Patrzysz na posty wyszukane dla hasła: powieść z tezą





Temat: Nad Niemnem
Zawsze mi się podobała ta powieść ze względu na tło historyczne, nie nudziła
mnie nigdy.
Dzięki niej sięgnąłem po inne Orzeszkowej - CHAMA i MEIRA EZOFOWICZA.
Mam trochę zaległości w czytaniu nowości, więc trochę później, ale tak jak po
LALKĘ I TRYLOGIĘ, sięgnę znów po NAD NIEMNEM.
Bohaterowie nie są kreowani sztampowo, jak w innych pozytywistycznych
powieściach z tezą (np. MARTA). Każda postać jest zindywidualizowana, a fabuła
pozwala poznać współczesnym świat kresów, o których nie mamy pojęcia.
Mnie się podoba...
Pozdrawiam.





Temat: Dziś w Dzienniku
Kolejna część, źródło to samo. Od razu zaznaczam, że pytania w wywiadzie są od
siebie oderwane, a ja cytuję w całości pytanie i odpowiedź. Może się powtarzam,
ale jest późno. Sama nie wiem, czemu to piszę, ale jakieś takie wydaje mi się to
itotne dla naszych wczęśniejszych dyskusji.

"(...)
H.B.: Pisze pani powieści z tezą? Chce pani przekazać czytelnikom jakieś istotne
treści?

M.M.: Powieści, mam nadzieję, tłumaczą się same ze swoich intencji i nie muszę
ich publicznie deklarować. Cieszę się, że mogę dostarczyć miłej i niegłupiej
rozrywki rzeszom młodych ludzi. Są tacy sympatyczni i ujmujący!
(...)"





Temat: Sprawdziłyśmy, jak to jest kochać się na odległość
Telemach
Penelopa nie dość, że samotnie wychowywała ich syna Telemacha

Widać, że panie autorki Odysei nie czytały, skoro to cała ich "wiedza" o
Telemachu. Telemach jest w tym eposie dorosły i wątek jego poszukiwań ojca
biegnie równolegle do wątku tułaczki Odyseusza. A poza tym nie wychowywała go
sama - Telemach był księciem, w związku z czym niezależnie od sytuacji matki,
gdy mąż na wojnie, miał z pewnością mnóstwo wychowawców, od kogoś w końcu
nauczył się władać mieczem itd. Okropne jest takie pseudointelektualne i
pseudopsychologiczne rzutowanie naszych wyobrażeń o życiu na epoki dawne.

A co do Atwood, to wcale nie jestem pewna, czy zasługuje na zostanie lekturą
obowiązkową - jak dla mnie to dość pretensjonalna i najsłabsza w karierze
autorki powieść. Powieści z tezą rzadko wychodzą dobrze. Ale de gustibus, wiadomo.




Temat: "Jak kamień w wodę..." M. Sjőwall & P. Wahlőő
Moim zdaniem książki Sjőwall i P. Wahlőő są najlepszym co się zdarzyło w
dziejach powieści kryminalnej. Gatunek osiągnął w ich tworach maksimum swoich
możliwości i trudno jest stworzyć coś lepszego... Powieść kryminalna w cih
rękach stała się powieścią społeczną, zniknęły ostatecznie wszelkie
elementy "salonowe" (zbrodnia w eleganckim towarzystwie, genialny detektyw).
Najlepszą powieścią z tych wydanych po polsku jest "Śmiejący się policjant" i
właśnie "Jak kamień w wodę". W późniejszych zaczęli przesadzać z lewicową
indoktrynacją: "Człowiek z Saffle" zawiera tezę ze policja jest z natury
brutalna i faszystowska, zaś "Zamknięty pokój" to w gruncie rzeczy apologia
przestępstwa (głowna bohaterka - samotna matka dokonuje napadu na bank, jej
motywacja jest przedstawiona pozytywnie a jej losy kończą się szczęśliwie).
Mimo tych lewackich inklinacji to są świetne powieści. U mnie ugruntowały
zainteresowanie powieścią kryminalną, do teraz najbardziej cenię ten typ
kryminału który zawiera bogate obserwacje społeczne i obyczajowe (np. Rankin,
Wallander), akcja jest typu "police procedural" i występuje bogaty zespół
bohaterów drugoplanowych. Z bohaterów S&W paradoksalnie najbardziej lubię
Gunvalda Larssona, a najmniej Lennarta Kolberga. Gunvald chyba najmniej wpisuje
się w lewacką ideologię, a Kolberg najbardziej. "Śmiejącego się policjanta"
czytałem wielokrotnie, znam go niemal na pamięć, ale zawsze chętnie wracam do
tej ksiązki.




Temat: Czy sie myle?
Przepraszam, coś mi nie wyszło;)
Zacznę więc od początku.
Stary podobał mi się bardziej niż Dzikie palmy i nie do końca zgadzam się z
tezą, że obie te powieści stanowią integranlną całoś, bo w moim odczuciu mogą
funkcjonować równie dobrze oddzielnie, aczkolwiek Stary rzeczywiście stanowi
niezły kontrast w stosunku do Palm,swoisty kontapunkt. Czytając Starego
odczułam na nowo przyjemnośc czytania powieści egzystencjalnej, bo przecież
postawa głównego bohatera jest na wskroś zgodna z regułami egzystencjonalistów.
I chyba główną cechą łączącą obie te powieści jest fatalizm i nieodwołalna
konieczność podążania za przeznaczeniem. Dzikie palmy są powieścią o miłości, a
ja mam jakiś dziwny uraz do tego typu problematyki. Jest ona dla mnie zawsze w
jakiś sposób zafałszowana i trącąca banałem, aczkolwiek fragment mówiący o
przeżyciach głównych bohaterów związanych z pobytem w kopalni rzeczywiście jest
doskonały.Ale te wszystkie wielkie prawdy o miłości, wolności i prawdzie, dla
mnie, są zbyt jaskrawe i manieryczne. Co do wymowy tych powieści trudno mi się
wypowiedzieć akurat teraz, bo jest okropnie późno i jeszcze nie do końca udało
mi się to wszystko uchwycić.
Faulknerowi zawdzięczam bez wątpienia bardziej krytycne podejście do lektury,
nie tak emocjonalne, jakie miało miejsce u mnie do niedawna.
Dziękuję za rekomendację.
Nieco zmęczona D.
Ps.




Temat: Powieści o hiszpańskiej wojnie domowej
Powieści o hiszpańskiej wojnie domowej
Hiszpania lat 1936-39 zaskakujaco często pojawia się w pisarstwie
dwudziestego wieku. (choc jest to pewnie spowodowane bardzo poważaną tezą o
społecznej roli pisarzy-polityków, jak Sartre czy Malraux). O dziwo nie znam
zadnej hiszpańskiej powieści o tym okresie. Dziwny paradoks.
Znam Sartre ("Mur"), kilka powieści Fuentesa, posągowy (i przestarzały dodają
złośliwi) Hemingway. Są odniesienia u Orwella ("Folwark zwierzęcy"), Saramago
("Rok śmierci...") i Faulknera ("Rezydencja"), a zadnego Hiszpana nie
kojarzę, wstyd...
Acha, najczęściej tragedię Madrytu i całego kraju oddaje się z "politycznie
poprawnej" (aż sie prosi tak napisać:)), postępowej strony sceny politycznej,
czyli lewej.
Istnieją jakieś przyzwoite książki pisane ze perspektywy francistów?




Temat: Klapy tłumaczy.
madziu
szek, jeśli dobrze rozumiem, to twój ostatni post ma sugerować, że emka
wytknęła błąd doroszewskiemu, bo rurki do włosów nie są przestarzałe? no nie,
nie o tym mowa:(

w długaśnym wątku padła teza, że w '100 latach' tłumaczki użyły przestarzałego
zwrotu 'rurki' - po pierwsze należałoby sprawdzić, jak brzmi i co znaczy w
kontekście słowo oryginalne, bo inaczej cała dyskusja sensu nie ma.

no ale poza tym trzeba też sprawdzić, czy w czasie, kiedy toczy się akcja
powieści, rurek do włosów można było używać czy też nie, bo tylko w taki sposób
można by tu anachronizm popełnić. i emka w tym punkcie się sprzeciwiła
lansowanej powyżej tezie, że rurek to co najwyżej rzepicha z potomstwem
używała, a potem już nikt - do czasu powieści one pasują.

natomiast doroszewski jest zjawiskiem z innej bajki - twórca słownika miał
prawo w latach bodaj 50tych napisać, że 'rurki' są już określeniem
przestarzałym, co znaczy tyle, że jemu współcześnie już ich nie używano albo
też rzadko. nie da się tego automatycznie przyłożyc do przekładu powieści i
oświadczyć 'ooo, wstrętny anachronizm'



Temat: Powieść - czy ma jeszcze sens?
Wiesz co, po przeczytaniu "Jeśli zimową porą podróżny" Calvino prowokacyjnie
napisałem coś podobnego. I Szanowny Broch bardzo celnie odpowiedział - poszukaj
tego wątku, zaczynał się od słów: "Labirynt powieści...".
Proza ucieka od rzeczywistości, ale te zarzuty słyszeli już pewnie pisarze
kilkaset lat temu. Mało jest powieści czysto realistycznych - ja z ostatnich
kilkudziesięciu lat kojarzę Bellowa, Naipaula, Llosę i...? - i nie
podporządkowanych wyłącznie udowodnieniu kolejnej tezy politycznej; przeważają
zabawy formą, króluje patisz. A to, stosujac porównanie filmowe, jest jak z
Tarantino - udaje się tylko najzdolniejszym. I czy przy całkowicie ironicznym
podejściu do tematu nie ginie gdzieś szczerość? A czytelnik, co jak co,
oszukiwany lubi być tylko do pewnego stopnia czy też momentu.



Temat: Matury:)
Aż mną zatrzęsło! Niby dla kogo jest ta powieść, tylko dla starej Dominikowej? Ktoś, kto formułuje takie tezy nie nadaje się nie tylko na stanowisko w Komisji Egzaminacyjnej, ale nawet na wiejskiego (nomen omen) nauczyciela!

Powieść Reymonta uwielbiam od lat. Z każdą przeczytaną stroną bardziej ją smakuję i lepiej ją rozumiem (mam nadzieję). Dlaczego jest taka popularna m.in. na maturze? Bo opisuje mikroświat, w którym jest wszystko: miłość, złość, zazdrość i mnóstwo innych zwyczajnych ludzkich uczuć i spraw, opowiedzianych jednak niebanalnie. Książka może służyć jako punkt wyjścia do rozważań o dowolnej ludzkiej problematyce, z których tylko nieliczne odnoszą się jedynie do chłopów (każdy, kto mówi 'cytatami' to rozumie).

Wspaniale, że ginąca na naszych oczach chłopska kultura, odkryta zaledwie ok. połowy XIX w., doczekała się takiego pomnika w języku polskim. Mało kto rozumie, że właśnie polska wieś przechowała go przez wieki...

PS. A co będzie, jeśli przyszłoroczni maturzyści 'oleją' Chłopów, a pytanie o powieść na maturze się jednak pojawi? Będzie się można odwołać do Sz.P. Dyrektora?



Temat: Matura - tematy z języka polskiego
Tematy sa "łatw" i maturzysci niepowinni mieć z nimi kłopotów. Odnośnie tematu
nr 1 to oczywiście nalezy się nie zgodzić z przedstawioną tezą i pisać o
literaturze "smutnej" ( m.in treny, dramaty, powieści bez "happy endów" itp.),
które stanowią podstawę dorobku kultury itp. itd.
A ja bym się z w/w tezą zgodziła i odowołała się m.in. do poezji K. I.
Gałczyńskiego, prozy J. Haska ("Przygody dobrego wojaka Szwejka",
Grassa "Blaszany Bębenek"). Siegnełabym po "Greka Zorbę", "Moskwę -
Pietuszki", "Tortille flat" Steinbeck'a i wiele innych znakomitych rzeczy.
Oczywiści podział na utwory "smutne" i "wesołe" jet sztuczny i niepotrzebny -
gdzie zakwalifikować "Lot nad kukułczym gniazdem" K. Kesseja 'Mistrza i
Małgorzatę" Bułhaskowa ? Pozostałe tematy tez nie wymagają zbyt wysokich lotów,
chociaż przyznam, że dają możliwość wykazania się.



Temat: "Kolumbowie" - w tym tygodniu na TVP 2 o 19.05
> Takim artystom jak Roman Baraty wolno było więcej.... Ja akurat
jestem przeciwn
> ikiem tezy, że ważne żeby mówic, nie ważne jak. A co my tu mamy:
Jerzy z błyski
> em radosnego podniecenia mówi do Kolumba: "Ty nie wiesz, jaka siła
idzie do nas
> ze Wschodu!",

Po pierwsze nie do Kolumba tylko do postaci granej przez A.
Zaorskiego określonej jako "drukarz - poeta". To niby szczegół, ale
warto wspomnieć.
Po drugie - nie zauważyłem radosnego podniecienia, raczej niepokój.
Po trzecie - akcja dzieje się w Sylwestra 43/44, więc gdy
bohaterowie mówia, że Armia Czerwona przekroczyła granicę Polski
mają na kyśli granicę przedwojenną. To też o czymś swiadczy.

Z trochę innej beczki - w pewnej powieści ukazało się stwierdzenie,
że Rozjanom nie nalezy ufać z powodu ... Katynia. I to poszło,
cenzura się nie przyczepiła. Co prawda jest to opinia jednego z
bohaterów a nie pogląd autora, tym niemniej wtedy to było dużo. Jak
myślicie o jaką powieść i jakiego autora mi chodzi?




Temat: WLADCA PIERSCIENI NIE JEST POWIESCIA FANTASY!!!!
WLADCA PIERSCIENI NIE JEST POWIESCIA FANTASY!!!!
Ostatnio przeczytalem artykul, zreszta na lamach "Wyborczej", z ktorego
wyraznie wynikala nastepujaca teza. Wladce Pierscieni nie mozna traktowac jako
klasyczny utwor fantasy, za ktory uchodzi. Czyli ksiazka ktora ustala jakies
podtawowe zasady, kanony tego gatunku. To dopiero pozniej zostala dolepiona ta
etykietka do tej ksiazki. W pewbym sensie z tym sie zgadzam. Jednak pragnalbym
cos dodac jescze odemnie-znakomita wiekszosc ksiazek z gatunku fantasy sa to
poprostu popluczyny i nedzne proby nasladowania Tolkiena. Nawet Sapkowski,
przeczytalem moze ze dwa jego opowidania, wraz zze "slynnym" wiedzminem, nie
proponuje praktycznie nic ciekawego. Czy moglby mi ktos wytlumaczyc co jest
takiego ciekawego, pasjonujacego i wciagajacego w tych ksiazkach podobnych do
siebie jak blizniaki jednojajowe.



Temat: Fantastyczna matura :)

www.biblionetka.pl/art.asp?kom=tak&oid=-1&aid=48080
W tym wątku jest mój post na temat różnych stopni ufantastycznienia świata
realnego, z tym, że głównie opierałam sie na literaturze dziecięcej.

Teza niezła, acz można by ją rozciagnać na przedmioty takoż. Znasz Chmielewską?
Autorka kryminałów i powieści obyczajowych, ale zdarzyła jej się powieść z
elementami fantastycznymi, "Przeklęta bariera", w której bohaterka przenosi się
w czasie, tam i z powrotem.




Temat: Brydżet Dżonesowa, czyli czeski przebój w Polsce
Co ma powieść do empirii?
Odpadłem.

Proponuję teraz przepisać polskie podręczniki do historii bo przecież u Henia Sienkiewicza było inaczej :P

"Ostatnio brytyjscy naukowcy ustalili ponoć metodą badań empirycznych, że im kobieta inteligentniejsza, tym mniejsze ma szanse na zamążpójście. Powieść zadaje kłam tej dyskusyjnej tezie."



Temat: Polskie realia a bajkowy świat Maud
Dla mnie duże znaczenie mają jednak geopolityczne i religijne uwarunkowania.
Choć przyznam szczerze, że polskich powieści dla dorastających panien z czasów
LMM nie czytałam.
Jednak:
1. Kanada nie była uważana za kraj pod zaborami, a więc i literatura tego czasu
nie 'musiała' walczyć, wskazywać drogę do zachowania 'substancji', a po wojnie
do zjednoczenia i odbudowy kraju.
2. W Kanadzie i USA zniszczenia wojenne nie występowały, stąd i literatura nie
musiała o tym mówić. W końcu "Anie" to powieści dla dziewcząt/kobiet i o
kobietach, a kanadyjskie kobiety nie walczyły, a więc i nie musiały wiedzieć jak
to jest. Porównując - wiemy że w dawnej Jugosławii do niedawna była wojna, że w
Iraku giną nasi żołnierze, jednak nasza literatura 'dla kobiet' (nie lubię tego
określenia) z tym problemem się nie mierzy.
3. Protestantyzm to jednak (w dużym uproszczeniu) religia umiłowania pracy i
predestynacji - o tym też są te książki.
4. W polskiej literaturze brakuje mi książek o zwykłych ludziach (kobietach,
dzieciach) pisanych nie z tezą, ale właśnie na tle (dalekim) wydarzeń
historycznym. Czy to wynika z faktu, że z racji położenia nigdy niestety nie
byliśmy 'w tle' czy też z cech naszych pisarzy - to temat na analizę kogoś o
wiele mądrzejszego ode mnie.



Temat: Czy katolikowi przystoi zabawa w dzień pokuty?
akurat tezy, które wyśmiewasz są uznane przez Kościół Katolicki za heretyckie.
Więc celuj trochę lepiej. Poza tym, właśnie w średniowieczu, za Albertem
Wielkim przyjęto - po czasach intelektualizmu i spirytualizmu wywodzącego się
od Plotyna - doświadczenie jako główne źródło poznania. Zatem wróć chłopie do
nauki i przestań pisać bzdurne tezy o średniowieczu. A jeśli chodzi o 'mroki'
to raczej znajdziesz je w czasach nowożytnych (polowania na czarownice -
zaczęły się z końcem XV w. i głównie miały miejsce w 'postępowych' krajach
protestanckich, dymy Oświęcimia czy Workuty) niż w średniowieczu. Poczytaj
sobie regułę Św. Benedykta czy dzieła średniowiecznych autorów - choćby Boską
Komedię czy Powieść o Róży - nie snajdziesz tam zacietrzewienia ideologicznego
jakże widocznego u XXw. autorów (choćby słynny Farrenheit 9'11).



Temat: marcel proust
"W poszukiwaniu (...)" JEST w dużej mierze
powieścią o homoseksualiźmie ;-D

gomich napisał:

> Można podważyć homoseksualizm Prousta, bo przeciez nikt nie udowodni tego,
> zreszta po co, ale nie da się podważyć tezy, że "W poszukiwaniu straconego
> czssu" było pomyślane jako powieśc w dużej części o homoseksualizmie, o czym
> świadczą, zmienione dopiero później rękopisy, więc to co znamy teraz, to
tylko
> namiastka czegoś większego, co rodziło się w umyśle tego pisarza.




Temat: Czy sie myle?
Nie zgadzam sie. Przestane czytac ksiazki, jesli sama bede w stanie stworzyc
takie dzielo, ktore przewyzszy badz bedzie rownie dobre, jak dziela juz
napisane.(czyt. nie w tym zyciu) Ogarnelo Cie chyba pewne znuzenie ksiazkowe,
moze po prostu czas siegnac po ksiazki ambitniejsze lub powiesci zastapic
dzielami mp filozoficznymi czy naukowymi, ktore wrecz zmuszaja do wlasnej
oceny, refleksji, zmiany swiatopogladow. Np polecam lektury Petera Singera,
ktore niekiedy szokuja (np: neguje religie i wartosc zycia ludzkiego jako cos
najwartosciowszego - a co ciekawe, ma swietne argumenty popierajace jego tezy)
badz polecam np "No Logo" Naomi White - jestem w trakcie tej lektury a moje
podejscie do spraw konsumpcji uleglo diametralnej zmianie. Rozumiem, ze po
angielsku lub niemiecku czytasz plynnie, skoro byles na tyle odwazny aby
sklonic sie do takiej tezy, jaka wysunales.. ;))
"Wieczna Treblinka" Charlesa Pettersona rownie Cie wzburzy, wkurzy i zaszokuje.
Poczujesz sie maly i zmanipulowany a ta swiadomosc moze pobudzi Cie do dalszego
czytania, a wowczas moze stwierdzisz: dluuuga pokretna droga przede mna..




Temat: Wygłup Środy Magdaleny
O Jesoooo...
Jeśli Ziemkiewicz stawia jakąś tezę a ty ją popierasz to dogadajcie wy się
najpierw miedzy sobą jak tę tezę udowodnić - zamiast zawracać ludziom głowę.
Dopóki nie udowodnicie będzie to tylko wasza fantazja, czyli coś na czym pan
Rafał zna się najlepiej i przy czym powinien był pozostac.
On kiedyś naprawdę pisał całkiem fajne powieści fantasy... i komu to
przeszkadzało???

Pozdr. B.



Temat: Wydarzyło się na Wyspach
Wydarzyło się na Wyspach
Po pierwsze "psychologia spoleczna" jest chyba obecna w w
znacznej czesci dobrej literatury, nie jest to chyba wynalazek
wspolczesnej literatury? Po drugie, bez przesady z tymi
uogolnieniami. A co z A.S. Byatt - mimo ze niektore z powiesci
dzieja sie wspolczesnie, wiekszosc nie, tlo i wspaniale
szczegoly rzeczywistsci wiktorianskiej, tresc - raczej
psycholgia, niz spoleczna. A Charles Palliser? Rowniez milosnik
i znawca tych czasow, pisze, nie wiem jak to okreslic -
wspolczesne powiesci wiktorianskie? A Philip Pullman?
Wspolczesnosc jest znowu jedynie musnieta, nie jest mu
potrzebna, ten pisarz wymysla z niebywalym talentem inne
swiaty "from scratch".
Czyzby nie pasowali to tezy artykulu? A moze zdenerwowalam sie
troche bo pomineci zostali moi ulubieni pisarze ;)
Ktorzy nie wiem czy tworza arcydziela, ale - mam nadzieje - nie
sa im potrzebne wydarzenia...
Harry Potter i inni tez sa oczywiscie w porzadku, slyszalam
nawet ze poczatkowy sukces Harry'ego byl calkowicie
spontaniczny.



Temat: "Ostatnie historie" Olgi Tokarczuk
Tobie juz nic nie pomoże, niestety. Czarno-biale schematy - ten cep uzywany
przeciwko myslącym, a nie odtworczym. Literatura polska wspólczesna nie
istnieje - to moja teza. Udaje literaturę grafomania sporzadzana wedle
schematów mających swe źródła w PRL. Jest to literatura nieistotna, wyjałowiona
ze wszelkiej problematyki. Obraca sie wokół tych pojęć, których użył Czapiński
w swej "recenzji": że śmierć to "gramatyka i narracja" itp. I taki bełkot nie
jest spowodowany brakiem inteligencji recenzenta. Prof. Czapiski jest wybitnie
inteligentny. Ten bełkot spowodowany jest przedmiotem zainteresowania
Profesora: absolutnie bełkotliwą, choc poprawna gramatycznie, stylistycznie,
ortograficznie twórczością pani Tokarczuk, tym wyrobem "czekoladopodobnym".
Istnieje jednak prawdziwa literatura polska, a nie jej ersatz. To np.
literatura fantastycznonaukowa, dobra powieść popularna Grocholi, bardzo dobre
powieści rozrywkowe Chmielewskiej...
Ale o nim profesorowie nie piszą, pogłębiając swym milczeniem dół, w ktory
wpadła polska literatura



Temat: nowa powieść w Trójce...
nowa powieść w Trójce...
co to ma być?! czego ja słucham?! czy to radio maryja?? jakieś powieścidło z
wyraźną tezą o muzułmańskiej hordzie zalewającą chrześcijańską Europę i Polsce
dającej odpór barbarzyńcom... czy dlatego B.Marcinik straciła pracę bo nie
chciała puszczać takich gniotów na antenie?



Temat: Literatura faktu czy powieść?
Przyjęcie tej tezy bardzo zubożyłoby kanon. Klasyka to także Tasso i
interwencje chrześcijańskich magów, także Homer i "Odyseja", w której facet z
mieczem czasami zabija potwory :). To także Borges, któremu realizm zarzucić
bardzo ciężko, "Ballady i romanse" Mickiewicza, które za sprawą chwilami
błachych historyjek o "wróżkach" zapoczątkowały jedną z największch epok
literackich. Baśnie braci Grim i opowieśći z Narnii. "Rękopis znaleziony w
Saragossie" -majstersztyk formy, powieść, która fascynuje badaczy oświecenia z
całej europy. I kawał dobrej fantastyki. Tolkien - nie dość, że stworzył
gatunek który jest z własnej woli CZYTANY, to jeszcze wpłynął na inne książki,
kino, gry komputerowe. Na rzeczywistość oglądaną z perspektywy domu
przeciętnego człowieka. Niewielu mocno stąpającym po ziemi autorom się to
udało. Jest też całe mnóstwo opowieści, które mogłyby się obejść bez
fantastyki, ale to właśnie odejście od realizmu uczyniło je niezwykłymi -
np. "Portret Doriana Greya". Jeśli twoim zdaniem to nie kanon, nie zamierzam
przekonywać. Sam zubażasz sobie lekturę i w konsekwencji życie.



Temat: Służalczość literatury
Historia - w okresie pozytywizmu np. sztuki czy powieści (opowiadania) z tezą
miały na celu propagowanie idei pozytywistycznych.
Stąd artyzmu niewiele, ale nachalna propaganda - tak jak w okresie
socrealizmu. To chyba jeszcze lepszy przykład.
Należałoby się zastanowić nad tym, jak to jest dzisiaj...
Forumowicze dadzą wspaniałe przykłady.



Temat: Opisywanie uczuć piórem Guruy
Ha ha za to moja teza sie potwierdzila, ze Ojciec Zalozyciel tradycyjnie
ogluchl, albo mu sie nie chcialo na wlasny watek zajrzec, hi hi.

Co do powiesci..nawet jesli cos ci ..tfu nam sie wkradnie smiesznego , to nie
nasza wina. Ten Palac Kultury mial swiete prawo zrobic swoje, co nie?
Pelna powaga podszyta chichraniem !!

PS Polamane serce, jako bezkostny miesien sie zrasta, wiec nie ma co
dramatyzowac.
Pruj!




Temat: Kultura za PRL
Pogadalabys z nami a nie odsylala do Rzepy :) Kochanowski, Sep-Szarzynski i
wielu innych - polska literatura juz w XIV wieku to byla wielka literatura. Ale
zwroc uwage ze po tym co sie stalo pod koniec XVIII wieku a zwlaszcza w XIX -
literatura stala sie przetrwalnikiem polsckosci - postac Wajdeloty jest tu
zupelnie na miejscu. Na prawde mozna bronic tezy ze po powstaniu styczniowym
jezyk polski mogl wogole zniknac.
Takie zadanie oznaczalo jedenak ze nie piasano o tym czym zajmowaly sie
literatury w normalnych krajach. Polska powiesc jest powanie spozniona, do dzis
tak zosytalo ze jestesmy karajem poetow. A najwazniejsza sztuka XX i pewnie XXI
wieku opiera sie na prozie. :)




Temat: sygnały do ataku na RM płyną z oobcych osrodkow
czytałem ostatnio taki ,,tekściorek'' Kobylańskie
Kobylańskiego publikowany na stronie ,,Naszego Dziennika'' czy Radia Maryja.
Dotyczył on poparcia dla działań Jego organizacji w Ameryce Łacińskiej. W nim
też, tak jak Ty, używał słówka: ,,gadzinówka'', a dalej mnożył tezy które, jako
żywo, pasowałyby do niemieckiej faszystowskiej propagandy z lat trzydziestych i
czterdziestych (gdyby oczywiście słowo ,,Polska'' zamienić na ,,Niemcy'').
Powiem Ci jedno: niech Pan Kobylański i Ojciec Dyrektor wyjaśnią Rodakom
jednoznacznie wszystkie te ,,nieścisłości'', które Ich dotyczą. Wtedy będzie
można się zastanowić nad Ich punktem wiedzienia poważnie. Póki co, wybacz ale
Ich dzieje to mętne opowieści z pogranicza szpiegowskich powieści - szkoda
jedynie że są prawdopodobne.



Temat: Polskie obozy koncentracyjne - prawda czy fałsz?
Czytałem książkę i nie znalazłem opartychna dokumentach liczb i procentów. Sack
nie był historykiem, lecz dziennikarzem i książka ma charakter uwarunkowany
kwalifikacjami autora. Oczywiście taki rodzaj pisarstwa (polegający na
przytaczaniu przede wszystkim relacji świadków i konstruowaniu narracji
porzypominającej momentami powieść) uprawiają także profesjonalni historycy
(np. Juergen Thorwald), ale ma on swoje ograniczenia.
Nie zamierzam kwestionowac tezy o nadreprezentacji polskich Żydów w aparacie
bezpieczeństwa - ta sprawa specjalnie mnie nie ekscytuje. Ponownie jednak
dostrzegam brak konsekwencji. Wcześniej zwróciłem uwagę na akceptowanie
komunistycznej Polski jako państwa polskiego, wtedy kiedy chodzi o zachowanie
korzyści odniesionych przez PRL, i wypieranie się ciągłości, gdy chodzi o
krzywdy wyrządzone innym. Teraz nasuwa mi się inna uwaga - wybitni poeci,
naukowcy itd. są Polakami żydowskiego pochodzenia, a UB-ecy Żydami.
Zastanawiające.



Temat: Rekopis znaleziony w Saragossie
> A jesli by miało paśc pytanie o najlepsza powieśc kiedykolwiek napisaną przez
> Polaka, to zdecydownie jest to nadal Rękopis.

Pytanie to wymusza chyba glupia odpowiedz :) W tym ogrodku jest wiele kwiatkow,
jednym z nich jest na pewno Rekopis. Ale dowodu na poprawnosc tezy Mr b...
niestety brak. Kombinuje i medytuje i nijak nie moge dojsc do przekonania o
bezwzglednej wyzszosci Rekopisu nad takim Lordem Jimem czy Ferdydurke czy nawet
(bedac ciut zlosliwym) Lalka :)
Pozdrawiam



Temat: marcel proust
Można podważyć homoseksualizm Prousta, bo przeciez nikt nie udowodni tego,
zreszta po co, ale nie da się podważyć tezy, że "W poszukiwaniu straconego
czssu" było pomyślane jako powieśc w dużej części o homoseksualizmie, o czym
świadczą, zmienione dopiero później rękopisy, więc to co znamy teraz, to tylko
namiastka czegoś większego, co rodziło się w umyśle tego pisarza.



Temat: Czy książki mogą demoralizmować, a ....
tad9 napisał:
Lub - od innej strony - czy, skoro książki nie mogą
>
> wywierać szkodliwego wpływu - można bez obaw pozwalać dzieciom czytać
> WSZYSTKO?
Pytanie z gatunku retorycznych, baaardzo ciekawe;)
Dziecko z natury i z definicji poukładane w głowie dobrze mieć nie może, bo a.
brakuje mu odpowiednich doświadczeń, b. jest niedojrzałe emocjonalnie (zależy
rzecz jasna od wieku dziecka, ale zakładam, że masz na myśli dzieci-dzieci, a
nie młodzież).
Pozwalanie dzieciom na czytanie krwawych horrorów z pewnością może budzić w
nich lęki i urazy. Opowieści z życia narkomanów mogą zamiast odstraszyć,
jakbyśmy sobie tego pewnie życzyli, pobudzić ciekawość, ciężki powieści
psychologiczne z pewnością nie beda przez dzieci zrozumiane, moga jedynie
obudzić lek przed naturą ludzka. Nie wyobrażam sobie, jaki pozytek mogłoby
wynieść dziecko z lektury na przykład Pianistki Jelinek. Tego typu tytuły można
mnożyć długo.
tezę można by więc rzeczywiście rozszerzyć na osobniki dorosłe, ale
niepoukładane, innymi słowy niedojrzałe emocjonalnie, których w sumie nie
brakuje. Więc tak, osobom niedojrzałym niektóre książki moga szkodzić, w
przeciwieństwie do osób dojrzałych, o skrystalizowanych podlądach,
doświadczonych.
To wszystko wydaje mi się oczywiste, ale skoro padło pytanie pozwalam sobie
odpowiedzieć, choć sensu w pytaniu za bardzo nie widzę z racji tej oczywistości
właśnie.
Ciekawi mnie do czego zmierzasz tak naprawdę zadając to pytanie. Może
przejdziesz do rzeczy?




Temat: WALDEMAR LYSIAK
O czym?
Głównie dość ciekawie (choć parokrotnie natknąłem się na dość ostre krytyki
Jego tez) o Napoleonie, potem bardzo sprawnie o niczym (Konkwista, Perfidia,
Statek, Flet z Mandragory) a aktualnie pisze albo humoreski (Malarstwo Białego
Człowieka) albo teksty ogólnoparanoiczne.
Po co?
Bo ludzie to czytają, a on (całkiem słusznie i naturalnie) zarabia na tym kasę.
Dlaczego warto?
Choćby dla radości czytania doskonałych wywodów retorycznych na tematy różne,
które nawet ustawiane pod jakąś tezę, prowadzone sa z zachowaniem wszystkich
reguł, problemy rozpatrywane są z wielu stron i z uwzględnieniem wielu opcji, a
że zawsze racja musi stać po stronie poglądów pana Łysiaka, to juz przywilej
autora. Dośc często zresztą w jakiś sposób kryje się w swoich powieściach, pod
postacią rezonera, besserwissera. I właśnie jako popisy sztuki rezonerskiej,
zasypania wyimaginowanych przeciwników tysiącami argumentów przemyślnie, choć
nie zawsze zgodnie z rzeczywistościa pochytanych, te teksty sprawdzają się
najlepiej. Doskonałe podręczniki retoryki z interesującymi fabułami.
I to tyle - nie jest to pisarz może wybitny, ale czytanie Jego tekstów nie jest
też marnowaniem czasu, i jak juz mam czytać wyznawców spiskowej teorii dziejów,
to wolę Łysiaka niż Browna, bo Łysiak przynajmniej potrafi pisać ciekawie.

P:)

P.S wedle różnych wskazań, tak, chyba jestem 'lewakiem':)




Temat: Czy humanista to naukowiec?
Czasy się zmieniają. To, co kiedyś uchodziło za wystarczający zbiór metod i
technik badawczych, dziś jest już niewystarczające. Rozwinęła się metodologia i
filozofia nauki. Proponuję nie szukać przykładów w historii, bo tam można
znaleźć potwierdzenie/odrzucenie (prawie) każdej tezy.

W dzisiejszej nauce, obserwacja i opis nie są wystarczającymi metodami
wyjaśniania naukowego. Nie mogą bowiem spełnić *podstawowych* kryteriów
wyjaśniania: intersubiektywnej zgodności, trafności i rzetelności.

Problem, który poruszył autor wątku jest moim zdaniem poważny. Nie można nazwać
pracą "badawczą" (naukową) sytuacji, gdy ktoś sobie przeczyta 100 współczesnych
powieści angielskich, przemyśli to, co przeczytał, a następnie *opisze* swoje
przemyślenia w dysertacji. To jest krytyka literacka, a nie nauka. A w ten
sposób doktoryzują się niektórzy angliści. Podkreślam "niektórzy".



Temat: Imiona Radziwiłłówien
kaeira napisała:

> O, ciekawe... Wydawałoby sie prawdopodobne, że wzięło sie to od jakiejś
> pierwszej Taidy (może rosyjskiej arystokratki) i dalej poszło przez koligacje?
> Nie wiem z jakich źródeł korzystasz, ale może jesteś w stanie wyśledzić tą
> pierwszą Taidę?

Na początku myślałam podobnie. Prześledziłam i nie znalazłam pierwszej Taidy,
chociaż nie wykluczone, że źle szukałam. Po pierwsze wątpliwe, żeby wniosła to
imię rosyska arystokratka, w okresie zaborów, związki z prawosławnymi były w
tych kręgach traktowane jako zdrada. Po drugie, we wspomnianych rodach pojawia
się okazjonalnie, jedna bądź dwie przedstawicielki. Po trzecie, wysyp Taid
nastąpił r ownocześnie mniej więcej w połowie XIX w. Po czwarte, bardziej
skłonię ku tezie, że ktoś miał dobra na wschodnich rubieżach, więc może dlatego.
Najsensowniej tłumaczy to zjawisko lektura powieści Marii Wirtemberskiej z
Czartoryskich "Malwina", w której Taida występuje, nic innego mi obecnie do
głowy nie przychodzi.

Korzystam ze źródeł własnych, byłam członkiem Kółka Genealogicznego na uczelni i
jeszcze trochę tych szpargałów w domu posiadam. Tak w ogóle to imionami zaczęłam
się poważnie interesować w kontekście ich powtarzalności w domach książecych,
zarówno od strony filologicznej jak i historycznej. Taki zapisik w kronice
średniowiecznej na własne oczy widzieć np. Hedvigis, Cunegundis, prawdziwe cudo.

Pozdrawiam M.




Temat: Zwołanie zebrania przez odwoływany Zarząd.
xxxll napisał:

> Jest to kolejny przkład który potwuerdza teze ze wybór zarządcy NW czy
> administratora winno byc poprzedzone podjęciem stosownej uchwały przez
> właścicieli. Tu zarządca - admnistrator występuje jako chłopiec do bicia, a
> siła doradcza do amatorskiego Zarządu Wspólnoty.
>
> Czy o takie rozwiązania chodziło twórcom ustawy o własności lokali?

Drogi xxxll-u, nawet gdybym napisał powieści o wspomnianym administratorze,
uznano by to za stronnicze i źle odebrane. A naprawdę jest o czym pisać. Facet
z dwoma wyrokami przeciwko mieniu, wygrał przetarg na zarządzanie mieniem
komunalnym stawką 0,01 zł/m2 (jednym groszem), trzyma na koncie swojej spółki
forsę wszystkich administrowanych Wspólnot, świadczy usługi ze średnią 65%
zwyżką w stosunku do lokalnych stawek.
Z całym szacunkiem dla zawodu zarządcy nieruchomości muszę stwierdzić, że trafił
na się niebywały okaz.




Temat: Kobiety w "Lalce"
Olga Tokarczuk w swoim długim i bardzo ciekawym eseju dotyczącym "Lalki" (pt. "Lalka i perła") postawiła odważną tezę - jej zdaniem powieść Prusa to książka "bez kobiet". Wszystkie bohaterki to wg. niej tylko "typy", przerysowane i pozbawionę głębi, w przeciwieństwie do złożonych i pełnokrwistych postaci męskich. Coś w tym jest - może nie byłabym aż tak radykalna w tej kwestii, ale w jakiś spoósb podobnie to odczuwam.
A wspomnianą księżkę Tokarczuk gorąco polecam!.. Jest nie tylko owocem fascynacji pisarki dla dzieła Prusa, swoistym hołdem, ale i ciekawą, poetycką a przy tym konkretną analizą psychologiczno-filozoficzną. W zasadzie trudno określić do końca czym jest ta pozycja :) Czytał ktoś z Was "Lalkę i perłę"?..



Temat: Żydzi w "Lalce"
> Powtórzę raz jeszcze - warto poznać publicystykę Prusa, gdzie mówi
on własnym
> głosem, a nie opierać się na osobistej interpretacji jednej
książki. Pisanie o
> rzekomej 'niechęci Prusa do Żydów' jest, IMHO, nieuprawnione, a
o 'odgrażaniu
> się' wręcz obraźliwe dla człowieka, który w mocno antysemickiej
atmosferze owyc
> h
> czasów zachowywał zawsze trzeźwy i obiektywny osąd.

powtórzę raz jeszcze - definiujesz, Ty i jadwiga, antysemityzm po
allenowsku, to znaczy "jest to tarmoszenie Żyda bardziej niż trzeba".

Ja nazywam rzeczy prosto i po imieniu. Jeśli wyglaszam negatywne
opinie o Żydach i widzę przyczynę tych negatywnych opinii w
ich "żydowskości" - to wygłaszam tezy antysemickie, choćby nawet i
słuszne.

Ja nie uważam antysemityzmu za coś złego w całości. Uważam, ze wiele
negatywnych opinii o Żydach należy wygłaszać otwarcie i głosno,
podobnie jeśli mamy o nich jakieś opinie pozytywne.

I powtarzam - nie bez powodu Prus ostre antyżydowskie opinie
(skierowane, podkreslam przeciw Żydom "chderowym") wkłada w powieści
w usta pozytywnych jej bohaterów.



Temat: Gretkowska- lubicie?
Nie lubię.
"Kobieta i mężczyźni" - nudna, zupełnie nie umiałam utożsamić się z
tymi postaciami, wczuć w ich przeżycia, papierowe jakieś, zbudowane
pod tezę, wydumane problemy, wszystko przeplatane plakatowymi
hasełkami feministycznymi. Publicystyka przebrana za powieść.

"Obywatelka" - po sformułowaniu "macica na szelkach" na określenie
różowej torebki odmówiłam dalszego czytania.
I więcej nie sięgnę.




Temat: Żydzi w "Lalce"
> powtórzę raz jeszcze - definiujesz, Ty i jadwiga, antysemityzm po
> allenowsku, to znaczy "jest to tarmoszenie Żyda bardziej niż trzeba".

PWN: antysemityzm [gr.-łac.], wynikająca z różnego rodzaju uprzedzeń postawa
niechęci, wrogości wobec Żydów i osób pochodzenia żydowskiego.

Wedle tej definicji, Prus antysemita nie byl. Sama negatywna opinia o pewnej
klasie Zydow (nawet licznej) nie wystarcza. Chyba, ze antysemita jest tez kazdy,
kto np. wyglasza negatywne opinie o polityce panstwa izraelskiego w Strefie Gazy.

> Ja nazywam rzeczy prosto i po imieniu. Jeśli wyglaszam negatywne
> opinie o Żydach i widzę przyczynę tych negatywnych opinii w
> ich "żydowskości" - to wygłaszam tezy antysemickie, choćby nawet i
> słuszne

Zdefiniuj, co dokladnie rozumiesz pod pojeciem 'widzę przyczynę tych negatywnych
opinii w ich "żydowskości"', to porozmawiamy.

> I powtarzam - nie bez powodu Prus ostre antyżydowskie opinie
> (skierowane, podkreslam przeciw Żydom "chderowym") wkłada w powieści
> w usta pozytywnych jej bohaterów.

A, czyli uwazanie, ze 'Zydzi chederowi' pelnili w Polsce w duzym stopniu
szkodliwa role spoleczna uwazasz za antysemityzm? Jesli tak, tosmy sie wreszcie
dogadaly. Prus byl antysemita. W nader specyficznym rozumieniu tego slowa przez
bat_oczir, w niewielkim stopniu dzielonym przez reszte swiata (patrz definicja
Verdany).



Temat: Poparcie dla p. Redaktora Michnika
Pani/Pan czytała ten tekst?
Z trudem bo z trudem udało mi sie przez ten stek wypocic Łysiak chorego z
nienawisci do Michnika przegryżć.Na podstawie kilku zdań wypowiedzianych przez
Herberta ,Łysiak buduje tezę że Michnik jest be,a tylko on i tygodnik
solidarnosc to dobrzy antykomuniści.Niedobrze mi sie robi jak to czytam ,toz to
właśnie manipulacja najwyzszej wody w teksie napisanym dziwna
polszczyzną ,zawile ,niezrozumiale,obrazliwe i wstretnie.
Zarzut postawiony przez ten przydługi tekst jest JEDEN:bo Hebert powiedział cos
na Michnika,a Michnik mataczył.Jesli nawet tak było,w co nie wierzę, to czy
takim czynem przekresla sie wieloletnia działalność człowieka???
Jescze o autorze tego paszkwilu.Kiedys jak byłem młody czytałem pana Łysiaka
chetnie i z przyjemnością.Do czasu.Czasu w którym próbowałem
przecztać "Najlepszego" tegoż autora.W książce tej łysiak w równie obrzydliwy
sposób oczerniając innych a siebie wychwalając stara sie zbudować swój
wizerunek człowieka bezkompromisowo walczącego z komuna wtedy gdy inni
kolaborowali itp.Na przykład podaje jak to w swoich powiesciach przemycał imona
Towarzyszy partyjnych umieszczając je jako anagramy imon drugorzednych bohaterów
(przewaznie tych złych).Zaiste prawdziwa walka ,toz to bohater przy którym
Michnik to ubek!(tym razem ironia,jakby ktos nie złapał).
A tak serio ,kojarzycie łysiaka jako symbol walki z komuną? Ja jakoś nie bardzo.




Temat: Do alexa i innych homofilów.
"dytochtoniczny" i "dychotomiczny"

Jeśli Twoim zdaniem to literówka to gratuluję jasności umysłu. We wszystko tak
łatwo wierzysz?

O ile część poglądów Alexa podzielam (NIE dla pedałów na ulicach i adopcji
przez nich dzieci oraz awersja do tzw. "prawdziwych katolików-wszechpolaków")
to nie znoszę, kiedy ktoś udaje mądrego na siłę. To tak jak nauczyciele w mojej
szkole. A ten Alex to zdaje się pracownik naukowy jakiejś tam wyższej uczelni.
No to pięknie...

A odnosząc się do Twej tezy, że nie forma jest w dyskusji najważniejsza, lecz
treść, to ja jestem zdania, że tak jak wypowiedź ustna z kurwami i innymi
przekleństwami tak wypowiedź pisemna z notorycznymi literówkami jest po prostu
brakiem szacunku dla czytającego (czy też ogólnie: dla odbiorcy). To nie jest
powieść, że trzeba zatrudniać korektora, tylko kilka zdań pisanych na
klawiaturze.

Ale ten "dytochtoniczny" to nie była literówka, nie ulegaj złudzeniom. To była
niewiedza. Coś na zasadzie oklepanego już na forum powiedzenia: "Słyszałeś, że
dzwonili, ale nie bardzo wiesz w którym kościele.".

Ale niech tam, jeśli nie można już skrytykować czyjejś niewiedzy to się
wycofuję...

I pozdrawiam.



Temat: Kinga Dunin - rzeczywiście poza konkurencją
eee, a co to znaczy 'brak ciągu logicznego'? większość jej tekstów to felietony,
w których dunin porusza z założenia rozmaite tematy, dla których wspólnym
mianownikiem jest zwykle, że to tak nazwę, 'sprawa kobieca':) to nie są rozprawy
czy artykuły naukowe, gdzie musi być teza, dyskusja, dowód, wniosek, tylko
teksty publicystyczne pisane na zasadzie flesza, wyławiającego różne zjawiska.

z tego samego powodu trudno zgodzić się z konkluzją, że u dunin brak
'konkretnych wniosków' - a jakie one miałyby być? na przykład poproszę zmienić
prawo i zacząć przestrzegać obowiązujących ustaw? felietonist(k)a tego typu ma
za zadanie szarpać nerw społeczny, a nie przedstawiać programy polityczne.

a co do 'tabu' - niektóre kawałki tych powieści podobały mi się, ale w całości
one nie są najlepsze literacko, bo są właśnie zanadto interwencyjne:) tyle że w
tym wypadku to zarzut od strony artystycznej, czyli wręcz przeciwny niż w
wypadku felietonów.




Temat: Profesor Langdon rozgryza masonów
Profesor Langdon rozgryza masonów
biedny recenzent zapomniał o czymś takim co się nazywa licentia
poetica. Książka Browna jest powieścią, nie rozprawą naukową. Tak
samo z bliskimi niby recenzentowi naukami ścisłymi.Nie ma generatorów
liczb losowych, ja tego nie wymyśliłem. Gdyż każdy z takich
generatorów, niezależnie od technologii jest budowany w otoczeniu
pewnych ograniczeń co do samej konstrukcji. W naturze i tym samym
"losowości" jako takiej tych ograniczeń jest znacznie mniej. Nikt nie
potrafi udowodnić fałszywości tezy o generatorach, które w pewnych
sytuacjach przestały być losowe.



Temat: NIEPUBLIKOWANY WYWIAD Z TOMASZEM MARKOWSKIM
O co chodzi?
Przeczytałem wywiad. I cóż? Jest to dla mnie kolejny falstart po inicjacji
kampanii przez PO-wiacką młodzież.
Sonda (a tym jest powyższa "powieść rzeka") nie spotkała się z praktycznie
żadnym odzewem. Tezy wywiadu, to powtórzenie wcześniejszych wypowiedzi i
przypomnienie dokonań, z których, jak czytam, kandydat jest co najmniej zadowolony.
I pytanie: gdzie (do gminy czy powiatu) chce startować Pan Tomasz? Rozdaje razy
prezydentowi i jego zastępcom, ale i staroście (o centrum sportu szkolnego)?
W jednym zgadzam się z kandydatem:
> TM: Żadna funkcja nie jest warta tego by przestać być przyzwoitym człowiekiem
> i stać się polityczną ścierką. Zawsze będę przeciwko ludziom, którzy w
> swoich działaniach kierują się własnym interesem, a nie dobrem mieszkańców.
Ej, Panie Tomaszu, z teorią zgadzam się, ale czy zawsze idzie za tym praktyka?
Chętnie dowiedziałbym się DLACZEGO wszedł Pan, w tej kadencji, do grupy, którą
Pan teraz tak krytykuje, a której zawdzięcza Pan zarówno powołanie na funkcję
wiceprzewodniczącego Rady Miasta jak i odwołanie z niej??




Temat: Byla ciemna i wietrzna noc
Literatura opiera się na banale. Z każdej powieści da się wyabstrahować banalne
kawałki, tyle że w niektorych jest tego banłu większe natężenie, a w niektorych
wręcz niezauważalne. Może na tym polega różnica między Literaturą a literaturą.
Jakże to niebanalna teza, nieprawdaż?
P:)



Temat: off tv: nowa chmielewska
A ja się od dłużeszgo czasu zastanawiałam, dlaczego mogę
przeczytać "Lesia", "Wszystko Czerwone" czy "Wszyscy..." po 7x, a taki "Trudny
trup" był ciężki do strawienia przy pierwszym czytaniu. Ktoś wysunął tezę, że
to jakiś murzyn pisze za nią najnowsze książki. I ja się przychylam do tego
stwierdzenia. To niemożliwe, żeby tak świetna autorka popełniała
takie "powieści".
Nieutulona w żalu za Starą Dobrą Chmielewską...




Temat: Baśń XXI wieku, czyli Gaiman do słuchania
Baśń XXI wieku, czyli Gaiman do słuchania
Całkowicie nie zgadzam się z tezą, jakoby Pratchett zarzynał jeden pomysł w
setkach książek. Owszem, w jego powieściach zdarzają się lepsze i gorsze,
jednak powiedzieć, że są kopią samych siebie to gruba przesada.
Mam nieokreślone wrażenie, że autor nie przeczytał też książek Gaimana.
Powiedzieć, że "Amerykańscy Bogowie" to książka, w której bohaterowie gawędzą
sobie chodząc po stanach o tym jak to było fanie przed Chrystusem, to jakieś
nieporozumienie.



Temat: Dobro i zło w "Harrym Potterze"
Wojtku,

Najwyraźniej spieszyłeś się i nie sprawdziłeś dokładnie źródeł. Bo jest
dokładnie odwrotnie, nisz napisałeś na końcu: te zdania, które Dumbledore
wypowiada do młodego Malfoya, zostały DOPISANE do wersji amerykańskiej, a nie
usunięte z niej. Dokładne porównanie różnic można znaleźć choćby tu:

www.hp-lexicon.org/about/books/hbp/differences-hbp.html
- co dość istotnie falsyfikuje tezy z zakończenia Twojego artykułu.

Innym błędem jest określenie matki Harry'ego jako mugolki - według powieści była
ona czarownicą mugolskiego pochodzenia (podobnie jak przyjaciółka Harry'ego,
Hermiona).

Pozdrawiam




Temat: Bob Dylan "Desolation row" (Part two)
sporna teza :-)
Sa bardzo fajne przeklady, ktore wciagaja nieprawdopodobnie. Wiekszosc powiesci
Conrada czy Proust (WPSC) sa przelozona tak,ze czytanie to uczta. Nie wiem, jak
to sie ma do oryginalow ale nie wyciaglabym kategorycznych wnioskow. Kubus
Puchatek czy Pietaszek to takie sobie argumenty, szczegoly wyjete z kontekstu.
Mysle, ze wole dobry przeklad od tlumaczenia slowo w slowo jezeli mamy do
czynienia ze sztuka a nie z pismem do gminy.

pzdrw

soso



Temat: Henryk Waniek "Finis Silesiae", Wydawnictwo Dol...
SZP - no zgadzam się niemal co do joty z Toba i w tym tez własnie nie zgadzam
sie z Wańkiem do końca, aczkolwiek trzeba przyznac że podmiana ludnosci jaka
sie dokonała w roku 1945 nie ma porównania w dziejach Śląska, bo w dziejach
Europy pewnie by się cos znalazło. I w związku z tym mozna na to patrzyc jak
na "koniec", ale z mojego punktu widzenia ten sam koniec był "poczatkiem" - dla
mojej prababaci (praprababcia szybko zmarła, wiosną 1946go), mojej babci, matki
a w koncu takze i dla mnie. I uważam że cały czas ten "poczatek" nie ma swojego
piewcy. Sa nostalgiczne pienia za kresami, są jak juz widać nekrologi po slasku
sprzed 1945, ale nie ma za bardzo chyba jakiejs wiekszej rzeczy o nas.

Niemniej jednak - powtórze moja tezę, nie mozna wymagac od prozy, od powieści
po prostu, żeby sprzedawała jakas obiektywna, czy tez daząca do obiektywizmu
prawde historyczną. Nawet jeżeli nazywa sie prozą historyczną. No bo jezeli
tak - to oceńmy sprawiedliwie Sienkiewicza...



Temat: Służba cywilna :(((
Castingi na Pastwiskach:)))
Zarówno te "nieskazitelne" i inne tego rodaju wymogi,niesprawdzalne przecież
tak naprawdę,są głownie umieszczane po to,by niechcianego klienta,który miał
czelność np. wygrać pierwszy etap konkursu - etap wiedzy i zdolności
analitycznych,można było utrącić w ostatnim etapie,zwanym rozmową
kawlifikacyjną.Cała ta szopka toczy się przecież w oparciu o ocenne wrażenia
członków komisji.Jeśli więc "klient" jest przeznaczony na odstrzał,to nie ma
takiej siły,by wygrał jakikolwiek konkurs.Najzabawniejsze w tym wszystkim jest
to,że po drugiej stronie siedzą osoby, które w niczm na ogół nie są lepsze od
kandydata,a niejednokrotnie ustępują mu wiedzą i doświadczeniem.Nie mówiąc już
w ogóle o poziomie, w tym i intelektualnym.Ale żeby było już całkiem zbawnie,
to w tej quasi-komisji połowa składu jest z urzędu, da którego kandydaci się
wybierają,więc jeśli udział bierze w konkursie "p.o.",to wynik jest
przesądzony,nim konkjurs w ogóle "wejdzie na wokandę".Tak to mniej więcej
wyglądało z konkursem, o którym mowa w artykule "Pargrafy i kaptury".to jest
chore już z założenia i jakoś nikt się tym nie przejmuje,lansując wciąż tezę
o "uczciwych i przejrzystych" konkursach,wyłaniających "najlepszych
kandydatów".Zresztą w tym konkretnym konkursie zbiegło się kilka spraw
jednocześnie,a ich wymowa posłużyłaby pewnie Orwellowi za kanwę do powieści,
gdyby nie opisał tego wczeeśniej w "Folwarku zwierzęcym" i innych.



Temat: O kulturze w Polskim Radio
CO TO JEST?
"obowiązkiem publicznego radia jest oferowanie programu kulturalnego
zróżnicowanego, ale "dystansującego się od
form populistycznych"

"program radia za bardzo koncentruje się na wydarzeniach stołecznych. "Kultura
na poziomie lokalnym nie jest dostatecznie prezentowana na poziomie centralnym".

"Polskie Radio będzie realizowało więcej audycji z udziałem słuchaczy, pojawi
się więcej słuchowisk i powieści radiowych oraz transmisji z koncertów".

"z kasy Radia popłyną również dotacje dla orkiestr i zespołów artystycznych".

"Uczestniczyli m.in. prezesi tych (regionalnych) rozgłośni, prezes Polskiego
Radia, parlamentarzyści oraz przedstawiciele Krajowej Rady Radiofonii i
Telewizji".

Czy to są Tezy na VI zjazd KC PZPR?
Czy uczestnicy seminarium przypadkiem wiedzą, co mieści się w budynku na
Myśliwieckiej?




Temat: Legnickie "Mersi" to nie prapremiera!
Ależ o to mi właśnie, pani Małgosiu, chodziło :-))) O adaptację, a nie dramat
oryginalny. A skoro jest to jednak adaptacja, to zarazem nie może być
prapremierą. Bo w przypadku adaptacji nie chodzi o osoby adaptatorów i ich
dzieło, a o podstawę, na której się adaptatorzy opierali, czyli tu powieść
Okudżawy.

Hm, co jak co, ale na drobiazgi faktograficzne to ja bardzo zwracam uwagę, więc
proszę mi nie zarzucać nieuważności. To przecież w wypomnianej dwa posty wyżej
stopce pod recenzją R. Pawłowskiego znalazłem koronny dowód na poparcie mojej
tezy o adaptacji. O Pani rozmowie z J. Kondrackim nie pisałem, ale owszem - ona
również może być argumentem na moją korzyść. Choć właściwie to nie moją, a
mojego twierdzenia.

A tak w ogóle to kibicuję legnickiemu teatrowi, życzę mu jak najlepiej i cieszę
się, że włączył do repertuaru kolejny niebanalny spektakl. Nie widziałem go
wprawdzie jeszcze, niemniej wybiorę się...

Pozdrawiam serdecznie :-)))



Temat: Czy ktoś słuchał Roberta Tekieli o Harrym Pe ?
Czy ktoś pamięta jeszcze Roberta z czasów, gdy kojarzono go z "flupami"? Moim
zdaniem każdą swoją wypowiedź powinien rozpoczynać od przypomnienia odbiorcom
swojej "artystycznej" przeszłości.

Neofici mają to do siebie, że są porażająco nadgorliwi. Moim zdaniem nie ma to
wiele wspólnego z duchem chrześcijaństwa. Obok słusznego zauważania rozpasanego
pogaństwa w naszym społeczeństwie ten osobnik pozostaje bowiem w sferze
wypowiedzi mojego księdza dobrodzieja: "wiara bez miłości jest fanatyzmem". Poza
tym to także pogaństwo zaprzeczać tezie, że zło nie pochodzi z zewnątrz
człowieka, ale z jego wnętrza. Nikt nie skłoni człowieka do złego bez jego
wiedzy i woli. To można przeczytać w znanej powieści "Nowy Testament".

No może się mylę, ale niestety odnoszę takie wrażenie, że Robert nie przemienił
się jeszcze do końca. A Hary P. to zwykły produkt popkultury - nie wart by
poświęcać mu nawet minutę naszego bezcennego życia.

Nb - ciekaw jestem co wielebny Robert sądzi o podtekstach np. takiej Świtezianki
czy Dziadów niejakiego Mickiewicza Adama.



Temat: Mann zdetronizowany Sandor Marai
Niestety, akurat "Doktora Faustusa" nie czytałem. A próbowałem, zatrzymałem się
na trzydziestej stronie, pewnie byłem zbyt smarkaty. I od czterech lat książka
czeka na półce. Pozostałe trzy "wielkie" powieści - przeczytane.
Nie do czego mnie przekonuje, a JAK mnie przekonuje. Mann opisuje swoich
bohaterów w oderwaniu od reszty świata i mnie ta "tetralność" NIE PRZEKONUJE.
To tak jakby aktor odgrywał moje życie. Pewnie zrobiłby to i lepiej, bardziej
elegancko, nie miałby problemów z dykcją, ale byłaby to tylko gra, nic więcej.
I tak odbieram Mannowskie postaci - są tylko tubą, przekaźnikiem autora, nie ma
w nich nic ludzkiego, są potrzebni do przekazania/udowodnienia jakiejś tezy,
papierowi.
Marai "inspirował" się pewnie "Buddenbrokami" i "Czarodziejską górą". A co
do "Doktora Faustusa", mimo że nie czytałem, mam problem czasowy. "Wyznania",
oficjalnie - bo czasem nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że niektóre rzeczy
zostały dopisane poźniej, powstały wcześniej.
Już nie miałem odwagi dopisać, że Marai to "upodlony" Mann i "wywyższony"
Celine. Jezu, jak ja lubię etykietki.
Pzdr
adas
P.S. A na czym polega wielkość Manna, która jest tak wielka, że nie trzeba jej
tłumaczyć?




Temat: Noah Gordon - Medicus
Noah Gordon - Medicus
Rany ! Co to za kicha !!! Kupilem, nie bede ukrywal, w taniej ksiegarni,
skuszony cena [13pln], objetoscia [600stron] i tematyka [sredniowiecze].
Lubie grube ksiegi, w ktorych mozna sie zatracic na dlugi czas, szczegolnie
jesli dotycza ulubionego okresu historycznego. A tu taka porazka... Ta
ksiazka jest o niczym. Niby to powiesc drogi, niby cos tam w niej o etyce,
ale... To jakas gorsza odmiana Alchemika [jakby Alchemik byl dobry...],
nieudolnie napisana, z dluzyznami, z naginaniem i sztukowaniem akcji do tezy
autora. W dodatku obraz sredniowiecza w tej ksiazce to cos w stylu
serialowej, amerykanskiej adaptacji Robin Hooda. Brrrrrrrrrrr... zawod
totalny. Tym gorzej, ze jestem swiezo po lekturze 'Jesieni Sredniowiecza'.
Pewnie, ze nie ma co porownywac ksiazki historyczno-naukowej z beletrystyka,
ale w tym przypadku wiecej jest akcji i pieknego jezyka w Jesieni niz w
Medicusie...
A jeszcze ze zdumieniem przeczytalem, ze to swiatowy bestseller i autor
wytworzyl iles tam dalszych czesci... Dziekuje, jutro ide ja sprzedac w
antykwariacie.



Temat: Wygłup Środy Magdaleny
pytanie
barbinator nr. 1:
"Obraz inkwizycji faktycznie został na różne sposoby zafałszowany. Powiedziano
na jej temat wiele nieprawdy".
barbinator nr.2:
"teza o antyklerykalnym pochodzeniu
czarnej legendy Inkwizycji jest po prostu jego (Ziemkiewicza) prywatną
opinią jako autora powieści fantasy...;))"

Droga B. z jednej strony zdajesz się przyznawać, że istnieje coś w
rodzaju "czarnej legendy" inkwizycji, z drugiej strony piszesz, że nie jest ona
pochodzenia "antyklerykalnego". Jakiego więc jest pochodzenia ta legenda? W
zaistniałych okolicznościach, raz jeszcze proszę o wypowiedź na temat w jaki
sposób fałszowano obraz inkwizycji i kto to robił.

> Pozdr.



Temat: Jedwabne i Nieszawa, jedne z wielu
Powiesc Grossa powiazana byla z pozwem przeciw Polsce. Chodzilo o naglosnienie
antysemityzmu aby zbiorowy pozew Zydow zlozony w Nowym Jorku wygladal
wiarygodniej ( "Continuing the Holocaust" www.ukar.org/stylin01.html )

Pamietam jak swojego czasu New York Times lansowal teze pani Eliach, ze polscy
antysemici z AK zabili jej rodzine w Ejszyszkach - do momentu gdy sie okazalo
ze w czasie ataku zolnierzy AK na placowke NKWD jej krewni byli razem z
Rosjanami.
Wiecej tutaj:
query.nytimes.com/gst/fullpage.html?res=9C05E2DC123EF936A25752C1A96E958260
www.codoh.com/zionweb/zisocultpol/zionp7.html



Temat: Polemicznie i miśkach
Nie rozumiem Agnieszki Kublik....
ktora z pomoca dowolnie dobranych, wyjetych z kontekstu i
przekornych cytatow z FELIETONOW Kingi Dynin probuje udowodnic,
ze widzi ona swiat w duzym uproszczeniu, dzieli go tylko na
miskow i feministki, nie uznaje instytucji malzenskiej i
generalnie jest oblakana oslica. Tylko nalezaloby te teze
udowadniac z pomoca zabiegow nieco bardziej myslowo
skomplikowanych niz uczynila to Pani Kublik. Ona nie polemizuje
z pogladami felietonistki, tylko zaryuca jej glupote i owszem,
stawia sie w jednym rzedzie z tymi, ktorzy uwazaja ze Ch. Bronte
napisala powiesc "jak mezczyzna".
Jest to paskudny, demagogicznz tekst.



Temat: promocja ksiązki Roberta Neumanna
promocja ksiązki Roberta Neumanna
W dniu wczorajszym miałem okazję być na Skandalizującym Wieczorze Autorskim
Roberta Neumanna. Ten podobno dobrze zapowiadający się pisarz promował swój
debiut pt. "Szum". Istotnie Pan Pisarz dobrze się zapowiedział bo alkoholu
przed spotkaniem z czytelnikami wypił raczej sporo. Właściwie to
zaprezentował jego redakcyjny kolega, ale to tak na marginesie.
Pan Pisarz Neumann ze swoim nieco bełkotliwym (z opisanego powyżej powodu)
głosem był niezwykle przekonujący gdy odczytywał z coraz mniejszym animuszem
fragmenty swojego dzieła. Bo jego książka to bełkot sięgający absolutu (być
może Pan Robert woli inne trunki). Tak pretensjonalnego języka nie czytałem
już dawno - a podobno ta książka to jakaś rewelacja ma być. Rzecz z grubsza
traktuje o filozofie niemieckim Nietzschem (czyt. niczem). Chociaż podobno
jest powieścią demaskującą prawdziwe oblicze polskich mediów. I może nawet
parę osób się w tym dziele rozpoznało - tylko co z tego wynika?
Sukces wydawniczy dzieła Pana Neumanna potwierdza tylko tezę, że agresywny
marketing to potęga w dzisiejszym świecie. Ale to, że ktoś te wypociny kupił
nie świadczy jeszcze o tym, że je przeczyta. Takie czasy!



Temat: King
la_passionata napisała:

> ....... ale trudno oprzeć się wrażeniu, że pomysły się już wyczerpały. W moim
> odczuciu od Miasteczka Salem King nie napisał wartościowej książki....
> zreszta ile można straszyć;-))))

Czyli według Ciebie Kingowi wyczerpały się pomysły już po Jego DRUGIEJ
książce?!

Salem's Lot to bowiem dopiero DRUGA wydana powieść autorstwa Stephena Kinga,
toteż uznajesz za wartościowe - jeśli dobrze zrozumiałem - tylko Carrie i wyżej
wymienione "Miasteczko Salem", traktując tytuły takie
jak "Lśnienie", "Bastion", "Wielki Marsz", Firestarter, cykl "Mroczna
wieża", "Smętarz dla zwierząt", "To" i "Misery" jako zupełnie bezwartościowe?

Ryzykowna teza :)).

(niemniej fakt pozostaje faktem, że King od dawna odcina tylko kupony od
dawnej sławy i nic naprawdę DOBREGO ostatnio nie wydał, czego najlepszym
przykładem "Worek kości": pozbawiony natchnienia pisarz, którego kontrakt
zobowiązuje do wydawania jednej książki rocznie, pisze książkę o pozbawionym
natchnienia pisarzu, któego kontrakt zobowiązuje do wydawania jednej książki
rocznie)

Pozdrawiam,
Klus
tenteges.net



Temat: Doskonały artykuł dra Ratajczaka
Czy gdy Francuz napisze o uddziale rządu Vichy w holokauście Żydów jest antyfrankofilem? Rzecz jasna nie porównuję nas do Francuzów, my byliśmy niewolnikami skazanymi na zagładę.
O czym pisał Cichy? O przypadkach mordowania Żydów przez AK-owców podczas Powstania Warszawskiego. Czy były takie przypadki? Czy to jest antypolonizm, czy odkrywanie czarnych kart z naszej historii? Czy to świadczy o AK a jeszcze szerzej o Polakach w całości?
Kosiński kłamliwie opisał swoje wojenne losy, dając upust swoim masochistycznym obsesjom. Czy ktoś poważny uzna to za opis postawy polskich chłopów wobec Żydów? Czytałem to jako nastolatek i rozumu mi wystarczyło, żeby to traktować jako fantazyjną powieść.
No ale jak się ma z góry założoną tezę, to się szuka argumentów i to na siłę. A czemu nie wspominać jak Wyborcza pisała o obozach w których żydowscy funkcjonariusze mordowali po wojnie niemieckich więźniów? Bo nie pasuje to do wizji.
Mnie nie przeszkadza jak ktoś pisze o zbrodniach żydowskich, byle pisał z głową.



Temat: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown
Książke traktuję bardziej jako przewodnik po historii sztuki, próbę
zastanawienia nad zawiłościami dogmatów religijnych, niż jako powieść
sensacyjną bo w tym sensie jest mniej atrakcyjna.Jestem osobą niereligijną i
tezy przedstawione przez autora nie są dla mnie szczególnie szokujące inaczej
mówiąc są dla mnie bardziej przekonywujące niż dogmaty religijne.Oburzenie
Kościoła jest o tyle dziwne,że jest jest to przede wszystkim fikcja literacka,a
nie naukowe opracowanie,ale widać już taka natura naszej Siły Przewodniej...



Temat: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic
> W przeciwieństwie do Chmielewskiej, w powieściach MM, których akcja osadzona
> jest w czasach PRL, brak apoteozy tegoż PRL oraz dzielnych pracowników
> kontrwywiadu. Widocznie MM bardziej rozgarnięta niż JCH oraz Zyta Gilowska:-)
Po prostu, czego nie mogła pochwalić, to przemilczała.

No nie, teraz to padłam, ale wcale nie pozytywnie. Cóż to za teza?! Po pierwsze
MM jest osoba tak silnie skierowaną na prawo (ja nazywam takie
zjawisko "owładniętą panią w wieku etosowym"), że widocznie dla niej w PRL-u
nie było czego chwalić, oczywiście z wyjątkiem szlachetnej i dzielnej opozycji
(jaka to ona szlachetna, widzimy dzisiaj, kiedy szlachetna była opozycja
wyciera tłustymi tyłkami stołki rządowe. Zwłaszcza DZISIAJ, 27 września,
widzimy szlachetność byłej opozycji).
Natomiast ja u JCh żadnej apoteozy PRL-u nie widzę. Trudno nie pisac o milicji,
jeśli pisze sie książki kryuminalne, trudno nie pisać o sympatycznych
milicjantach, skoro te książki maja być zabawne. Trudno nie pisac normalnie o
ustroju, w którym przeżyło sie całe dojrzałe życie. A jeśli chcesz poczytać, co
JCh sądziła o PRL-u, to zapraszam do "Autobiografii".




Temat: Jak myślicie kiedy umrze Babi i Ignacy Borejko???
To mój pierwszy post na forum, także witam wszystkich serdecznie.
Chociaż w sumie nie powinnam chyba zaczynać od takiego ponurego tematu;)
Cytując za Panią Musierowicz "Nie można rozczarować kogoś, kto sięga po moją
powieść z zaufaniem, oczekując pociechy i rozrywki (...) złe, smutne zakończenie
byłoby wbrew prawom gatunku".
Wnioskuję z tego, że śmierci Mili czy Ignaca nie ma się co spodziewać. Jeśli
już, to właśnie zejścia Dmuchawca, i też skłaniam się ku tezie, że "między
tomami". Chociaż, kto wie, może i tutaj MM się wywinie. Na zasadzie "Dmuchawiec
osiągnął był piękny wiek 96 lat, ale chociaż ciało miał, jak sam zwykł mawiać,
mdłe, to jego umysł nic nie stracił na bystrości".
Nawiasem mówiąc, dziadek Cesi na przykład. Raczej chyba już nie żyje, jako i pan
Karol? (teoretycznie)



Temat: "Siła odpychania" - siła udawania
Michalski, ulubiony obiekt niewybrednych zartow ze strony
Swietlickiego i innych mu podobnych ignorantow, jest biegłym
publicysta, ale miernym prozaikiem. kolejny mlody czlowiek
wpisuje sie w historie polskiej literatury i potwierdza teze o
niej, ze zawsze byla polityczna, szkoda, no ale tego to mozna
sie bylo po Michalskim spodziewac. To niestety nie jest powiesc
o milosci.



Temat: Kropka,gdzie jest watek o IQ islamuskow,autor j-k?
krystianku, ja wiem, o co sie kropce moze
moze rozchodzic..ona miala niskie oceny z polskiego na, ze tak powiem, okres;))

ale, ale mozna przeciez znalezc innych odpowiadajacych postaci jotki bohaterow,
jako to np. Falstaf (najlepiej przedstawiony chiba przez Roberta Nye w powiesci
pod lakonicznym tytulem "Falstaf")

Kropko..ryzykuje teze, ze jotka to bohater uniwersalny, wystaepujacy w kazdej
epoce:))

krystian71 napisała:

> hu, ha i teraz golym nie uzbrojonym okiem mozna dostrzec kogo kropa preferuje ,
>
> komu nie pozwala sie zbyt dlugo blaznic.
> Moglaby chociaz poczekac, az wszyscy siem obudza.Ameryka jeszcze spi i nie
> miala szans siem posmiac.:)
> I popatrz pan marudo,jak szybko sie kropa zglasza na twoje wezwanie, na haslo
> jotka zapala jej sie czerwona lampka .
> Ja siem trzy dni zwracalem z uprzejmym podaniem, czemu sie na mnie ostatnio
> uwziela.Podanie zostalo bez odpowiedzi, jakiegos znaczka skarbowego nie
> nalepilem , czy co :)




Temat: najlepsze kryminaly przynaleza do lat 20
> Może zacytujesz jakąś "osobistość", która tak twierdzi?

cala masa krytykow amerykanskich

> Uważasz, że jego powieści nie miały odpowiedniej siły oddziaływania?

no jakos nie stworzyl nowej formy, w przeciwienstwie do Hammetta, ktorego byl
nasladowca
zreszta, wystarczy rzucic okiem na statystyki czytelnicze - Hammett jest jakies
3x bardziej popularny

Co
> przeciętny czytelnik kojarzy Hammetta? Założę się, że tylko Sokoła i tylko
> dlatego, że była ekranizacja. A jak spytasz o Chandlera?

moze tam gdzie znaja obu wylacznie z drugiej reki - Chandler, z uwagi na
przecietnosc stylu, jest duzo latwiejszy to przetlumaczenia na dowolny jezyk;
wydaje mi sie ze Hammett jest w wielu miejscach po prostu niedostepny

na gruncie rodzimym przecietny czytelnik kojarzy glownie The Thin Man, dopiero
pozniej Sokola, z przyczyn tzw. oczywistych, bo centralna teza Chudzielca ciagle
z nami jest i powraca przy okazji roznych problemow prawnych, np. 15 lat temu
kiedy Pataki przywrocil kare smierci

wroc do Niziurskiego, nie zawracaj sobie glowy takimi egzotycznymi sprawami




Temat: Ciepło rodzinne
Tak mówicie, że pani MM dzieli świat na Borejków złą resztę. Pani MM jednak
ukazała szkole jak najbardziej prawdziwie. Moja mama jest nauczycielką w
gimnazjum. Nie wspomnę o wybrykach większości(nie całej) młodzieży. Wybryki
wybrykami, ale nawet w trudnych sytuacjach nie potrafią oni się zachować.
Przykład? Nienawidzą jednej dziewczyny, dlatego, że jej matka jest nielubianą
sprzątaczką w szkole. Naśmiewali się, poniżali, aż w końcu ktoś uderzył ją w
głowę drzwiami. Było dużo krwi, rana poważna. Myślicie, że ktoś pomógł,
zadzwonił po pogotowie? Nie, zaczęli jeszcze bardziej z niej kpić i się
radować, zachowywali się jak małpy a nie myślący, cuzjący ludzie. Nauczycielki
musieli ją odseparować, bo ciągle podchodzili, dokuczali. Świat się
zezwięrzęcił i to widać w książce MM. Nierealistyczna i przesłodzona byłaby
teza, że nawet bezmógie dresiarze mają jakies uczcucia. Może jakieś mają, ale
do swoich znajomych. Borejkowie odseparowani? Oni tez. Tka wygląda wspolczesny
swiat. W innycm wypadku czępnelibyscie się, że ukazanie świata w powieściach
pani Musierowicz ejst nierealistyczne i przeidealizowane. Ja dalej chodzę do
szkoły, akurat do dobrego liceum, więc jestem troszkę odgrodzona, ale wczesniej
uczeszczalam do normalnego gimnazjum i podstawówki, wiem, jak wygląda sytuacja.
Niestety:(



Temat: Trudny wątek - dlaczego wolimy starsze książki?
I stare i nowe są fajne - wśród nich fajne i fajniejsze, ale wszystkie są dobre.
Najbardziej chyba "Nutrię i Nerwusa" - za to lato cudowne i aluzje
szekspirowskie, "Pulpecję" - za Baltonę i scenę w lesie w czasie burzy i
"Kalamburkę" - za prawdę i obraz epoki (czy własciwie epok w pewnym sensie ;)) i
za różne fajne szczgóły których można się tam było dowiedzieć o Borejkach.
Więc jednak wychodzi na to, że wole nowsze. Może dlatego, że realia tych
powieści są mi bliższe bo znane z autopsji.

Natomiast tak się zastanawiam - bo pojawia się tu i ówdzie zarzut o "dydaktyzm".
I hmm... trochę mnie to za każdym razem dziwi, bo tak prawdę mówiąc, pod tym
względem nie widzę różnicy między starszymi i nowszymi powieściami MM. A poza
tym trochę dydaktyzmu nie zaszkodzi, nawet jeśli by był, bo to przecież z
definicji książki dla podlotków na rozdrożach licznych, drogowskaz wskazujący
właściwie ścieżki w życiu ;)
No ale jeśli jest jakiś specjalny dydaktyzm w nowych książkach - to gdzie?
Proszę o przykłady, bo jednak się z tą tezą nie zgadzam :)




Temat: Negatywni Bohaterowie - pomocy!
To problem, bo na ogół w porządnej powieści nic nie jest czarne czy białe.
Niewątpliwie nnegatywny był Azja w "Panu Wołodyjowskim". Nowosilcow
w "Dziadach". Chyba trzeba się zwrócić ku powiesciom z tezą - zarówno
pozytywistycznym, jak i socjalrealistycznym. Chyba że może być ktoś nie do
konca zły. O, jeszcze przyszła mi na myśl Kate z "Na wschód od Edenu" i Szaja
ze "Złego".



Temat: moj pierwszy Mankell
Dzień dobry, dzień dobry, witam się na tym forum
Mój pierwszy Mankell to "O krok" i muszę przyznać, że rzadko zdarza
mi się trwać w aż takim napięciu w czasie czytania. Rewelacja. To
mnie zachęciło do czytania kolejnych powieści - "Morderca bez
twarzy" także bardzo mi się podobał. "Mężczyzna, który się
uśmiechał" również jest bardzo dobry, choć mniej podoba mi się
intryga, uwielbiam tę książkę przede wszystkim za niesamowicie
ludzkie opisy depresji Wallandera. Majstersztyk.
W ogóle gorąco popieram zwolenników tezy, że Wallander istnieje
naprawdę. To przecież oczywiste




Temat: Czy sie myle?
Wow, to było rzeczywiście refleksyjne! I w jakimś sensie jeszcze bardziej
udowodniło tezę, że Faulkner wielkim pisarzem był! Chyba masz rację, że takie
sytuacje są możliwe i to nie tylko hipotetycznie i umiejętne, intrygujące
opisanie tego jest naprawdę nie lada sztuką.
Myślę, że gdyby nie dyskusja z Tobą nigdy nie znalazłabym w tych powieściach
tylu znaczeń, do niektórych doszłam sama, ale przez Ciebie sprowokowana,
niektóre uświadomiłeś mi dopiero Ty i mimo, że do końca nie mogę się z Tobą
zgodzić, co do potepienia więźnia, to Twój ostatni post jest chyba odpowiednim
podsumowaniem naszych jakże różnych interpretacji. Może jedynie należałoby się
zastanowić, co suma sumarrum jest istotniejsze; dobre chęci czy dobroczynne
działania, nawet jeśli niezamierzone.Ale to już zupełnie inna bajka:)
Cieszę się, że jesteś, bo już się bałam, że znowu mnie zostawisz:))))
Może dla odmiany Ty skusisz się na jakąś moją propozycje i potem sobie
podyskutujemy, choć oczywiście jeśli temat Faulknera jeszcze cię nurtuje i
będziesz chciał się podzielić kolejną refleksją, jestem zawsze do dyspozycji:)
Oglądałam przed chwilą ciekawy film, który jakoś bardzo kojarzył mi się z
Dzikimi palmami, Rekonstrukcja,film szwedzko-duński w reżyserii niejakiego
Christofera Boe. Gorąco Ci polecam, jeśli zdołasz go namierzyć. Jestem pewna,
że by Ci się podobał.
Pozdrawiam bardzo sennie i w nadziei, że jeszcze pogadamy:)



Temat: "Tomki" Szklarskiego jako produkcyjniaki
Kaganie, wyjedz z Australii !
Zajmujesz, chlopie, ziemie Aborygenow w tej Australii, a na codzien poslugujesz
sie zapewne jezykiem bialych najezdzcow ! Trzeba byc konsekwentnym w ich
obronie... Albo nie czepiaj sie ksiazek dla mlodziezy, napisanych wiele lat
temu, zanim Peter Weir nakrecil "Ostatnia fale" i nadeszla poprawnosc
polityczna w temacie Aborygenow. Nawet "Ania z Zielonego Wzgorza" cie uwiera.
Idac tokiem twojego rozumowania, nalezalo by spalic na stosie "Robinsona
Crusoe", "W pustyni i w puszczy" i pare innych powiesci podrozniczych. Hercules
Poirot tez musialby polec w starciu z twoja teza. Mozna by rowniez
dorzucic "Opowiesci z 1001 nocy", chyba ze Murzynow juz tak zapalczywie nie
bronisz... Od powietrza, glodu, ognia i fanatykow...



Temat: fakt taki oto, że przewodniczący kołchozu
fakt taki oto, że przewodniczący kołchozu
z powieści Wojnowicza ,,Niezykłe przygody czerwonoarmisty Iwana Czonkina"
znalazł dowód na zmodyfikowana przez siebie tezę Engelsa, że małpy
uczłowieczyły się poprzez pracę. Przewodniczącemu od dawna nie dawała spokoju
watpliwość, że dlaczego tylko małpy się uczłowieczyły, skoro konie też
pracują. Bacznie więc obserwował konie i kiedy po potyczce oddziału kapitana
Zulagi z Niemcami kapitan i jego kon polegli, przewodniczący obchodząc
pobojowisko ujrzał przyklejony do kopyta kawałek kartki, na której było
napisane: ,,jak zginę, to powiedzcie wszystkim, że byłem dobrym komunistą".
Nie wiedział przewodniczący, że to był fragment listu kapitana Zulagi do
rodziny, a fragment znalazł sie na kopycie, bo raportówke Zulagi szwabska
kula trafiła i pokiereszowała list, którego fragment znalazł sie na końskim
kopycie. :)




Temat: Sto lat Redaktora
wera7 napisała:

> Przepraszam, jakie cudze osiągnięcia? Co w talencie Tuwima i Słonimskiego
jest
> owym "cudzym osiągnięciem"? Czyżby polski język? Toż masz dokładnie to samo
> osiągnięcie w swoich rękach. A więc do dzieła! Czekam na Twoją wielką poezję.
> A co powiesz o Josephie Conradzie? Polak piszący po angielsku. Świadomie
> zrezygnował z ojczystego języka, bo chciał zrzucić skórę Polaka, ktory go
> ograniczał swoim prowincjonalnym oglądem świata.

Jesteś karłem, bo dorabieasz sobie nieistniejące fakty do z góry założonej
tezy. A wytłumaczenie jest znacznie prostsze, nie sięgające do
przywar "narodowych", które istnieją tylko w twoim umyśle. Conrad pisał
powieści, których sens był nierozerwalnie związany z morzem i techniką morską.
Jako człowiek światły, jak większość Polaków z jego klasy społecznej, biegle
posługiwał się językiem angielskim, który najlepiej oddaje specyfikę morską.

Dzieki temu Conrad osiagnął
> uniwersalizm najwyższych lotów. Nigdy nie spotkałam się z pretensjami
Anglików,
>
> że korzystał z "cudzych osiągnięć".

W literaturze angielskiej pisarzy zajmujących się zbliżoną tematyką było
dziesiątki. W naszej pamięci przetrwał jednak tylko Conrad, z uwagi na swoje
pochodzenie.



Temat: Hrabia Monte Fiasko
To nie nonsens, ale smutna prawda. Swoją droga polecam - w ramach
potwierdzenia tej tezy - kilka amerykańskich ekranizacji powieści
europejskich, np. Bracia Karamazow, Anna Karenina czy ten
nieszczesny MOnte Christo, ktory jest po prostu żałosny.



Temat: co by było, gdyby straszliwa obca siła...
Ja piszę powieść - dalsze losy Tolkienowskiego Śródziemia, i pojutrze przyślą
mi papiery i prawa autorskie, wspomnę o twojej tezie :))))))



Temat: Magda Szabo :"Tajemnica Abigel"
"Bal maskowy" to powieść zbyt dydaktyczna, z tezą.
Poza tym-b. lubię twórczość M. Szabo z "Abigail" na 1-szym miejscu.
Lipo,czemu nie podobal Ci się polski serial? Dla mnie jeden i drugi są każdy w
swoim rodzaju. Co prawda, węgierski widziałam dawno.



Temat: Czy ktoś czyta jeszcze dzisiaj egzystencjonalistów
"Mdłości" to ciekawa książka, aczkolwiek, od pewnego moomentu
staje się oczywiste, że nie jest to arcydzieło.

Jest to powieść programowa i miała za zadanie ilustrować tezy
Sartra. Są tam kapitalne fragmenty. Momentami to świetna literatura,
ale tylko momentami.

Uważam, że tak książka może być czytana nawet jak sie już nie ma 18 lat,
pod warunkiem, kiedy bedziemy ją czytać "dyskursywnie" - tak, jak chciałby Braineater. To jest doskonała okazja, żeby zmierzyć swoje doświadczenia życiowe,
przemyślenia, "ustalenia" na temat "rzeczywistości" z poglądem J.P.S..

Ponieważ jest jednowymiarowa i przejrzysta w myślowej zawartości -
"dyskusja" z książką może być niezłą zabawą i przyjemnością, a może czymś więcej.

Nie wiem, czy mam rację w zaklasyfikowaniu innej książki, którą chciałbym
gorąco polecić - "Odmiany czasu" Michela Butora (to bardziej nouveau roman), jako lit. egzystencjalną, ale ja ją czytałem "egzystencjalnie.

Książka ta, w przeciwieństwie do powieści Sartra, jest jak najbardziej artystyczna.

Najchętniej bym ją zilustrował cytatem, ale nie posiadam pod ręką.

"Obcy", "Upadek" Camusa (Dżuma to lektura szkolna) chyba nadal pozostają interesujące i się nie starzeją. W końcu to klasyka.

Beckett to inna para kaloszy.
Z książek mało znanych acz bardzo interesujących i wartych "straty czasu"
polecam Richarda Weinera (Czech) "Gra na serio" [ Czytelnik 1984, seria Nike, ISBN 83-07-00878-6].

Chciałem nawet otworzyć watek o tej książce.

Na książkę składają sie dwie powieści: "Gra w ćwiartowanie" i ""Rewanżowa gra w honor".

"Gra w ćwiartowanie" jest tak zawikłana i tak pokrętnie napisana, że niemal nieczytelna. Co nie znaczy, że jest "zła". Po prostu trudne to jak cholera.

Ale powieść następna ("Rewanżowa gra w honor") jest łatwa w czytaniu i taka jakby egzystencjalna właśnie.

Przypuszczam, że fakt, iż pierwsza w kolejności jest powieść jest tak extremalnie nieczytliwa, spowodował, iż Richard Weiner - czołowa postac ekspresjonimu czeskiego [?] jest zupełnie w Polsce nieobecny.



Temat: kobiecy sposob pisania prozy
Gość portalu: itek napisał(a):

> Na wstepie prosze o zmniejszenie dawki ironii i probe konstruktywnosc :)

kiedy ja pisze zupełnie serio i bez ironii:) emotikony mają oznaczać, że nie
natrząsam sie wrednie, tylko właśnie usiłuje oczyścić przedpole dociekań

> 1.Nie interesuje mnie definicja ksiazki kobiecej i meskiej, ale o uchwycenie w
> ksiazkach pisanych przez kobiety cech charakterystycznych.

może inaczej - jeżeli chce się sformułować dowolne uogólnienie w dowolnej
dziedzinie, należy je oprzeć na solidnie przeprowadzonych badaniach. tzn. nie
wystarczy napisać 'bo ja tak uważam', 'no przecież każdy wie, że', 'z reguły
tak jest i nie ma o czym mówić' - dowodząc tezy, trzeba opierać się na
weryfikowalnych danych

to znaczy, że jeżeli chcesz określić cechę bądż cechy wspólne 'powieści
pisanych przez kobiety', musisz najpierw podać, na jakich tekstach będziesz się
opierał (np. wszystkie powieści wydane w takim a takim kraju albo na takim a
takim kontynencie), ale ponieważ stawiasz bardzo ogólną tezę (wszystkie
kobiety), to materiał badawczy też musi byc potężny, tzn. na tyle obszerny, by
można było wysnuć uprawniony wniosek statystyczny - właściwie powinieneś
przebadać wszystkie gatunki prozy uprawianej przez kobiety we wszystkich
epokach i krajach, bo dopiero na tej podstawie możesz się zabrać do
sformułowania wniosku, czy istnieje wspólny mianownik dla badanej twórczości.

to nie jest krwawa ironia, tylko próbka metodologii - dopiero żmudna i ponura
praca u podstaw umożliwia nam stawianie śmiałej tezy

ponadto samo sformułowanie przez ciebie zadania - o czym pisałam wyżej - jest
już przesycone założeniami wstępnymi, które nie zostały dowiedzione i nie
funkcjonują na prawach dogmatu, dlatego - zupełnie serio - w pracy naukowej
musiałbyś najpierw dowodzić ich prawomocności.

> Dla mnie to rozmydlasz problem usilujac go w sposob sztuczny skomplikowac i
> zapetlic.

to jest twoja opinia, nie moja:)



Temat: Do wszystkich piszacych 8
groha napisała:

> Ha! Mamy nowy odcineczek! Czyli wychodzi na moje - bez lekkiego szturchańca
> żaden pisarz się nie obejdzie. Tworzyć można i przy świeczce, ale pokazać
> dzieło należy w pełnym świetle. Bez publiczności nie ma artystów, a jeśli są,
> to sfrustrowani

Z calym szacunkiem dla Twojej tezy na temat szturchanca: GUZIK PRAWDA! Cztery
rzeczy mialy wplyw na nowy odcinek: zakonczenie panabaronowej powiesci (ktore
przyjalem z mieszanymi uczuciami), nowa powiesc April, prywatne porozumienie z
Ida i moje postanowienie o ukonczeniu powiesci. Najwiekszy wplyw mialy dwa
ostatnie punkty.

> Wołoduchu, powiem Ci szczerze, że te mafie, przemyty i to całe ustrojstwo, o
> którym piszesz, w rzeczywistości jest okropne i mało śmieszne, ale opisując je,
>
> jakoś dziwnie mnie z tym wszystkim oswajasz i rozwijasz moją wiedzę w
> dziedzinach dotąd omijanych wielkim kołem, jak coś brzydko pachnącego. A
> nadzieja, że chociaż w Twojej powieści w końcu szlag trafi takich Pawlaków i
> innych podolców, pcha mnie do niej szalenie i powoduje, że z niecierpliwością
> oczekuję dalszego ciągu. Który, mam nadzieję, wkrótce nastąpi, a dzisiaj
> dziękuję za to, że już tych wszystkich skurczybyków mają na widelcu i jest
> jakaś szansa, że sprawiedliwość zwycięży. Choć na chwilę, ale dobre i tyle.

No, szlag ich chyba wszystkich nie trafi, bo kara smierci, niestety, w Polsce
zlikwidowana, a ponadto trudno byloby podciagac pod nia np. przemyt czy
machlojki finansowe badz czyny dokonane pod grozba szantazu. Nie trafi ich
rowniez dlatego, ze nie sadze, zeby kazdy z nich sie probowal ratowac przed
aresztowaniem wystrzeliwujac wokol siebie droge ucieczki i padajac od celnej
kuli snajpera. Ale masz racje: na widelcu juz sa, minister sprawiedliwosci jest
w stanie szalu i chce osobiscie podpisac nakazy, wiec szanse sa. Chociaz na chwile.

Pozdrawiam

Woloduch




Temat: Polacy wiecej bolu zadali Ukraincom, niz tamci im!
Wiedza nie boli więc się z nia podziel
Gość portalu: eres napisał(a):

> Gość portalu: wikul napisał(a):
>
> > A cóż to takiego Polacy Ukraińcom robili przez stulecia . Więcej szczegółó
> w .
>
> Robili i to dużo, bardzo dużo złego. Nasze przywiązanie do mitu „Polski &
> #8211;
> Chrystusa narodów” wciąż ma wielu zwolenników. Truizmem jest, że byliśmy
> my
> Polacy ciemiężeni, byliśmy przecie i ciemięzcami i to okrutnymi. Byliśmy
nimi w
>
> dawnej przeszłości, ale i współcześnie – w okresie międzywojennym i powoj
> ennym.
>
> > O jakiej "państwowości" piszesz ? Masz ogromne luki w edukacji . Poczytaj
> coś
> > na temat , zanim zaczniesz oskarżać .
>
> Przyganiał kocioł garnkowi.
>
> > Pełno tu na tym forum nawiedzonych "historyków" , którzy pytani o szczegół
> y
> > szermują ogólnikami lub rezygnują z dyskusji .
>
> Wiedzę o historii stosunków polsko-ukraińskich wielu ludziom zastępują mity,
> m.in. zaczerpnięte z powieści sienkiewiczowskich, czy z peerelowskich
> ukraińcożerczych powieści z gatunku „Łuny w Bieszczadach”. A przeci
> eż nietrudno
> o źródła wiedzy; w minionym dziesięcioleciu pojawił się cały szereg
> poświęconych tej kwestii publikacji autorstwa historyków. Ostatnio Światowy
> Związek Żołnierzy Armii Krajowej wespół ze Związkiem Ukraińców w Polsce
wydały
> 12-tomowy zbiór materiałów („Polska – Ukraina: trudne pytania”
> z II.
> międzynarodowego seminarium historycznego pt. „Stosunki polsko-ukraińskie
> w
> latach 1918-1947”.
> Miast więc kreować się na Besserwisserów, lepiej polegać na wiedzy ludzi w
tej
> kwestii kompetentnych.

Doceniam nie od dzisiaj twoje kompetencje historyczne . Pamiętam twoje posty
dotyczące np.Powstania Warszawskiego , pełne dat i szczegółów . Tutaj jednak
ograniczasz sie do ogólników i strofowania ."Polacy więcej bólu zadali
Ukraińcom niż tamci im" to tytuł tego wątku . Jeżeli zgadzasz sie z tą teza to
uzasadnij . Ja z ta tezą się nie zgadzam . Nigdzie też nie twierdziłem że
Polacy są bez winy za co np. w sprawie Jedwabnego obrywałem po głowie .




Temat: wykształcenie kobiet
re
agnieszka_azj napisała:

> Poza tym jakoś strasznie dużo na tym forum ostatnio dywagacji na temat tego,
> czego pani M. NIE napisała. To są powieści dla nastolatek, a nie wielowątkowy
> fresk z życia wykształconych warstw Poznania.

toteż nikt by sie nie czepiał, gdyby a/ powieści pani mm nie cieszyły sie b.dużą
popularnością wśród nastolatek, b/ gdyby nie dało sie w tych powieściach
zauważyć pewnych wyraźnych wzorców życiowych i c/ co gdy skojarzymy a oraz be,
oznacza, że młode osoby będą traktować owe wzorce jako słuszne i zalecane - a
nie wszyscy sie z nimi zgadzają:)

natomiast wracając do rema - akurat teza, że dla kobiety wykształcenie i
realizacja zawodowa (czy - powiedzmy szerzej - na forum publicznym) jest rzeczą
drugo-, a nawet zdecydowanie tylnoplanową, jest w 'jeżycjadzie' bardzo silnie
obecna i nie zależy od tego, czy cesia została w końcu lekarką, czy też
poprzestała na kurowaniu kataru kolejnych pociech.

już gdyby tylko jedna z bohaterek - osób ponoć obdarzonych wysoką inteligencją,
erudytek, samodzielnie myślących, niezależnych itepe itede - wybrała sobie
studia, kierując sie wyłącznie tym, że wybrał je jej narzeczony, byłaby to
sprawa kuriozalna, a w 'jezycjadzie' to najwyraźniej rzecz zwykła - nikt sie
choćby nie zdumiał, że tępa z matmy patrycja idzie nagle na leśnictwo, a takaż
róża na astronomię (a wcześniej kreska na architekturę:). pomijam fakt, że sie
tam dostały i utrzymały, co też jest osobliwe, no ale niuans - ale że nikt z
najbliższych nawet sie nie zająknął 'dziecko, czyś ty sie zastanowiła?':)

no nie ma tak dobrze, słowa nas zdradzają, a tekst jest przejrzysty i świadczy o
autorze vel autorce, nawet jeśli nie napisał/a on/a wprost - baby do garów! a
pani mm swego czasu uczucia czytelnictwa zaskarbiła sobie bynajmniej nie tym, że
pisała poradniki gospodarstwa domowego dla dorastających panienek:)




Temat: sławni Łomżyniacy
Feliks Bernatowicz - suplement (i errata;)
Suplement po to, żeby lepiej pokazać związek Bernatowicza z Łomżą.
Errata, bo autor przytoczonej notki jest mniej pedantyczny ode mnie (nagminnie
grzeszy otwieraniem cudzysł., którego następnie, heh, nie domyka..) i tekstu
powyższego nie dopracował - tak, że często nie wiadomo o co się rozchodzi ;)
Tutaj winno pewnie być -

***
Troki więc i Łomża nie były obojętne dla pisarza - pierwszego pamięć uczcił
"Pojatą", a "Łomża ma być miejscem i napisem nowego, najlepszego romansu,
będącego w rękopisie. Są jeszcze inne Bernatowicza dzieła, lecz tych nie znamy.
Byłem na pogrzebie autora, któremu miejscowe gimnazjum w zupełnym jego składzie,
wszystkie biura i całe miasto, oddało tę smutną ostatnią posługę. Przy
wyprowadzeniu zwłok zgasłego pisarza, miał mowę R. Andruszkiewicz, wikary naszej
parafii. Z mowy tej, mimo usilności, niewiele korzystałem, bo czyż korzystać
można było od tego, który "Fojatę" nazwał "Poniatą", który "Nałęcza" kładł
między religijne dzieła! Tak to uczonego, tkliwego i wymownego pisarza oceniają
nieraz ciemni, beztkliwi i jąkający się ludzie. W chwili spuszczenia zwłok u
trumny płakałem z mymi kolegami i wraz z nimi rwałem tiulowe obicie trumny na
pamiątkę".

SuPleMeNt -
[...] Ma jednak w tym okresie dużo swobody. Wszystko wygląda na to, że praca w
redakcji była niezbyt absorbująca, skoro pozwala sobie na częste wypady do
Łomży, gdzie odwiedza swojego brata, sędziego trybunału łomżyńskiego Ignacego
Bernatowicza. Wyjazdy te nie miały tylko charakteru rodzinnego, Bernatowicz
pracował w tym czasie nad III tomową powieścią historyczną pt. "Madonna albo
niemy zakochany". Akcję tego utworu literackiego umieścił w Łomży oraz w jej
pobliskich okolicach w czasach pierwszych wojen szwedzkich, gdy miasto to,
tętniące życiem i bujnym rozwitem gospodarczym, odgrywające znaczną rolę w życiu
kraju, przez pożary i rabunki dokonywane przez nieprzyjaciół zostało zupełnie
zniszczone. Musiał bywać w Łomży, znając jego pedantyczność i sposób
przygotowania się do pisania powieści, gościł niejednokrotnie zapewne w
miejskich archiwach, penetrował zapiski i dokumenty znajdujące się w tutejszych
kościołach.
Można postawić tezę, że Bernatowicz, zamieszkały na stałe w Warszawie wszedł w
nowy tryb życia, który był mu obcy. Stracił przyjaciół z Sieniawy i Puław,
urwały się kontakty z ludźmi, do których był przywiązany. Jego ówczesne
położenie można by określić słowami jednego z bohaterów jego powieści, że czuł
się w Warszawie: "Jako ptak, co drzewo opuszcza, o które topór uderzył, nagle
uleciała moja wszystka nadzieja."





Strona 1 z 3 • Zostało wyszukane 135 wyników • 1, 2, 3