taniec na dachu jeepa na
wydmie przy zachodzie słońca, zepsuty samochód gdzieś pośrodku pustyni przy
pięciesięciostopniowym upale, noce w mięciutkim piaseczku, zabawy z dziećmi,
nauka języka Tamaszeq (język Tuaregów), ludzie, LUDZIE, L U D Z I E...wszyscy
gościnni, sympatyczni, życzliwi...
To jest mój raj...
Sahara i jej mieszkańcy...

wszędzie spotykam dobrych ludzi...słyszę, że na świecie są dobrzy i źli...ja do
siebie dopuszczam tych dobrych...

trochę inna sytuacja w Trypolisie...bo to podobno kosmopolityczne
miasto...każdemu mojemu spacerowi towarzyszą gwizdy, cmokoania, świstanie,
różne okrzyki...

jeśli chcesz się zdecydować na ślub z Arabem, powinnaś go poznać nie tylko w
Polsce, ale także w jego własnym kraju...w Twoim przypadku w
Egipcie...sprawdzić, jak zachowuje się wśród swojej rodziny, znajomych...
Arabowie mieszkając w Polsce - przystosowują się do wymagań naszej kultury,
jeśli kobieta przeprowadza się z nimi...oni wymagają od niej zaakceptowania
miejscowych zwyczajów...

ja prawie zawsze mieszkam w krajach arabskich z rodzinami...każdy człowiek jest
inny...znam zarówno rodziny żyjące wg europejskich standartów, jak i hołdujące
typowemu tradycyjnemu stylowi życia...

w rodzinach arabskich zawsze pełno jest miłości...między mężem a żoną,
rodzicami a dziećmi, między rodzeństwem...jednak uczucia chowane są w domu, a
nie uzewnętrzniane...w domach pełno jest czułości...

podobnie jak dranie mogą się zdarzyć wśród Polaków, Niemców, Amerykanów,
Japończyków (...wszystkich narodowości...), tak i wśród Arabów...

wiele Polek zakochuje się w Arabie - studiującym w Polsce lub poznając go na
wakacjach w Tunezji czy Egipice...naraz wielka miłość...lecz nic nie wiedzą o
jego kraju, kulturze, zwyczajach...mimo to decydują się wziąść ślub i wyjechać
do jego kraju...na miejscu zamiast same się przystosować do miejscowych
obyczajów - chcą całe otoczenie zmienić na swoją modłe...

życie w Egipcie będzie się dla ciebie na pewno różniło od życia w
Polsce...zrezygnujesz z wielu rzeczy, ale nie powinno to być - dlatego, że ON
ci tak powie, lecz dlatego, że sama zrozumiesz, że tak jest lepiej...

ja powoli dojrzewam do życia w świecie arabskim...i czuję się do tego
gotowa...uważam jednak, że najpierw muszę ukończyć studia tutaj w Polsce...a
może jednak nie...

Arabowie są bardzo często niezwykle opiekuńczymi mężczyznami...umieją adorować
kobiety, zabiegać o ich względy...są czuli...bardzo kochają dzieci...




Temat: Powstaje Lodz Art Center
Powstaje Lodz Art Center
Powstaje Lodz Art Center

Zobacz powiększenie

Małgorzata Ludwisiak 12-10-2005 , ostatnia aktualizacja 12-10-2005 19:58

To już pewne: w Łodzi powstanie olbrzymie centrum sztuki w budynkach po
bawełnianym imperium Karola Scheiblera

Lodz Art Center skupi całe łódzkie środowisko artystyczne. Zakładają je
wspólnie Międzynarodowe Muzeum Artystów oraz Fundacja Edukacji Wizualnej na
terenie dawnych zakładów Scheiblera, a późniejszego Unionteksu (ul.
Tymienieckiego 3). Muzeum wsławiło się Konstrukcją w Procesie (międzynarodowe
wystawy i spotkania artystów organizowane w Łodzi od 1981 r. niezależnie od
instytucji i urzędów, następnie edycje gościły w Izraelu, Australii i
Bydgoszczy). Fundacja z powodzeniem przygotowuje festiwale fotografii.

W zniszczonych i nieużywanych od 2003 r. budynkach rok temu artyści z MMA
zorganizowali międzynarodowe Łódź Biennale. Na tę okazję hale fabryczne
zostały pomalowane. Wkrótce narodził się pomysł, by życie wróciło do nich na
stałe. Łodzianie przyjeżdżali tu na wystawy, m.in. na Międzynarodowy Festiwal
Fotografii. Wkrótce na 8 tys. mkw. powierzchni w czterech halach będą na stałe
wystawiane dzieła sztuki alternatywnej: kolekcja Muzeum Artystów i Konstrukcji
w Procesie. Przeniosą się tu Festiwal Dialogu Czterech Kultur, Festiwal
Komiksu i Triennale Tkaniny oraz festiwale filmowe. Galeria Wschodnia i
Galeria 86 będą organizować tu wystawy, z projektami mogą zgłaszać się
studenci ASP i filmówki.

- Projekty "fabryki sztuki" narodziły się już w 1981 roku. Teraz w końcu
będzie centrum, które pokaże historię awangardowej Łodzi - cieszy się Janusz
Głowacki, dyrektor Łódź Biennale.

- Ważne, że nie tworzymy kolejnej instytucji czy organizacji - dodaje Marek
Janiak, prezes Fundacji Ulicy Piotrkowskiej, architekt i członek grupy Łódź
Kaliska. - Artyści i ludzie kultury skonsolidowali się spontanicznie, jak w
stanie wojennym lub w czasach, gdy powstawało Muzeum Sztuki. Może pokażemy,
jak duże jest nasze środowisko.

Twórcy Lodz Art Center podkreślają, że ono tylko podejmuje wątek awangardowych
tradycji Łodzi: międzywojennej grupy a.r. z Władysławem Strzemińskim i
Katarzyną Kobro na czele, Warsztatu Formy Filmowej Józefa Robakowskiego,
Konstrukcji w Procesie, podziemnych pielgrzymek artystycznych w stanie wojennym.

Powstaniem Centrum zainteresował się Robert Suliborski z Łódź Destination
Alliance. To stowarzyszenie na wzór Warsaw Destination Alliance, promującego
Warszawę w BBC i CNN pod hasłem "Let's Warsaw Together". Suliborski uważa, że
można promować Łódź jako miasto sztuki.

Budynek czeka dalsza adaptacja: remont dachu, podłączenie wodociągu,
odremontowanie sieci elektrycznej, odgrzybianie ścian i na samym końcu remont
elewacji. Część pieniędzy na remonty trzeba zdobyć u sponsorów, cześć wyłoży
miasto, a część wpłynie dzięki unijnemu projektowi "Kultura 2000".

Pomysłodawcy Lodz Art Center prowadzą rozmowy z Urzędem Miasta na temat
warunków utrzymania budynku. - Chcemy pomóc w stworzeniu inkubatora dla
sztuki, ale nie będziemy ingerować w jego program - obiecuje Jarosław Nowak,
dyrektor Biura Promocji UMŁ.

Pierwsze imprezy pod szyldem Lodz Art Center przewidziano w maju.





Strona 3 z 4 • Zostało wyszukane 207 wyników • 1, 2, 3, 4