Patrzysz na posty wyszukane dla hasła: Powstanie Warszawskie w sztuce





Temat: Jacek Kuroń chorował na Polskę
Dlaczego kochamy Jacka Kuronia?
Czy wiesz, dlaczego Jacka szanują ludzi z róznych opcji politycznych a także
wierzący i niewierzący. Pewnie nie wiesz. Dlatego poczytaj sobie, poczytaj i
zastanów sie.

BP BRONISŁAW DEMBOWSKI: Przystałem na prośbę Fundacji im. Batorego, żeby
napisać coś do książki poświęconej Jackowi Kuroniowi – nie tyle o nim, ale do
tej książki – ponieważ Jacka Kuronia poznałem w Białołęce, gdy był internowany
i wiele godzin z nim wtedy rozmawiałem. Przekonałem się, że jest to człowiek,
który szuka dobra, który chce czynić dobrze, chce tworzyć dobro. I to jest
najważniejsze. On nie szuka swojego interesu, ani zaspokojenia swoich ambicji.
Był działaczem „czerwonego harcerstwa”, bo wierzył, że coś dobrego może zrobić
dla młodzieży, i z tego samego powodu, gdy zauważył, że nie bardzo może tam coś
dobrego robić, działaczem być przestał. Dlatego cieszę się bardzo, że „Tygodnik
Powszechny” honoruje go medalem św. Jerzego. Jest wart tego.
Bardzo spodobał mi się tytuł, użyty przez o. Jacka Salija: „To trudna sztuka
pięknie się różnić”. Oczywiście w poglądach na tematy dla mnie najważniejsze
różnimy się z Jackiem Kuroniem, ale mam ochotę mówić: jeszcze się różnimy.
Myślę, że jego rozumienie Ewangelii pogłębia się. W Białołęce ks. Jan Sikorski
zaproponował wszystkim internowanym, żeby podczas rekolekcji zajęli się
Kazaniem na Górze. W Wielki Poniedziałek – 5 rozdział Ewangelii wg św.
Mateusza, w Wielki Wtorek – 6 i w Wielką Środę – 7. I potem były niezmiernie
ciekawe rozmowy na temat Kazania na Górze, między innymi – o ile dobrze
pamiętam – też i z Jackiem.
I jeszcze jedno wspomnienie. W 1983 r. razem z Jackiem i Markiem Edelmanem
szedłem na czele nieformalnego pochodu w 40. rocznicę Powstania w warszawskim
Getcie. I to było też duże przeżycie. Wtedy wolno było tylko oficjalne,
zarejestrowane uroczystości obchodzić. Takich nieformalnych – nie. Wtedy też
tak jakoś bliżej spojrzałem na Jacka.

Link:
tygodnik.onet.pl/1629,1130977,1,dzial.html






Temat: . Kaczynski tworzy europejskie miasto
> Siedzę tak sobie przy komputerze w dalekim kraju

To widać. Gdybyś był w Warszawie, to widziałbyś na co dzień korki, brud, smród,
dziurawe jezdnie i rozwalone chodniki, walące się ludziom na głowy kamienice,
zaniedbane fasady, itd., itp. Może wtedy byś tyle nie perorował o "europejskiej
wizji" Kaczyńskiego.

Jak każdy jego zwolennik, na jego obronę masz JEDEN konkret: muzeum Powstania
Warszawskiego.

W związku z tym, mam do ciebie dwa pytania:

1) Czy twoim zdaniem, remont jednej starej zajezdni tramwajowej jako jedyne
konkretne osiągnięcie przez ponad dwa lata, wystarcza, aby pozytywnie ocenić
kadencję Prezydenta 2-milionowej stolicy dużego państwa europejskiego, członka
UE?

2) Chwalisz Kaczyńskiego za to, że wzniósł owo muzeum i że daje coraz więcej
pieniędzy na zapewnienie bytu (chyba rekordowej na skalę międzynarodową)
liczbie teatrów, utrzymywanych przz miasto, a z których część reprezentuje
nader nędzny poziom artystyczny. To wątpliwa zasługa. A oprócz tego, Kaczyński
chce dać 120 mln na pawilon rozrywkowy dla dzieci w kluczowym punkcie miasta, i
50 mln na odbudowę pałaców, w których nie wiadomo, co będzie i jak zostaną
wykorzystane.

Czy nie sądzisz, że lepiej byłoby choćby te powyższe niemal 200 mln dać np. na
planowaną niegdyś adaptację Cytadeli Warszawskiej, na Muzeum Wojska Polskiego?
Dzięki temu wojsko opuściłoby wreszcie zajmowane przez siebie od dziesięcioleci
skrzydło Muzeum Narodowego, a ogromne zasoby bezcennych dzieł sztuki,
trzymanych przez Muzeum Narodowe w piwnicach i z braku miejsca nigdy nie
eksponowanych, wreszcie ujrzałoby światło dzienne, z olbrzymim pożytkiem dla
kultury narodowej.

Skoro Kaczyński to taki "wielbiciel wysokiej kultury i cywilizacji
europejskiej", to dlaczego się tym nie zajmie? Ano dlatego, że temat ten nie
jest obecnie nośny politycznie i medialnie.

Mam dla ciebie propozycję: oceniajmy FAKTY, a nie - PLANY. Wiesz, ile snuto
różnych wspaniałych PLANÓW za czasów tzw. nieboszczki komuny?

Swoją drogą, postępowanie Kaczyńskiego i jego ekipy w ogóle zadziwiająco
przypomina PRL-owskie wzory.





Temat: Niemiecka chadecja już szykuje się do przejęcia...
HITLER - Stoiber
I tu pełno volksdeutchy.
Tradycyjny pyszny i butny bandyta niemiecki podnosi swój łeb.
Niestety,Niemcy to najbardziej złodziejski i bandycki naród w
Europie.
Tylko podczas powstania Warszawskiego nakradli i wywiezli z
Warszawy i okolic do Niemiec 500 tys. wagonów wszelkich dóbr i
dzieł sztuki. Naród ponad wszystko egoistycznie kochający siebie.
Czy oni kiedykolwiek poczuwali się do jakiegokolwiek zadość
uczynienia i naprawy, poza przymuszeniem ich przez następnych
devil nanipulatorów żydów ? Ale i tym razem koniec mają
przepowiedziany i nieciekawy.
Teraz są w rozruchu nowe metody drank nach Osten dla
łatwowiernych i szczerych Polaków, wykupowania Polski. Hitler
przed posuwającą się armią czerwoną z terenów
obecnych Ziem Odzyskanych Polskich ewakuował ponad 4 milliony
Niemców, dalsze milliony z Prus Wschodnich same uciekały przed
Rosjanami albo zostali przez nich wyrzuceni.
Tak historia potraktowała ten kłamliwy i pyszyny naród.
Teraz ten banycki naród się rozczula nad sobą, że jednak nie
udało się mu zrealizować swoich planów zniewolenia świata,
anihilacji narodu polskiego itd. 95% Niemców aktywnie popierało
Hitlera. Taki sam stosunek do narodu polskiego, ten naród miał
przez całe poprzednie stulecia. I pomyśleć, te kłamstwa o
wypędzeniach wychodzą z chrześcijańskiej partii Niemiec. Hitler
też umieścił na żołnierskich pasach, Bóg z nami, Got mit uns.
Bandyctwo a nie chrześcijaństwo. Kłamstwo i brutalność zamiast
prawdy i miłości. Pycha diabelska tylko z własnych osiągnięc
ponad wszelką cenę, zamiast pokory, wiary w to co Bóg dał nam w
Jezusie Chrystusie, Panu naszym.
Teraz udają wypędzonych.....bandyctwo w eleganckich rękawiczkach
Do piekła na zawsze, już niedługo III wojna światowa, po
następnym Reichu - UNII. Ma ich tylko tyle pozostać ile się
zmieści pod jednym dębem. (Ich własne proroctwo).
gosciu_z_niemiec - powodzenia w drodze do piekła .....już
niedługo. Najgorszy grzech wobec Boga, to pycha, to cecha
diabła, a tego niemal w każdym Niemcu pod dostatkiem.
I tym cuchnie z daleka, jeszcze bardziej niż tak zwany ''naród
wybrany'' żydzi.

gosciu_z_niemiec napisał:

> ale na poczatek i ta ciotka Merkel wystarczy. Skonczy sie
> cholubienie komunistow i ciackanie z lewactwem z bylego
> Ostblocku i przymykanie oka na ich pozorowane dzialania
> i parszywa oblude.
> Bedzie Centrum, bedzie poparcie dla Wypedzonych, bedzie dobrze.
>
> G




Temat: Rosja chce oddać dzieła sztuki, ale nie Polsce
rosyjska tradycja...
niestety, nie wróciło. mnóstwo dzieł sztuki zagrabionych przez Rosjan w wieku
XVIII i XIX pozostało u was, gdyż traktar ryski nie został zrealizowany.

pierwsza wielka grabież miała miejsce po zdobyciu Warszawy przez Suworowa, już
po rzezi Pragi. na rozkaz Katarzyny II wywieziono na przykład warszawskie
księgozbiory, w tym te należące do Biblioteki Załuskich. była to pierwsza
biblioteka publiczna w Europie, dostępna dla każdego (czynna we wtorki i
czwartki w godzinach od 8 do 12 i od 15 do 19). zbiory naszych bibliotek
wyruszyły na 60 saniach 24 grudnia 1794 roku. w lutym dotarły do Piotrogrodu,
gdzie stały się podstawą cesarskiej biblioteki. wywożono także księgozbiory i
biblioteki z terytorium całego kraju, w tym metryki polskie i litewskie.

wyższy stopień złodziejstwa pokazało Imperium po powstaniu listopadowym. po
pierwsze - w przeciwieństwie do roku 1794 było to już grabienie własnego
państwa. po drugie - dotyczyło pojedynczych obywateli, gdyż tym razem odbierano
zbiory, dzieła sztuki i księgozbiory osobom prywatnym. najcenniejszymi
wywiezionymi wówczas zbiorami publicznymi była świetna biblioteka Towarzystwa
Przyjaciół Nauk oraz biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego. plądrowanie było
bardzo metodyczne - powołano wówczas specjalną komisję Storożenki, która
decydowała, które dzieła sztuki nalezy wywieźć. jednocześnie car Miokołaj
nakazał zniszczenie portretów wrogów, co oznaczało palenie obrazów odbieranych
rodzinom powstańców. ciekawe, że Mikołaj nakazał także zniszczyć portrety cara
Aleksandra I. ponieważ jednak spalenie wizerunku cara było nie do pomyślenia
żołnierze rosyjscy pieczołowiecie, przy pomocy papieru ściernego, niszczyli
obrazy i dopiero takie palono.
a jeśli dziwimy się obyczajom wywożenia przez radzieckich oficerów dzieł sztuki
do swoich domów i na swoje dacze, to warto przypomnieć, że jest to pewien
rodzaj tradycji. feldmarszałek Paskiewicz wywiózł do swojej nowej siedziby w
Homlu pomnik księcia Józefa Poniatowskiego - ten, który stoi dziś przed pałacem
prezydenckim w Wawie...



Temat: Rosja chce oddać dzieła sztuki, ale nie Polsce
I pan powaznie twierdzi ze wtede to bylo czysto Rosijska tradicja?

bazyliszek4 napisał:

> niestety, nie wróciło. mnóstwo dzieł sztuki zagrabionych przez Rosjan w wieku
> XVIII i XIX pozostało u was, gdyż traktar ryski nie został zrealizowany.
>
> pierwsza wielka grabież miała miejsce po zdobyciu Warszawy przez Suworowa,
już
> po rzezi Pragi. na rozkaz Katarzyny II wywieziono na przykład warszawskie
> księgozbiory, w tym te należące do Biblioteki Załuskich. była to pierwsza
> biblioteka publiczna w Europie, dostępna dla każdego (czynna we wtorki i
> czwartki w godzinach od 8 do 12 i od 15 do 19). zbiory naszych bibliotek
> wyruszyły na 60 saniach 24 grudnia 1794 roku. w lutym dotarły do Piotrogrodu,
> gdzie stały się podstawą cesarskiej biblioteki. wywożono także księgozbiory i
> biblioteki z terytorium całego kraju, w tym metryki polskie i litewskie.
>
> wyższy stopień złodziejstwa pokazało Imperium po powstaniu listopadowym. po
> pierwsze - w przeciwieństwie do roku 1794 było to już grabienie własnego
> państwa. po drugie - dotyczyło pojedynczych obywateli, gdyż tym razem
odbierano
>
> zbiory, dzieła sztuki i księgozbiory osobom prywatnym. najcenniejszymi
> wywiezionymi wówczas zbiorami publicznymi była świetna biblioteka Towarzystwa
> Przyjaciół Nauk oraz biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego. plądrowanie było
> bardzo metodyczne - powołano wówczas specjalną komisję Storożenki, która
> decydowała, które dzieła sztuki nalezy wywieźć. jednocześnie car Miokołaj
> nakazał zniszczenie portretów wrogów, co oznaczało palenie obrazów
odbieranych
> rodzinom powstańców. ciekawe, że Mikołaj nakazał także zniszczyć portrety
cara
> Aleksandra I. ponieważ jednak spalenie wizerunku cara było nie do pomyślenia
> żołnierze rosyjscy pieczołowiecie, przy pomocy papieru ściernego, niszczyli
> obrazy i dopiero takie palono.
> a jeśli dziwimy się obyczajom wywożenia przez radzieckich oficerów dzieł
sztuki
>
> do swoich domów i na swoje dacze, to warto przypomnieć, że jest to pewien
> rodzaj tradycji. feldmarszałek Paskiewicz wywiózł do swojej nowej siedziby w
> Homlu pomnik księcia Józefa Poniatowskiego - ten, który stoi dziś przed
pałacem
>
> prezydenckim w Wawie...




Temat: 18.07. - 05.08.1944: front sowiecki a Powstanie.
Komentarz ten dedykuję tym internautom, którzy chcieliby kwestionować
wykorzystywane przeze mnie źródła, jako jednostronne czy niewystarczające. Otóż
przybywa źródeł, potwierdzających słuszność mojej analizy.

W miarę zbliżania się 60. rocznicy Powstania, kolejne opinie i opisy genezy
decyzji o rozpoczęciu walki w Warszawie w dniu 1 sierpnia 1944 roku
potwierdzają, że ta decyzja była pochopna i przedwczesna, nieuzasadniona
sytuacją na warszawskim odcinku frontu niemiecko-sowieckiego, jaka istniała 31
lipca 1944 roku (wtedy gen. Bór-Komorowski zdecydował rozpocząć Powstanie).

Cytuję fragment wywiadu z Normanem Daviesem (autorem nowej
książki "Powstanie '44", w księgarniach od 1 sierpnia), udzielonej
dodatkowi "Duży Format" (do Gazety Wyborczej) z dnia 26 lipca. Trudno Daviesa
posądzać o prosowieckie sympatie, jego wypowiedź jest więc tym bardziej godna
uwagi:

PYTANIE (red. Wł. Kalicki): "Nie było wyolbrzymiania [przez Rosjan] skutków
porażki pod Radzyminem, by usprawiedliwić pozostawienie Warszawy samej sobie?"

ODPOWIEDŹ (N. Davies): "Klęska pod Radzyminem to nie była lipa. Cztery dywizje
pancerne SS, które Niemcy zdołali skoncentrować i 2 sierpnia rzucili do walki,
reprezentowały potężną siłę. Ale porażka pod Warszawą była jednak porażką
tymczasową. Dziś wiemy, że już nazajutrz Rokossowski z Żukowem(...) zasiedli
nad planem dalszej ofensywy. I już 8 sierpnia plan taki był gotowy.
Przewidywał, że w ciągu dwóch tygodni ruszy sowiecka kontrofensywa, Warszawa
będzie wolna najdalej na tydzień przed końcem sierpnia(...)".

Powyższa wypowiedź Daviesa to kolejne potwierdzenie, jak bardzo PRZEDWCZESNA
była decyzja podjęta przez gen. Bora-Komorowskiego po południu 31 lipca 1944
roku, zresztą pod silnym naciskiem psychicznym dwóch "jastrzębi" z KG AK, czyli
generałów Okulickiego i Pełczyńskiego, którzy ślepo parli do jak najszybszego
rozpoczęcia walki w Warszawie, bez względu na ryzyko.

Histeryczna postawa tych dwóch oficerów została we wstrząsający sposób ukazana
w emitowanej wczoraj w Teatrze TV, paradokumentalnej sztuce J. St. Stawińskiego
pt. "Ziarno zroszone krwią".



Temat: SPRAWA HONORU
Gość portalu: George Hedgehog napisał(a):

> Poslalem ci go mailem, daj znac, czy doszedl...
> www.mateusz.pl/wdrodze/nr307/307-09-Niesiolowski.htm
> Tu masz tekst (hehe) Niesiolowskiego. Zobacz przypis nr 10.

Doszedl. Pod warunkiem, ze nie dokonales manipulacji pod photoshopem:)
Jakos dziwnie to wyglada. W przypisach Niesiolowskiego figuruje rok wydania
1991, Londyn. Otoz na stronie "Klubu Stanislawa Cata Mackiewicza" takie wydanie
nie istnieje. A tam raczej maja aktualne dane.
Zapewne Twoje wydanie jest polaczeniem "Historii Polski od 11 listopada 1918 do
l7 września 1939" wydania warszawskiego z 1990 i "Lat Nadziei: 17 września 1939
- 5 lipca 1945" tamze z 1986. Czy jest tam jakas przedmowa?

> Ja ci tylko pomagam dostrzec wlasne bledy :))).

Lzy tryskaja na moj "flat monitor" (ach, ten moj narcyzm) ze smiechu:)))
Budowanie swoich opinii na temat powstania na pisaninie Ziemkiewicza i do tego w
kontrze do Davisa zakrwawa na profanacje:) To tak, jakby zestawic opinie na
temat historii sztuki gornoslaskiej Gorzelika i Himilsbacha:) Przy calej
zyczliwosci i szacunku dla Himilsbacha, na powyzszy temat zaufalbym raczej
Gorzelikowi:) Niech Ziemkiewicz zajmie sie fantastyka. W tym gatunku literackim
jego opinie przeczytam z zainteresowaniem:)
I jeszcze mala dygresja o Cacie-Mackiewiczu. Otoz "Historie Polski od 11
listopada 1918 do l7 września 1939" Cat-Mackiewicz napisal w okresie kilku
tygodni w czasie bitwy o Anglie (pierwsze wydanie w 1941) bez korzystania i
opierania sie na zrodlach i materialach pomocniczych. Zestaw to sobie z
gigantyczna praca nad zrodlami Davisa. Podobnie, lub jeszcze gorzej wyglada
zestawienie guru Ziemkiewicza z Davisem. No ale Davis jest przeciez "tylko"
historykiem z wyksztalcenia:)))




Temat: Sybilla 2004 - też w Łodzi
Sybilla 2004 - też w Łodzi
W środę, 18 maja, z okazji Międzynarodowego Dnia Muzeów, w Muzeum Narodowym w
Warszawie rozstrzygnięto konkurs na wydarzenie muzealne roku "Sybilla 2004".
Była to jubileuszowa, dwudziesta piąta edycja Konkursu, od 1980 roku
organizowanego przez Ministra Kultury. "Sybilla" jest największą imprezą w
dziedzinie muzealnictwa, prezentującą najważniejsze osiągnięcia muzeów w roku
poprzednim w zakresie wystawiennictwa, działalności naukowej, wydawniczej,
konserwatorskiej, edukacyjnej. W tym roku do sekretariatu konkursu wpłynęły
ogółem 243 zgłoszenia w 10 kategoriach ...
www.mk.gov.pl/website/index.jsp?artId=857

SYBILLA 2004
KONKURS NA WYDARZENIE MUZEALNE ROKU 2004

GRAND PRIX
Muzeum Powstania Warszawskiego w Warszawie – Otwarcie Muzeum Powstania
Warszawskiego w ramach obchodów 60. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego

WYSTAWY SZTUKI
I NAGRODA
Muzeum Narodowe w Warszawie – TRANSALPINUM. Od Giorgiona i Dürera do Tycjana
i Rubensa
II NAGRODA
Muzeum Sztuki w Łodzi – Kurt Schwitters
III NAGRODA
Muzeum Zamkowe w Malborku – Blask renesansu w średniowiecznym zamku. Sztuka
użytkowa i dekoracyjna XV – XVI wieku ze zbiorów Państwowego Ermitażu w St.
Petersburgu

PUBLIKACJE
I NAGRODA
Muzeum Sztuki w Łodzi – 111 dzieł z kolekcji Muzeum Sztuki w Łodzi
II NAGRODA
Muzeum Narodowe w Warszawie – Cykl albumów poświęconych 100-leciu Akademii
Sztuk Pięknych w Warszawie: Mistrzowie Grafiki ASP w Warszawie, Mistrzowie
Rzeźby ASP w Warszawie, Mistrzowie Malarstwa ASP w Warszawie
III NAGRODA
Muzeum Papiernictwa w Dusznikach Zdroju – 150 lat H. Fuellner, Fampa, Beliot
Poland, PMPoland
III NAGRODA
Muzeum Karykatury im. Eryka Lipińskiego – Sztuka karykatury okresu Młodej
Polski

PROGRAMY EDUKACYJNE, OŚWIATOWO – WYCHOWAWCZE I PROMOCYJNE
I NAGRODA
Muzeum Narodowe w Krakowie – Noc Muzeów w Krakowie
II NAGRODA
Muzeum Narodowe w Warszawie – Program promocyjny wystawy „Edward Hartwig.
Fotografie”
II NAGRODA
Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu – Poświęcenie cerkwi pw. Św. Dymitra Męczennika
z Czarnego i kościoła rzymsko-katolickiego pw. Śś. Piotra i Pawła z Łososiny
Dolnej w nowosądeckim skansenie
III NAGRODA
Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi – Działania edukacyjne „Współczesna
tkanina artystyczna”

www.mk.gov.pl/website/document/?docId=252



Temat: Muzeum Powst.Warszawskiego kosztuje wiecej niz ono
Muzeum Powst.Warszawskiego kosztuje wiecej niz ono
Kasa ultrasa

15 000 zł wyniosły honoraria dla członków Rady Programowej za konsultacje.
7700 zł poszło do prawników, którzy opracowali projekt statutu muzeum.
Rozumiemy, że ani w biurze prezydenta Kaczyńskiego, ani w urzędzie nie ma
prawników, którzy mogli podjąć się tego odpowiedzialnego zadania.

140 000 zł poszło na nagrody w konkursie na koncepcję architektoniczną.

Za 2 000 000 zł kupiono dokumentację techniczną zwycięskiego projektu.
Zorganizowano też konkursy dla szkół podstawowych i średnich o powstaniu
warszawskim, bo nic tak dobrze nie robi dzieciom jak znajomość sposobu, w
jaki sposób zburzyć całe miasto, posłać na śmierć 250 000 ludzi i nie
osiągnąć żadnego celu.

30 000 zł wydano na folder dla środowisk polonijnych do rozdawania przez
konsulaty. Polonia już się ustawia w kolejkach.

32 900 zł pochłonęło seminarium dla nauczycieli pod nazwą "Jak uczyć o
powstaniu". Samych nas to intryguje...

5000 zł przeznaczono na spotkanie opłatkowe, ale przecież jakoś trzeba się
integrować, 20 000 zł kosztowała wystawa dwudziestu zdjęć Eugeniusza
Lokajskiego na piankach o formacie 2,50x1, czyli okrągły tysiąc za sztukę.
Dodamy dla ułatwienia, że fotogramy nie były oprawne w złoto. Najdroższa
oprawa na piance – jak sprawdziliśmy w stołecznych punktach usługowych –
wynosi 350 zł za jeden fotogram.

3000 zł wydano na ekspertyzy "Powstanie warszawskie w filmie" i "Powstanie
warszawskie w literaturze".

6000 zł ktoś wziął za "Poezje powstania", ale nie wynika z dokumentów, czy
sam coś skrobnął do rymu, czy też tylko pozbierał to, co przez 60 lat już
napisano. 170 000 zł kosztowały fotografie powstańców na billboardach, w tym
mamusi pana prezydenta.

6000 zł zapłacono za publikację "Powstańcy na Woli". 10 000 zł za "Księży w
Powstaniu Warszawskim". Księży było więcej niż nieksięży czy po prostu z
definicji pisanie o nich jest wyceniane wyżej?

60 000 zł ktoś wziął za zbieranie wywiadów audio i wideo z żyjącymi
powstańcami.

40 000 zł miasto wydało na tak tytaniczną robotę, jaką było sporządzenie
tekstu o koordynacji promocji Muzeum Powstania Warszawskiego w budowie i
prowadzenia wybranych projektów.

25 000 zł przeznaczono na podróże w celu obejrzenia istniejących już wzorców
za granicą. Wybrane osoby pojechały zatem do Budapesztu (Muzeum Terroru i
Muzeum Państwa Węgierskiego) i dwa razy do USA (Vietnam Memorial, Korean
Memorial, Holocaust Museum, National Archivies Cartographic and
Architecturial Branch). Choć wydawałoby się, że gdzie jak gdzie, ale akurat w
Polsce jest zauważalny nadmiar muzeów pokazujących zagładę, terror wobec
ludności cywilnej i walkę o wolność.

Poza tym wydano jeszcze nieco grosza na kilka drobiazgów. Ogółem w zeszłym
roku, jak widnieje w preliminarzu, wydano 3 081 550 zł.

I to byłoby w zasadzie w porządku, gdyby nie drobiazg. W rozmowie z
pracownikiem pana Ołdakowskiego Marcinem Roszkowskim otrzymaliśmy informację,
że ogółem miasto wyda na Muzeum Powstania Warszawskiego około 43 mln zł.
Stawiamy tezę, że to wszystko, co gromadził zespół pana Ołdakowskiego, jest
nam znane bez jego dokonań, bowiem w ciągu ostatnich 60 lat publikacje
związane z powstaniem warszawskim poruszały wyczerpująco wszystkie tematy,
którymi pan pełnomocnik był uprzejmy się zająć. A to akurat pan Ołdakowski
jako historyk z wykształcenia wiedzieć powinien lepiej od nas. Czyli
wszystkie te sowicie opłacane fuchy były niczym innym jak tylko wyrzucaniem
pieniędzy miasta

www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=3614



Temat: Lao Che i Muchy w łódzkiej Wytwórni
Lao Che i Muchy w łódzkiej Wytwórni

LAO CHE, MUCHY
29.01.2010, godz. 18:00

bilety:
• do 31 grudnia 28 zł
• do 28 stycznia 33 zł
• w dniu koncertu 38 zł

LAO CHE

Swój debiutancki album, zatytułowany Gusła, zespół wydał w styczniu 2002 roku.
Druga płyta Lao Che, Powstanie Warszawskie została wydana w marcu 2005 roku.
Po wydaniu tego albumu zespół stał się znany. W lipcu tego samego roku, na
zamówienie Muzeum Powstania Warszawskiego, nagrany został singel Czerniaków. W
2005, również na fali sukcesu Powstania Warszawskiego, grupa wystąpiła na
Przystanku Woodstock.
W 2006 roku zespół ponownie wystąpił na Przystanku Woodstock, gdzie otrzymał
nagrodę Złotego Bączka, przyznawanego przez publiczność, oraz na 27.
Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. 5 maja 2006 ukazało się DVD Lao
Che, Powstanie Warszawskie, na którym znalazł się materiał z koncertu w klubie
Proxima w Warszawie, z marca 2006, materiał z koncertu w rocznicę powstania
warszawskiego z 2005, klipy do utworów Koniec i Czerniaków oraz krótki film o
Muzeum Powstania Warszawskiego.
13 kwietnia 2007 roku Lao Che wyruszyło we wspólną trasę koncertową z Armią.
Trzecia płyta zespołu, zatytułowana Gospel, ukazała się 22 lutego 2008 roku.
Pierwszym singlem promującym album był utwór Drogi Panie, już w styczniu 2008
r. udostępniony na stronach wydawnictwa OpenSources. Album Gospel jest
dotychczas największym komercyjnym sukcesem grupy – uzyskał on status złotej
płyty, a piosenki pochodzące z niego uzyskały wysokie notowania na liście
Radiowej Trójki (Hydropiekłowstąpienie, Czarne kowboje).
W 2008 roku Lao Che po raz trzeci wystąpiło na Przystanku Woodstock, zapis z
tego występu pojawił się 29 listopada na DVD.

MUCHY

Grupa muzyczna, założona w Poznaniu w 2004 roku przez Michała Wiraszkę, Piotra
Maciejewskiego i Szymona Waliszewskiego. Jej członkowie przyznają się do
inspiracji takimi wykonawcami, jak: The Smiths, The Velvet Underground, Modest
Mouse, Guided by Voices czy Republika. W 2005 roku na składance Tribute to
Partia ukazał się cover utworu "Nieprzytomna z bólu". Był to pierwszy
zarejestrowany w studiu materiał grupy. Zespół został obwołany odkryciem roku
2006 przez miesięcznik Machina i Program 3 Polskiego Radia. Pierwszy singel
zespołu pt. "Miasto doznań" osiągnął w maju 2007 r. 7. miejsce na prowadzonej
przez Marka Niedźwieckiego Liście Przebojów Polskiego Radia 3. 19 listopada
ukazał się debiutancki album grupy, noszący tytuł Terroromans, uznany za
"Płytę Roku" przez słuchaczy PR3. Zespół zdobył także tytuł "Zespołu Roku
2007" Programu 3 Polskiego Radia. Ponadto grupę uhonorowano trzema nagrodami
"Miazga 2007" magazynu Pulp, w kategoriach zespół, płyta i piosenka ("Miasto
Doznań") roku. Głos Wielkopolski przyznał zespołowi "Medal Młodej Sztuki
2007". Muchy zostały również nominowane do Eska Music Awards 2008 w kategorii
"Album roku ROCK" i do Fryderyka 2008 w kategorii "Nowa twarz fonografii" a
także do nagrody Nocne Marki 2008 pisma Aktivist w kategorii "zespół roku".
Zespół wystąpił min. na 3 edycji Off festival oraz otworzył występem na scenie
głównej Opener Festival 2008.

****
www.wytwornia.pl




Temat: Trumny - wyprowadzić!
Moment rozpoczęcia:
Kolego dwalfa, serdecznie zapraszam do lektury "Powstania warszawskiego"
generała Kirchmayera. Jest to studium wojskowe, obszernie omawiające kwestię
dogodności momentu wszczęcia walk. Konkluzja generała jest identyczna z moją: 1
sierpnia był chwilą "przedwczesną lub spóźnioną", a decyzja z popołudnia 31
lipca była błędna z punktu widzenia zasad sztuki wojennej.
Nie chce mi się, wybacz, kopiować tekstu, więc przejrzyj sobie odpowiednie
rozdziały tego studium w pobliskiej bibliotece.

Klęska pod Arnhem była spowodowana niewłaściwym rozpoznaniem - nie dostrzeżono
(lub nie chciano dostrzec) obecności pod tym miastem dwóch dywizji pancernych
SS, w walce z którymi spadochroniarze byli właściwie bezbronni. Zauważ, że
pomimo ryzykanckich założeń planu, pozostałe przeprawy na drodze do Renu
zostały zdobyte... Czy operację tę się gdzieś "czci" - nie wiem, mam wrażenie,
że jest raczej wspominana w każdą rocznicę, nad którą ciążą surowe słowa "O
jeden most za daleko", które trudno uznać za pochwalny pean.

Jakie okazje nie zostały wykorzystane pod Monte Cassino i przez kogo?

Geometryczny zasięg ruskich operacji:
Istotnie, KG AK zasugerowało się sowiecką średnią - każda ofensywa oznaczała
skok o mniej więcej 400 km. Sztabowcom akowskim wydawało się, że letnią
ofensywę Rokossowskiego i Koniewa mogą mechanicznie potraktować cyrklem
podobnie; niestety, takie metody są sprzeczne z zasadami sztuki wojennej, jako
że każda ofensywa to odrębna operacja, o własnej specyfice, każde kolejne
natarcie może mieć inny przebieg. Po drugie, kończyły się właśnie wielkie
równiny, dogodne do wielkich skoków, a w dodatku linia Wisły była oczywistą
(jedyną) rubieżą obronną na drodze na zachód.
Takie postawienie sprawy było jednym z wielu błędnych założeń Komendy Głównej.

Promocja komuny:
Uściślijmy zasięg rozważań do Warszawy, bo o tym była na początku mowa. Zmiana
nastrojów ludności cywilnej, połączona z licznymi pod koniec września
dezercjami z AK do AL/PAL były faktami, które znajdują odbicie w dokumentach ze
zbioru, na który się powoływałem. Chcesz się kłócić z faktami?

Interpretacja popularna:
Ruscy nas nie zdradzili, ponieważ nie mieli wobec nas żadnych zobowiązań!
Przeciwnie, powstanie było przecież wymierzone politycznie przeciwko nim... Z
dokumentów wynika jedno: ludność miala dość AK, rządu za horyzontem, nikłej
pomocy lotniczej z Zachodu - odległych nadziei. W tej sytuacji nieuchronne było
zwrócenie oczu na wschód, na siły będące tuz obok. Społeczeństwo było wdzięczne
za wymierną pomoc - przepędzenie znad miasta niemieckich bombowców, a nie za
gruszki na wierzbie w postaci zapowiedzi lądowania Brygady Spadochronowej...

Komuchy istotnie nie były siłą polityczną i bez sowieckich bagnetów byłoby z
pewnością im trudniej opanować sytuację, jednak musisz wziąć pod uwagę
następujące rzeczy:
a) utratę 60 tys. młodych, ideowych ludzi
b) klęskę powstania i zagładę stolicy w wyniku działań AK i pośrednio rządu w
Londynie, ergo ich kompromitację
c) pragnienie wreszcie świętego spokoju po 5 latach okupacji
d) mimo wszystko wdzięczność za przegonienie okupanta (to, że kolejny okupant
jest nieco bardziej tylko miłosierny okazało się z biegiem czasu)
e) decyzje polityczne powzięte ponad głowami Polaków.

Ten zbieg różnych, złożonych okoliczności nie ułatwiał walki z komuną.

Czy bratnia Armia Czerwona dała zginąć powstaniu?
A gdyby tak wyłączyć piosenkę "Tank" śpiewaną przez Kaczmarskiego i w ciszy
zastanowić się na zimno nad odpowiedzią - czy istnieje uzasadnione wojskowo i
politycznie potwierdzenie tej tezy? Weź pod uwagę sytuację polityczną na linii
Mikołajczyk-Stalin oraz wojskową nad środkową Wisłą i odpowiedz, bez uprzedzeń,
czy takie postawienie sprawy jest zasadne?



Temat: Niektorzy Polacy to antysemiccy paranoicy
Niektorzy Polacy to paranoicy
Gość portalu: Grom napisał(a):

> Patyrze na strone nr0 forum Kraj GW i widze conajmniej 4 tematy antysemickie.
> Debilizm, paranoja, czy brak zainteresowan ? Oj, biedni sa niektorzy nasi
> rodacy! Moze znalezc im jakies pozyteczne zajecie?

Może masz na myśli Stefana Korbońskiego ?

www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=3007583
Copyright (c) 2000 Fundacja Antyk. Wszelkie prawa zastrzeżone.

DODATEK
DODATEK
(z wydania amerykańskiego)
Biografia Stefana Korbońskiego

Stefan Korboński urodził się w Praszce w 1903 roku. Będąc jeszcze uczniem, w
grudniu 1918 roku, zgłosił się do armii polskiej i brał udział w obronie Lwowa
przed wojskami ukraińskimi. Później kontynuował naukę. W roku 1920, podczas
wojny z bolszewikami, znowu wstąpił do wojska. W 1921 roku brał udział w
Powstaniu Śląskim, walcząc z Niemcami. Po wyjściu z wojska studiował prawo na
Uniwersytecie Poznańskim, w 1925 wstąpił do Polskiego Stronnictwa Ludowego, a w
1929 otworzył praktykę prawniczą w Warszawie. Kontynuując działalność
polityczną, został wybrany w 1936 roku na przewodniczącego Stronnictwa Ludowego
w okręgu białostockim.

W 1939 roku Korboński służył w Wojsku Polskim w stopniu porucznika. Schwytany
przez oddziały sowieckie, uciekł z wiezienia i powrócił do Warszawy, gdzie
pomagał w organizowaniu polskiego Podziemia. Został członkiem Politycznego
Komitetu Porozumiewawczego przy ZWZ, kierującego całą podziemną walką z
Niemcami.

W 1941 roku został mianowany przywódcą Walki Cywilnej. Zorganizował sądy
podziemne, które skazały około 200 zdrajców, agentów Gestapo itp., na karę
śmierci, a wyroki wykonano. Nawiązał stałą łączność radiową z Rządem RP na
Uchodźstwie, organizował sabotaż produkcji, transportu, rolnictwa oraz akcje
oporu narodu polskiego.

Podczas Powstania Warszawskiego w 1944 roku został Sekretarzem Spraw
Wewnętrznych w rządzie podziemnym, a w marcu 1945 jako podziemny wicepremier i
Delegat Rządu na Kraj, Korboński pełnił obowiązki przywódcy Polskiego Państwa
Podziemnego, aż do aresztowania przez NKWD 28 czerwca 1945 r.

Po utworzeniu tzw. Rządu Jedności Narodowej, został zwolniony z więzienia.
Został wówczas wybrany przewodniczącym okręgu warszawskiego PSL, a po wyborach,
które odbyły się 19 stycznia 1947 roku, został członkiem parlamentu z okręgu
miasta Warszawy. Następnie został członkiem Komitetu Wykonawczego PSL.

W październiku 1947 roku, kiedy stało się jasne, że zostanie aresztowany po raz
drugi za działalność antykomunistyczną, uciekł z Warszawy wraz z żoną, Zofią. 5
listopada 1947 roku udało im się uciec promem do Szwecji, a 26 listopada
dotrzeć do Stanów Zjednoczonych.

Obecnie ( książka wydana była w USA jeszcze kiedy S.K. żył. Autor zmarł w
1989r.) Stefan Korboński jest Przewodniczącym Polskiej Rady Jedności w Stanach
Zjednoczonych, przewodniczącym polskiej delegacji Zgromadzenia Ujarzmionych
Narodów Europy (ACEN). Był wybierany przewodniczącym ACEN osiem razy.

W 1973 roku Korboński otrzymał Literacką Nagrodę Fundacji Alfreda
Jurzykowskiego.

Stefan Korboński, będący członkiem Polskiego Instytutu Sztuki i Nauki oraz
Międzynarodowego Pen Clubu na Uchodźstwie, jest autorem następujących książek w
języku angielskim:

“Fighting Warsaw”, wyd. I, Macmillan Company, New York, 1956 r. oraz George
Allen & Unwin, London, 1956. Wyd. II - Funk & Wagnalls, New York 1968.

“Warsaw in Chains” Macmillan Company, New York, 1959, oraz George Allen &
Unwin, London, 1966.

“Between the Hammer and the Anvil”, Hippocrene Books, Inc. New York, 1981.

“Polish Underground State - a Guide to the Underground, 1939-1945” Columbia
University Press 1978 oraz Hippocrene Books, Inc. New York 1981.

Korboński otrzymał również następujące odznaczenia wojskowe: 1. Krzyż Virtuti
Militari; 2. Medal za udział w wojnie roku 1920 przeciwko Rosji Sowieckiej; 3.
Krzyż Walecznych Powstania Śląskiego; 4. Krzyż Armii Krajowej; 5. Medal za
Wojnę 1939-1945; 6. Złoty Krzyż Zasługi, Medal Zasługi Legionów Amerykańskich.

12 czerwca 1980 roku, Stefan Korboński został odznaczony Medalem przyznawanym
przez Yad Vashem, Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu w
Jerozolimie osobom, które przyczyniły się do ratowania Żydów podczas
hitlerowskich represji w czasie II wojny światowej.




Temat: ks. Jan Twardowski [*]
..opowiadał o miłości i wierze, o przyrodzie i ...
Zmarł ksiądz Jan Twardowski - kapłan i poeta. Miał 90 lat. W swoich książkach
prostym językiem opowiadał o miłości i wierze, o przyrodzie i pisaniu wierszy.
Niektóre aforyzmy, fragmenty wierszy weszły już do języka potocznego: "Spieszmy
się kochać ludzi, tak szybko odchodzą.."., czy "Kochamy wciąż za mało i zawsze
za późno". Najbardziej znane tomiki wierszy ks. Twardowskiego to: "Nie
przyszedłem pana nawracać", "Miłość za Bóg zapłać" i "Miłość miłości szuka".

Urodził się 1 czerwca 1915 roku w Warszawie. Uczęszczając do gimnazjum im.
Tadeusza Czackiego w latach 1933-1935 współredagował międzyszkolne pismo
młodzieży gimnazjalnej "Kuźnia Młodych". Na łamach gazetki miał miejsce jego
debiut poetycki i prozatorski. Młodzieńcze wiersze - tomik "Powrót Andersena"
(1937) - wydano w nakładzie zaledwie 40 egzemplarzy.W 1937 roku rozpoczął naukę
na wydziale polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Studia przerwane wojną
ukończył w 1947 roku. W czasie wojny był żołnierzem AK, uczestniczył w
Powstaniu Warszawskim. W 1945 roku podjął naukę na pierwszym, tajnym kursie
Seminarium Duchownego w Warszawie, które ukończył w 1948 roku i 4 lipca przyjął
święcenia kapłańskie.

W 1959 roku został rektorem warszawskiego kościoła sióstr wizytek, stanowisko
to sprawował aż do śmierci. W tym samym roku ukazał się jego pierwszy tom
zatytułowany "Wiersze", wydany przez Wydawnictwo Pallottinum w Poznaniu.
Wiersze ks. Twardowskiego zyskały popularność nie tylko w kraju, ale również za
granicą, doczekały się przekładów na wiele języków.

Sam ks. Twardowski mawiał, że epoka dojrzałej liryki rozpoczęła się u niego po
45. roku życia. Tomik "Znaki ufności" (1969) zaskarbił księdzu pierwszych
wielbicieli i zyskał przychylne opinie krytyków. W sumie ukazało się ponad 20
tomików wierszy ks. Twardowskiego, m.in. "Niebieskie okulary" (1980), "Który
stwarzasz jagody" (1983), "Na osiołku" (1986), "Nie przyszedłem pana nawracać"
(1986), "Sumienie ruszyło" (1989), "Niecodziennik" (1991), "Nie martw się"
(1992).

Ks. Twardowski wielokrotnie podkreślał, że głównym celem pisarstwa jest
pozyskanie ludzkiego serca. Po popularności jego poezji można sądzić, że udała
mu się ta sztuka. Tomiki rozchodzą się w ogromnych nakładach, na spotkania z
autorem przychodziły tłumy.

Krytycy wielokrotnie próbowali opisać poetykę ks. Twardowskiego, zdefiniować
tajemnicę, która tak pociąga czytelników. Pisano o "franciszkanizmie" ks.
Twardowskiego, związku przyrody i mistyki w jego wierszach, swobodnej i
bezpośredniej relacji z Bogiem i światem. Czytelnicy stojący w kilometrowych
kolejkach po autograf zgodnie uznawali, że lektura poezji ks. Twardowskiego
pomaga im pogodzić się ze światem, odzyskać spokój.

Życie księdza-poety było związane z warszawskim klasztorem wizytek, gdzie od
lat pełnił funkcję rektora. Był bardzo skromny, najwięcej o jego życiu można
się dowiedzieć z wierszy. Wiadomo, że jedną z jego ulubionych lektur były pisma
chrześcijańskich mistyków: św. Teresy z Avila, św. Jana od Krzyża, św.
Franciszka Salezego.

W maju ubiegłego roku, na swoje 90. urodziny, ks. Twardowski podsumował swoje
doświadczenie obserwowania świata przez niemal cały wiek w książce "Budzić
nadzieję. Abecadło dziewięćdziesięciolatka", będącej zbiorem wierszy i rozważań
księdza-poety.




Temat: Prof. Skarga rezygnuje z kapituły Orderu Orła B...
Kaczyński manipulował jak zwykle
• Mira Zimińska-Sygietyńska - aktorka, długoletnia dyrektor Zespołu Pieśni i
Tańca „Mazowsze";

• Włodzimierz Reczek - PRL-owski działacz sportowy, prezes Polskiego Komitetu
Olimpijskiego, PZPN, członek Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego;

• gen. Franciszek Kamiński - w czasie okupacji dowódca Batalionów Chłopskich.
Po wojnie działacz PSL; represjonowany w latach 50. Później honorowy prezes PSL;

• Stanisław Lem - pisarz, publicysta, klasyk polskiej fantastyki naukowej;

• Kajetan Morawski - w okresie międzywojennym szef MSZ i wiceminister skarbu,
w czasie II wojny członek polskiego rządu na emigracji w Londynie;

• Eugeniusz Kwiatkowski - w okresie międzywojennym minister przemysłu i handlu
oraz gospodarki, wicepremier, poseł. Współtwórca Centralnego Okręgu
Przemysłowego (COP) i portu w Gdyni;

• gen. Tadeusz Pełczyński - przedwojenny szef wywiadu i kontrwywiadu, zastępca
komendanta AK, dowódca Powstania Warszawskiego. Po wojnie na emigracji w
Wielkiej Brytanii;

• Kazimierz Pużak - działacz PPS, zmarły w 1950 r. w komunistycznym więzieniu
w Rawiczu;

• Stefan Świeżawski - historyk filozofii średniowiecznej, przyjaciel Jana
Pawła II, jedyny świecki obserwator Soboru Watykańskiego II zza żelaznej
kurtyny;

• Wojciech Korfanty - polski działacz niepodległościowy na Śląsku w okresie
międzywojennym, polityk chrześcijańskiej demokracji;

• Leszek Kołakowski - filozof, profesor UW (usunięty w 1968 r.), później
wykładowca, m.in. na Oksfordzie, przedstawiciel Komitetu Obrony Robotników za
granicą;

• Jacek Kuroń - jeden z założycieli KOR, polityk i publicysta, jeden z liderów
Unii Wolności, minister w rządach Tadeusza Mazowieckiego i Hanny Suchockiej;

• Karol Modzelewski - historyk, działacz opozycji demokratycznej, w 1980 i
1981 r. rzecznik „S";

• Marek Edelman - ostatni dowódca powstania w getcie warszawskim, lekarz,
działacz opozycji;

• Gustaw Herling-Grudziński - pisarz emigracyjny, współpracownik
paryskiej „Kultury";

• Andrzej Ciechanowiecki - historyk sztuki, antykwariusz, ofiarodawca wielu
eksponatów dla zamków królewskich w Warszawie i na Wawelu,

• Zbigniew Herbert - poeta, eseista, twórca „Pana Cogito";

• Bolesław Wierzbiański - działacz polonijny, dziennikarz, polityk i pisarz,
założyciel i długoletni redaktor naczelny emigracyjnego „Nowego Dziennika";

• ks. Józef Tischner - poeta i filozof;

• Krzysztof Skubiszewski - przed 1989 r. działacz „Solidarności”, minister
spraw zagranicznych w gabinecie Mazowieckiego, Bieleckiego, Olszewskiego i
Suchockiej;

• Jan Kułakowski - powstaniec warszawski, polski polityk emigracyjny, pierwszy
negocjator przystąpienia Polski do Unii Europejskiej;

• Bronisław Geremek - działacz opozycji demokratycznej, lider Unii Wolności, w
III RP minister spraw zagranicznych;

• Irena Sendler - działaczka społeczna, która podczas II wojny uratowała z
warszawskiego getta 2,5 tys. żydowskich dzieci;

• Jerzy Kłoczowski - prof. KUL, dyrektor Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej,
wybitny historyk średniowiecza, żołnierz AK. Przewodniczący Polskiego Komitetu
ds. UNESCO;

• Wiesław Chrzanowski - żołnierz AK, powstaniec warszawski, od roku 1948 do
1954 więzień polityczny. Działacz „Solidarności” od 1980 r. Minister
sprawiedliwości w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego, marszałek Sejmu RP I
kadencji.

1 słownie jeden nagrodzony aparatczyk Reczek. I to wbrew stanowisku kapituły.



Temat: AK to byla organizacja przestepcza, jak Gestapo!
K: Czyzby? Trzeba bylo ten sprzet zdobyc na przeciwniku? Np. jak to zrobiono
11/09/2001... Nie sztuka kupic czolg, sztuka jest go zdobyc na wrogu!

Powtarzam, ze czekano na powstanie powszechne. Liczono ze alianci nadejdą od
strony Bałknaów... Wytłumacz mi sens zdobywania czołgu na wrogu w 1943 roku...
A moze chciałbyś żeby tym zdobytym czołgiem dojechać do Berlina i rozwalic
Bramę Brandemburską? Kiedy już doszło do prawdziwej walki - Powstanie
Warszawskie - broń była zdobywana właśnie na wrogu...

K: NIE! Ale moglo zaatakowac transporty wojskowe, a szczegolnie transporty
wiezniow do obozow zaglady (Treblinka, Birkenau, Majdanek), i wreszcie
zaatakowac i zniszczyc owe obozy! Czemu tego nawet nie probowali zrobic?
Moze na reke im bylo to "ethnic cleansing" Polski?

Ciekawe jak sobie wyobrażasz sobie te ataki na obozy zagłady? Za dużo się
naoglądałes filmów typu "Missing in action"...

K: Jak cos robila GL/AL, to byl "bezmyslny terroryzm", ale jak cos podobnego
robila AK (np. zamach na Kutchere), to byla "bohaterska akcja narodowo-
wyzwolencza"!

Kutchera był zwyrodnialcem, chodziło o pokazanie że mordercy narodu polskiego
nie moga się czuć bezkarnie...

K: "Juz widze Milolajczyka przy plugu albo chlewie, a
Arciszewskiego przy obrabiarce albo innej maszynie... To byli zawodowi politycy,

Ciekawe kto miał według ciebie reprezentować chłopów w Londynie? Czy specjalnie
sprowadzony z kraju jakiś wioskowy głupek, który nie potrafił się podpisać? Nie
napisałem, że Mikołajczyk w przerwach między posiedzeniami rządu, chodził
własnoręcznie wywozić gnój z pobliskich wsi... Oczywiscie, że Mikołajczyk był
zawodowym politykiem, ale pochodził z drobnej rodziny chłopskiej, znał problemy
polskiego chłopstwa i bronił jego interesów... I chłopi mu ufali. Kiedy wrócił
do kraju przyjmowany był przez nich z entuzjazmem. W styczniu 1946 PSL liczyło
550 tys. członków stanowiąc najlicznijeszą partię w Polsce

Kagan: Oczywiscie! Byli oni [socjaliści i ludowcy] bowiem zdrajcami interesow
swych klas, jak Walesa! Czemu nie poparli oni np. reformy rolnej, a wrecz
nawolywali, aby chlopi nie brali tej ziemi z reformy?

Władze Państwa Podziemnego miały wlasny projekt reformy rolnej, przedstawiony
m.in. w Deklaracji RJN z marca 1944 "O co walczy Naród Polski". Przewidywał on
m.in.: przejecie przez państwo wszelkich prywatnych obszarów ziemi
przekraczajacych 50 ha i utworzenie z nich jednorodzinnych gospodarstw
chłopskich o wielkosci 8-15 ha... Czyli chłopi dostaliby ziemię, nie trzymano
jej dla jaśniepanów z Londynu...
Władze PP nie poparły komunistycznej reformy rolnej dlatego, ze była on
przeprowadzany bezprawnie, przez elementy nie reprezentujące państwa polskiego,
a wiec nie mające prawa dysponować własnoscią jego obywateli

Kagan: To jest niestety prawda! [Jeziorański] Byl agentem sanacyjnej dwojki,
konfidentem Gestapo i zarzadca pozydowskich majatkow a pozniej agentem CIA,
ktora kontrolowala i finasowala Radio "Wolna Europa"...

Temu ze Nowak brał pieniadze od amerykańskiego rządu nie przeczę. RWE było
przecież finansowane przez USA. Ale z tym Gestapo to insynuacja... Esbeckie
fałszywki to niezbyt wiarygodne źródło inormacji.
Patrz
arch.rp.pl/a/rz/2001/05/20010505/200105050001.html

Kagan: Czy ty w ogole wiesz, kto to byl KAGAN?

z tym Kafanem to zwykła literówka, robie ich dużo
Kagan: inaczej chan - tytuł mongolskich władców...
Był już Duce Mussolini, Wożdż Stalin, Fuhrer Hitler, Poglawnik Pawelic,
Capitanul Codreanu, a teraz Kagan K... Wysoko mierzysz... Ale dlaczego
Mongołowie? Czy masz wsród nich posłuch?
Poza tym był jeszcze taki matematyk, co się Kagan zwał... Ale to chyba nie o
niego chodzi ;)




Temat: Witamy w kinoteatrze
Nie mogę zupełnie zgodzić się z tym, że jak coś się nie sprzedaje to jest
nieważne. Bardzo oklepanym przykładem jest Van Gogh, który też nie za bardzo
się sprzedawał. Ale niedochodowych interesów można wymieniać więcej. No więc
czy nieważne jest, żeby istniało lokalne muzeum, biblioteka? Albo może dom
kultury? Tylko trzeba do nich dokładać. Z zabytków też zostawimy dochodowe,
reszta sie nie interesujmy. Jestem przekonany, że 95% pozycji w bibliotece
narodowej uśredniony członek społeczeństwa - osoba dokonująca wyborów
politycznych i przy pomocy portfela nie weźmie do ręki. Czyli co? Też bez sensu
dokładamy. A muzeum powstania warszawskiego - ile to lat temu juz bylo? (No,
choć może ma szansę na siebie zarobć) I tak dalej i tak dalej.

Z tym co piszesz o nauce zupelnie sie z Toba nie zgodzam. To co napisałeś jest
myśleniem bardzo krótkowzrocznym. Prosty przykład, to to, że rachunek
macierzowy został stworzony jako zupełna abstrakcja. Zastosowania przyszły
później. To co piszesz o wykorzystywaniu osiągnięc XX wiecznej matematyki
w "życiu" to po prostu nieprawda. Czy naprawde myślisz,że informatyka to tylko
szybkie dodawanie odejmowanie dzielenie i mnożenie???? Algorytmy używane przy
konstrukcji baz danych opierają się na skomplikowanych teoriach matematycznych
typu zbiory rozmyte, rachunek różniczkowy to nie "czasem się przyda" tylko bez
niego w inżynierii, opisie różnego rodzaju zjawisk dynamicznych od opisu pogody
poprzez korki na jezdniach do modelowania epidemii chorób zakaźnych ani rusz.
Głównym narzędziem w równaniach różniczkowych jest analiza funkcjonalna
wymyślona całkowicie w XX wieku również jako abstrakcyjna teoria.Może jeszcze
wspomnę Ewarysta Galois, którego teorii grup nikt nie rozumiał a 200 lat
poźniej jest to podstawowe narzędzie fizyki. Brak badań podstawowych co w
zasadzie postulujesz, bo komu sie to przyda w ciągu najbliższych pięciu minut w
konsekwencji prowadzi do zahamowania rozwoju.

Jeżeli chodzi o to, kto ma decydować o tym, jak wydawać pieniądze na naukę.
Również i na sztukę. Bardzo przepraszam, ale opowiadanie o tym,że to my mamy
decydować to jest trochę demagogiczne. Kto to jesteśmy my? Urzędasy od grantów -
to nie są urzędasy w potocznym tego słowa znaczeniu. Przecież wszytskie
projekty badawcze są weryfikowane przez specjalistów z wielu dziedzin, w
projekcie trzeba zawsze wykazać po co się podejmuje badania. Zauważ, że nie ma
tu miejsca na naukę dla zabawy - wszystko jest bardzo sformalizowane i tak
powinno być. Zresztą co to jest nauka dla zabawy? Sam uprawiam naukę i się tym
bawię, bo jest to moja pasja, ale wyniki moich badań przekładają się na
praktykę. Natomiast doceniam wyniki badań teoretycznych, podstawowych, bo z
nich korzystam. Powiem jeszcze raz - myślenie tego typu, że nauka ma być
zorientowana wyłącznie na cele doraźne (których nie krytykuję, sam pracuję w
zastosowaniach) jest bardzo krótkowzroczne i trąci poprzednim okresem, gdzie
nie było naukowców tylko sami inżynierowie. Część nauki o której nie można
zapominać nie jest i nigdy nie będzie rentowna. Natomiast rozdzielanie środków
musi być sformalizowane i w dużej mierze tak właśnie jest.

Ze sztuką jest większy problem, bo jest oczywiście ocena konkretnego ogólnie
rozumianego projektu jest bardzo trudna. Ale nie myślmy o sztuce
czy "sztukmistrzach" tylko jako o jakichś dziwakach zajmujących się nie wiadomo
czym, którzy duszą się tylko we własnym sosie a naszych pieniędzy potrzebują na
wódkę i narkotyki, bo to bardzo krzywdzące. Jestem za dużym formalizmem w
dotowaniu przedsięwzięć artystycznych, jestem za tym, żeby ministrem kultury
był ekonomista, nie facet, który musi dać swoim kolegom po fachu (to jest
bardziej ogólne stwierdzenie :-) ). Ale równoczśnie jestem jednak za
dotowaniem, bo uważam, że rozpowszechnienie kultury jest czymś ważnym z punktu
widzenia ogólniejszego? Szerszy kontakt z kulturą jest istotny - brak troski
widać na ulicy. Proste połączenie, że jak ktoś nie pójdzie do teatru to będzie
mordował jest demagogiczne, ale brak troski o to by ludzie myśleli w dłuższej
perspektywie daje efekty typu popularności Leppera.




Temat: Trumny - wyprowadzić!
Gość portalu: Puchatek napisał(a):

> No to stała czy nie? Bo jak nie stała, to skąd się zaczęła oddalać?

Napisałem "wkrótce". A oddalać się zaczęła z dalekich przedmieść Warszawy, a
nie, jak to fałszywie twierdziłeś, linii Wisły.

>I kto stworzył - jednak - przyczółek czerniakowski?

Pododdziały 9 pp. Tyle, że miało to miejsce półtora miesiąca po tym, jak
Komorowski wydał rozkaz do walki - a niezgodnie z prawdą sugerowałeś, że wtedy
to za rzeką byli Sowieci.

> Ale serio - każdy uczciwy historyk powie, że w obliczu trwającego w Warszawie
> Powstania przejście przez Wisłę było stosunkowo proste do zrobienia. Niemcy
> (zwłaszcza przez pierwsze 2 tygodnie) byli na tyle związani w walce z siłami
> powstańczymi, że mieli znacznie mniej sił do obrony brzegu.

Nonsens. Na czym polegała ta "łatwość"? Na zbliżeniu się do Wisły? Wtedy Niemcy
zrobiliby to, co we wrześniu - wysadziliby mosty. A budowanie przyczółków pod
przyszłą ofensywę w mieście jest absurdem z punktu widzenia sztuki wojskowej.

Po drugie - siły walczące z powstańcami w 70% składały się z jednostek
niefrontowych (policji, żandarmerii, spieszonych lotników, RONA, brygady
kryminalistów), które i tak nie nadawały się do walki regularnej.

> Poza tym - pamiętaj o "prowokacyjnych" audyjach w radiu nadawanych przez
> Ruskich. Dowództwo AK miało prawo wierzyć, że są nadawane w dobrej wierze.

I cóż z tego wynika? Czy aby nie konieczność upewnienia się, że odpowiadają
prawdzie? Wieści o wynikach Burzy na wschodzie były przecież znane, zatem
upewnienie się co do czystości sowieckich intencji winno być powinnością KG AK!

> Wyobraź sobie tę sytuację: Ruscy "ante portas",

Mylisz cały czas fakty - Sowieci nie byli u bram.

> Niemcy lekko spanikowani (front się zbliża) - uciekali z Warszawy
> niemieccy cywile, ewakuowała się część administracji...

Znowu mylisz fakty - wielka ucieczka urzędów niemieckich miała miejsce w
okresie 23-27 lipca, po 28 lipca sytuacja się zmieniła, powróciły nie tylko
urzędy, ale i wojsko. Oczom warszawianów i AK nie mogło ujść wyładowanie z
eszelonów elemwentów dwóch niemeickich dywizi pancernych. Jednym słowem - 31
lipca panika wśród Niemców była juz bladym wspomnieniem, a do miasta przybyły
dodatkowe, silne oddziały.

> Tę argumantację podawali Rosjanie.

To jest argumentacja wojskowa, a nie polityczna. Tożsama zresztą z analizą
dokonaną przez gen. Kirmayera w jego dziele o powstaniu warszawskim.

> Z tego co pamiętam 8 sierpnia w sztabie l Frontu Białoruskiego,
> Rokossowski i Żukow opracowali plan natarcia na Warszawę z przyczółka warecko-
> magnuszewskiego.

Plan ten został zrealizowany w ramach ogólnej ofensywy w styczniu 1945 r.

> Operacja miała nastąpić w końcu sierpnia - czyli "zdązyliby".

Może i miałaby - gdyby nie taka okoliczność, iż Niemcy mieli jednak coś
przeciwko. Rejon przyczółka warecko-magnuszewskiego był widownią niesłychanie
zaciętych walk, o spacerku na Mokotów trudno było w ówczesnych warunkach sobie
roić.

> Jednak na pierwszą wiadomość
> o wybuchu powstania w Paryżu, gen. Eisenhower zmienił wszystkie plany.
> Amerykański korpus z dywizją pancerną gen. Leclerca został skierowany na
> odsiecz Paryża. 26 sierpnia stolica Francji została wyzwolona - mimo, że
armia amerykańska także była "po długich walkach" etc.

Z tą różnicą, że:
a) Niemcy w Paryżu niespecjalnie się do walki przykładali
b) na drodze do Paryża nie było przeszkód wodnych wielkosci Wisły
c) na drodze do Paryża nie było poważniejszych sił Wehrmachtu, dzięki czemu
Leclerc mógł szpanować (dzięki uprzejmości Jankesów) wjazdem do miasta jako
przedstawiciel Francji.
d) W wyniku ogólnego załamania się niemieckiego frontu w związku z katastrofą
pod Falaise, nie było potrzeby zajmowania miasta, które i tak byłoby przez
Niemców opuszczone pod groźbą okrążenia. Tak jak Warszawa w 1945 r. Wydzielenie
z sił poscigowych paru dywizji nie zakłócało Eisenhowerowi planów.

> Poza tym - to, co mówiłem wczesniej - dowództwo AK było przekonane, że Niemcy
i tak zniszczą miasto a mieszkańców wywiozą.

"Przekonanie" to trochę za mało. Dyplomowani wojskowi winni się opierać na
faktach i danych wywiadowczych, a nie przekonaniach.

> Była jeszcze AL (Armia Ludowa). Chodziły słuchy, że AL ma zamiar na pierwszy
> sygnał o ataku ARmii Czerwonej zająć ratusz, wywiescić czerwone flagi i
obwołać
> się "prawowitą władzą ludową", która mogłaby rozmawiać z Ruskimi.

Bez żartów. Tej hołoty było góra 270 osób. Rozbrojonoby ich w godzinę.



Temat: Spacerkiem po Warszawie
Spacerkiem po Warszawie
IPN organizuje cykl wykładów o Warszawie. Oto informacje wzięte z ich strony:
Spacerkiem po Warszawie
Cykl spotkań dla nauczycieli historii, języka polskiego, wiedzy o
społeczeństwie oraz studentów kierunków humanistycznych. Zapraszamy także
uczniów wybierających tematy związane z filmem i historią najnowszą do ustnej
prezentacji maturalnej z języka polskiego. Podczas spotkań zaprezentujemy
historię wybranych obiektów i założeń architektonicznych w Warszawie, ich
historię i funkcje jakie pełniły. Program dotyczy zarówno budynków
przedwojennych, które zostały zawłaszczone przez ideologię komunistyczną i
nową władzę oraz tych, które były dziełem nowej epoki. Na program składa się
wykład historyka sztuki połączony z pokazem multimedialnym, zawierający
analizę stylu danego obiektu oraz uwarunkowania ideologiczne jakie narzucał
komunizm, a także wykład historyka, który przedstawi wydarzenia historyczne
związane z poszczególnymi miejscami.
Udział w programie zostanie potwierdzony pisemnie.
Proponowane tematy:
• Gmach Politechniki Warszawskiej – najwspanialsza budowla stolicy przełomu
XIX i XX wieku
• Rok 1948 (zjazd zjednoczeniowy PZPR), 1956 (okupacja przez wiecujących
studentów), 1968 (Marzec), 1981 (ponownie strajk studentów)
• Budynek PAST-y (Polska Akcyjna Spółka telefoniczna) – pierwszy warszawski
wysokościowiec. Sukcesy militarne podczas Powstania Warszawskiego
• Pomnik wdzięczności Armii Czerwonej (Pomnik Braterstwa Broni, Pomnik
Żołnierzy Armii Czerwonej, Cmentarz-Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich) oraz
Pomnik Feliksa Dzierżyńskiego. Ślady obecności Sowietów w Warszawie
• MDM, Muranów II – socrealistyczne dzielnice robotnicze w centrum miasta.
Sprawa kpt. Kazimierza Kamieńskiego „Huzara” (żołnierza AK) oraz zabójstwa
Bohdana Piaseckiego
• Pałac Kultury i Nauki – socrealistyczny wieżowiec – pomnik Stalina. Symbol
dominacji obcej ideologii – świadek historii – centralny obiekt stolicy
• Stadion Dziesięciolecia Polski Ludowej. Imprezy i uroczystości polityczne,
propagandowe, sportowe, kulturalne
• Zamek Królewski – siedziba prezydenta II RP (192601939), zbombardowany we
wrześniu 1939. Polityczne konteksty odbudowy w latach 40. i 50. oraz 70. –
socjotechnika rządzenia władzy komunistycznej
• Kościół Św. Marcina – ufundowany w 1353, po pożarach w XV i XVII wieku
przebudowany w stylu barokowym, po wojnie odbudowany. Rola kościoła w
działalności opozycji demokratycznej lat 70tych

Warsztaty będą odbywać się w cyklu miesięcznym – sześć spotkań (październik
2006 – marzec 2007)
Miejsce spotkań:
Siedziba Instytutu Pamięci Narodowej, Oddział w Warszawie,
Pl. Krasińskich 2/4/6, sala konferencyjna (II piętro)
Dodatkowe informacje i zgłoszenia: Sławomir Stępień tel. (0-22) 530-86-97, e-
mail: slawomir.stepien@ipn.gov.pl




Temat: Do admina
pepita napisała:

> Zaleta tego forum jest to ze praktycznie zadna cenzura nie istnieje(czasami
> b.rzadko wyrzuca jakis watek)i kazdy moze tutaj sie wypowiedziec POPRAWNIE
> politycznie lub NIE ,nawsadzac bardziej parlamentarnie lub nie, wlaczac sie w
> dyskusje lub ignorowac to jest wlasnie FORUM.
> Wracajac do "apelu" Tomka - jezeli czytasz dokladnie posty dotyczace
> historii Polski szczegolnie okresu II WS a ostatnio Powstania Warszawskiego
> zauwazysz duzo krytycznych uwag Polakow dotyczacych decydentow,sensu tego
> wszystkiego.W swietle nowych dokumentow ktore zostaja odtajone z roznych
> archiwow dowiadujemu sie o rzeczach/faktach zupelnie nie znanych i nieraz
> stawiajacych wczorajszych bohaterow w roli tchorzy,zdrajcow czy pospolitych
> bandziorow.To nie dotyczy wylacznie polskiej historii to sie dzieje we
> wszystkich krajach bioracy udzial w II WS.
> Zwracasz sie z placzliwym apelem do admin.o cenzurowanie wypowiedzi na tym
> forum dotyczacych Holokaustu. DLACZEGO ten temat ma byc tematem TABU ???
> Wiem ze wiele krajow wprowadzilo odpowiednia legistlacje
> zabraniajaca "podwazanie" istnienia Holokaustu.
> Dlaczego zabrania sie zadawania pytan dotyczacych tej tragedii,wyjasnienia
> przyczyn,rozmiarow rownoczesnie eksploatujac Holokaust dla celow materialnych
> i tutaj wszystkie "chwyty" sa dozwolone.
> .W ostatnich latach odbywalo/odbywa sie wiele procesow o odszkodowania dla
ich
> ofiar.Sadzi sie banki,muzea duze firmy jak IBM,Ford ...czy nawet koleje
> francuskie !!!!ze transportowaly zydow do obozow.
> Czy wam zydom nie nasuwaja sie pytania DLACZEGO zydzi w USA czy Anglii nie
> reagowali na informacje tam docierajace o eksterminacji o obozach
> koncentracyjnych chociaz mieli duze wplywy wsrod rzadzacych w/w krajach.
> Nawet samobojcza smierc w Londynie polskiego zyda ktory chyba byl w polskim
> rzadzie emigracyjnym(zapomnialem nazwiska) jako PROTEST przeciwko indolencji
> tak zydow jak i rzadow w USA i Anglii nic nie zmienila.
> Kazdy normalny czlowiek jak ma watpliwosci to pyta -czesto jest to slowo
> DLACZEGO a Ty i wiekszosc uczestnikow tego watka domaga sie CENZURY a co
> wieksze oszolomy tego forum wiezienia lub szubienicy dla tych co
> sie "wychylili" bo na temat Holokaustu pytac/dyskutowac sie NIE WOLNO. Tak
> postanowil Tomek & Co na polskim forum - wspaniale!!!

Obawiam sie, ze nie tyle problemem jest o czym sie dyskutuje lecz jak. Gdyby
dyskusja na powyzsze tematy byla prowadzona z uznaniem pewnych norm nikt nie
mial by pretensji. Istnieja tematy szczegolnie drazliwe i wtedy nalezy sie
zastanowic gleboko na zarowno trescia i forma. Nie trzeba szukac daleko. Ilez
kontrowersji np budzily dziela sztuki uzywajace symboli religijnych w sposob "
awangardowy". Mozna wzruszyc ramionami ale tez trzeba wziac pod uwage, ze ktos
mogl sie naprawde poczuc urazony. Tak jest z prawie kazdym tematem, a co
dopiero z tematami naprawde drazliwymi. Podejscie do tego typu spraw swiadczy
mimo wszystko o kulturze osobistej.

Pozdrawiam




Temat: Ministerstwo Prawdy
Lekki umysł Miłosza i pustostan na Niepodległości
Orwell:
"Całą historię przemieniano w palimpsest, zeskrobywany i zapisywany tak
często, jak tylko jak to uważano za konieczne."

................

"Grupa »Sztuki i Narodu « miała program faszystowski. Kropka." - napisał
Miłosz, a przypomniał Michnik w artykule "Naganiacze i nieobywatelskie
postępki " czytamy dalej Michnika:

"14 sierpnia 2004 r. zmarł Czesław Miłosz. Dziennik związany z orientacją
nacjonalistyczno-katolicką pożegnał poetę osobliwą notą: „Przed wojną
sympatyzował z komunizmem, po wojnie był przez parę lat komunistycznym
dyplomatą. Opowiadał się za uczynieniem z Polski 17. republiki sowieckiej.
Warto przypomnieć, że w 1945 roku publicznie postulował, aby w Polsce Ludowej
nie wydawać Biblii. Stwierdził, że jest to książka okrutna, krwawa i
przygnębiająca."
Co słowo, to kłamstwa - podkreślamy to z kronikarskiego obowiązku."

otóż z kronikarskiego obowiązku re-kontry stwierdzam, że co słowo to prawda.
Każde słowo - rónież te słowa o biblii, Miłosz przebił samego Kotta pisząc -
"Oczywiście Kott wie, że Biblia się nie ukaże" (felieton Lekkie umysły z
Dziennika Polskiego, 1945). Wniosek dość oczywisty - kłamie Michnik.

Michnik powołuje się na Miłosza, by napisać że SiNowcy to faszyści. (SIC)
Zacytuję siebie:
"Pierwszy redaktor naczelny SiN Kopczyński zginął w Auschwitz. Będąc w wieku
Michnika oplkuwany w tym artykule Trzebiński zginął rozstrzelany przez Niemców.
Bojarski w wieku 22 lat ginie śmiercią bohatera. Gajcy mając dwadzieścia dwa
lata ginie w powstaniu warszawskim.

(...)

A Michnik, w artykule mającym na celu dokopać politycznym przeciwnikom próbuje
ich rozliczć z poglądów? Ich patriotyczny program ideowy nazywa faszystowskim.
Posiłkując się Miłoszem zarzuca im faszystowskie poglądy (sic).

Czy Michnik musi się mocno rozglądać, by poczuć smród rynsztoka?

Próbuje rozliczać SiNowców w dwuczęściowym eseju o naganiaczach i polskim
rynsztoku (sic). Znalazł sobie czas, okazję (obrona Cimoszewicza) i słownictwo
by atakować największych polskich patriotów."

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=29488591&a=29527495
Nie przywoływałbym tych faktów, gdyby Michnik i Miłosz swoim zwyczajem, nie
próbowali unurzać w gów... polskich patriotów."
Więc jeszcze jeden fakt, dość znamienny. SiNowcy ginęli z bronią w ręce, na
łamach wyborczej opluwa się ich jako faszystów. A Miłosz? Miłosz pisze tak:

"W czerwcu 1941 roku, kiedy Hitler uderzył na Rosję, w Warszawie znalazło się
dużo pustych mieszkan, opróżnionych przez wojsko. Przez stosunki ww
magistracie, to jest na odpowioednie polecenie nieoficjalnej hierarchii,
dostałem mieszkanie w alei Niepodległości. Trzy pokoje z kuchnią, widok na
pola. a polami Forty Mokotowskie. I od 1941 do 1944 niejakie obcowanie z
przyrodą, spacery."

czy warszawiacy z dziada pradziada, wiedzą cóż to mógł byż za pustostan?
Kto byłwłąścicielem mieszkania?

A 1945 rok? MIłosz ocenił swoją publicystykę jako "świadome zstępowanie w
obrzydliwość" - ale w przedmowie do swojej korespondencji "Listów po wojnie",
tych słów już nie powtórzył.

Jak to napisał Sergiusz Piaseckiw artykule - "Były poputczik Miłosz"
Jako dawny "dyplomata regime`owy będzie wybielał to czemu służył."

A co kieruje Michnikiem?




Temat: Kolejny atak SLD na kosciół i religię katolicką!
Kolejny atak SLD na kosciół i religię katolicką!
„Przybyli ułani" na... religię
Lekcje patriotyzmu w szkołach

Posłanka SLD Barbara Ciruk postuluje, aby jedną lekcję religii w tygodniu
zamienić na wychowanie patriotyczne. Nauczyciele, dyrektorzy podlaskich szkół
i przede wszystkim katecheci są temu przeciwni.

– Mam pewność, że młodzi ludzie między 10. a 18. rokiem życia, nie
utożsamiają się z naszymi symbolami narodowymi – powiedziała nam Barbara
Ciruk.

Bombki z orzełkiem?
Przyznała się nam, że z zazdrością obserwowała Amerykanów, przebywając w
latach 90. na stypendium w USA: ich reakcje na hymn, flagę, znajomość
konstytucji, nawet kupowanie bombek choinkowych w barwach narodowych. Dlatego
domaga się wprowadzenia lekcji patriotyzmu do programu szkół. Ze względów
oszczędnościowych zajęcia miałyby się odbywać w miejsce jednej z dwóch
cotygodniowych lekcji religii. Miałyby wykształcić poczucie dumy i tożsamości
narodowej. Jak?
– Przez poznawanie historii godła i biografii polskich patriotów, przez naukę
pieśni patriotycznych – uważa posłanka. – Sama nie wiem, czy zaśpiewałabym
trzecią zwrotkę hymnu. Dlaczego nie uczyć młodzieży pieśni z powstania
warszawskiego, Bogurodzicy, Roty, „Boże, coś Polskę – wymienia jednym tchem. –
Spróbujmy takiego kształcenia przynajmniej przez rok – przekonuje.
Już wiemy, że nie dał się przekonać sekretarz stanu w MENiS Franciszek
Potulski. W odpowiedzi na interpelację pani poseł odparł, że patriotyzmu
można uczyć na wszystkich lekcjach. Nawet na wuefie.

Religii nie damy!
– Treści patriotyczne przekazujemy uczniom na języku polskim, historii,
sztuce, geografii. Jestem przeciwna rezygnowaniu z godziny religii – mówi
Małgorzata Płońska, dyrektor PG nr 6.
– Nie wiem, czy to pomysł na edukację, czy też chwyt typowo populistyczny,
aby wyprowadzić religię ze szkoły – podejrzewa Jarosław Dworzański, dyrektor
SP nr 34. Dodaje, że jego uczniowie popisowo znają pieśni patriotyczne. Ba!
Trzeba było posłuchać na szkolnym apelu na 11 Listopada, jak
intonują „Wojenko, wojenko" i „Przybyli ułani pod okienko". Posłanka Ciruk
przekonuje, że z jej strony to żaden zamach, że katolicy powinni być
zadowoleni z nowych zajęć, bo historia polskiego patriotyzmu jest związana z
Kościołem. Do głowy jej nie przyszło, że może być tak źle zrozumiana.
– Jeżeli ktoś chce, to posługując się szczytnymi hasłami, znajdzie
usprawiedliwienie prób zmniejszenia wpływu Kościoła na wychowanie dzieci i
młodzieży – kwituje ks. Roman Balunowski, dyrektor wydziału duszpasterstwa
Białostockiej Kurii Metropolitalnej, duszpasterz samorządowców i
parlamentarzystów. – Nie potrzeba zbyt wielkiego wykształcenia historycznego,
aby wiedzieć, że Kościół w Polsce zawsze uczył patriotyzmu, a w
najtrudniejszych dla Polski chwilach duch narodowy przetrwał również, jeśli
nie przede wszystkim, dzięki Kościołowi.




Temat: Noc Listopadowa dziś o 15.oo w Łazienkach
Noc Listopadowa dziś o 15.oo w Łazienkach
[przeklejam info z Forum Pruszków:)]

znajoma zadzwoniła do mnie i poinformowała mnie o ciekawej imprezie, ja chyba
nie będę mógł pójść ale może ktoś z forumowiczów się wybierze?;-)

um.warszawa.pl/v_syrenka/kultura/main.php?dzial=repertuar&strona=opis&re_id=2241
Od: 2004-11-27, godz. 15:00 do: 2004-11-27, godz.20:30
Cena: wstęp wolny
Informacje dodatkowe:
Inscenizacja historyczna ”Noc Listopadowa - Zdobycie Arsenału Warszawskiego
połączona z obchodami Dnia Podchorążego

Program imprezy:

15:00 - rozpoczęcie imprezy - Szkoła Podchorążych, Łazienki Królewskie
15:35 - przemarsz do Grobu Nieznanego Żołnierza
17:00 - złożenie wieńców, uroczysta odprawa warty
17:30 - zdobycie Zamku Królewskiego, wystawienie posterunku
18:00 - walki na Rynku Starego Miasta
19:00 - szturm na Arsenał
19:40 - przegląd wojsk
20:30 - Msza Św. w Katedrze Polowej Wojska Polskiego

Powstanie Listopadowe wybuchło na fali narodowowyzwoleńczych ruchów w Europie.
Skierowane było przeciw Rosji, spowodowane łamaniem konstytucji 1815 r przez
cara i zwalczaniem liberalnej opozycji. W obliczu mobilizacji polskiego wojska
przeciw rewolucji na Zachodzie i groźbą dekonspiracji, wszczęto Powstanie
Listopadowe. Już w 1828 r. Piotr Wysocki, ppor.instruktor w warszawskiej
Szkole Podchorążych Piechoty, utworzył Spisek patriotyczny dążący do walki
zbrojnej o niepodległość.
Wieczorem 29 listopada 1830 r. uczniowie Szkoły Podchorążych Piechoty i
cywilni spiskowcy zaatakowali Belweder. Zamach na Wielkiego Księcia
Konstantego nie udał się. Generalicja polska sprzeciwiła się powstaniu, kilku
z nich jak: Trębicki, Hauke, Potocki zostali zastrzeleni przez podchorążych,
jednak znaczna część wojska wzięła udział w walce. Do zwycięstwa przyczynili
się także mieszkańcy Warszawy, zdobywając Arsenał.

Te wydarzenia z pierwszego dnia Powstania 1830 roku będziemy mogli obejrzeć na
ulicach Warszawy w sobotę 27 listopada br. W widowisku historycznym biorą
udział studenci WAT i członkowie stowarzyszeń historycznych z Polski i
Białorusi, którzy w mundurach z tamtej epoki będą atakować Zamek Królewski,
walczyć na Starym Mieście i zdobywać Arsenał Warszawski.
Podchorążowie już o godz 15.00 zbiorą się na uroczystym apelu przy dawnej
Szkole Podchorążych Piechoty w Łazienkach Królewskich, a następnie wezmą
udział w uroczystej odprawie wart przy Grobie Nieznanego Żołnierza.
Godzina 17.30 - zdobycie Zamku Królewskiego, a o 19-ej szturm na Arsenał.

Organizatorzy: Stowarzyszenie Naukowe Archeologów Polskich, Wojskowa Akademia
Techniczna, Państwowe Muzeum Archeologiczne w Warszawie, Muzeum Wojska
Polskiego oraz Mazowieckie Centrum Kultury i Sztuki
Współpraca: Klub Wojsk Lądowych oraz Dom Wojska Polskiego

www.wat.edu.pl
Noc Listopadowa

Wojskowa Akademia Techniczna
Stowarzyszenie Naukowe Archeologów Polskich
Mazowieckie Centrum Kultury i Sztuki
Państwowe Muzeum Archeologiczne w Warszawie
Muzeum Wojska Polskiego
Klub Artylerii Dawnej "ARSENAŁ"

mają zaszczyt zaprosić na inscenizację historyczną
NOC LISTOPADOWA
ZDOBYCIE ARSENAŁU WARSZAWSKIEGO
w 175 rocznicę wybuchu Powstania Listopadowego
26 listopada 2005 roku
"Dzień Podchorążego"

PROGRAM IMPREZY:

* 16:00 - rozpoczęcie imprezy - Szkoła Podchorążych, Łazienki Królewskie
o - złożenie kwiatów pod pomnikiem Piotra Wysockiego
* 17:00 - Grób Nieznanego Żołnierza - Plac Piłsudskiego
o - złożenie wieńców, uroczysta odprawa warty
* 17:30 - przemarsz Krakowskim Przedmieściem
o - zdobycie Zamku Królewskiego, wystawienie posterunku
* 18:00 - walki na Rynku Starego Miasta, przemarsz ul. Długą
* 19:00 - szturm na Arsenał Warszawski
* 19:40 - przegląd wojsk, wręczenie dyplomów i patentów wojskowych
* 20:30 - zakończenie imprezy

na stronie UM Warszawy jest data 27.11 czyli jutro ale jednak impreza ma się
podobno odbyć dzisiaj;-)




Temat: co mieszkancy Lublina sadza o Rzeszowie?
Tak to sie robi w "miescie"...
Gratuluje wam "Parady"... a tak to sie robi na serio:
radni zgodzili się na wystawienie na sprzedaż działek znajdujących się przy
hotelu Rzeszów. Zainteresowana ich kupnem jest amerykańska firma
Cushman&Wakefield&Healey, która chce wybudować tam najnowocześniejsze w
Rzeszowie centrum konferencyjno-handlowo-rozrywkowe.
Rzeszów. Projektanci największego centrum handlowego wprowadzili część zmian,
których żądali radni. Ci, zdecydują jutro czy sprzedać działkę, na której ma
stanąć "Galeria Hotel Rzeszów”.
"Galerię” chce wybudować amerykańska firma Cushman&Wakefield Healey&Baker.
Przedstawiony wcześniej projekt wzbudził dużo kontrowersji wśród radnych,
którzy zażądali kilku drastycznych zmian.
- Zmieniliśmy projekt tak, aby spełnić niektóre oczekiwania radnych.
Wszystkiego jednak nie da się zrobić, bo to podważałoby sens budowy centrum.
Dotyczy to zwłaszcza drastycznego zmniejszenia powierzchni - mówi Maciej Łobos
z pracowni projektowej MWM w Rzeszowie.
Inwestor zgodził się na zmniejszenie powierzchni o 5 tys. metrów kw. Zmieni się
również kształt budynku. W części położonej od strony dworca podmiejskiego
będzie on sięgał na wysokość ok. 30 metrów, czyli prawie tyle, co hotel
Rzeszów. Ma się tu mieścić multikino. Architekci zaproponowali również nowe
rozwiązanie połączenia centrum z ul. Krakowską. Na wysokości ul. Króla Augusta
powstanie nowy przejazd kolejowy, przez który będzie można się dostać na
Krakowską.
- Staraliśmy się również rozwiązać problem braku zieleni wokół centrum.
Przesunęliśmy budynek od ul. Krakowskiej o ok. 20 metrów. W tym miejscu
powstanie plac, na którym będą drzewa i krzewy. Być może pomyślimy również o
tzw. zielonych dachach. Mam nadzieję, że radni będą usatysfakcjonowani tymi
zmianami - mówi Łobos. Remont słynnego Centrum Handlu Sztuki i Biznesu Stary
Browar w Poznaniu kosztował 66 mln dolarów. Dla porównania, amerykańska firma
Cushman&Wakefield, która zainteresowana jest inwestowaniem w centrum handlowe
wokół hotelu "Rzeszów” może wydać około 60 mln dolarów. Tyle ma kosztować hotel
o czterogwiazdkowym standardzie, pasaż handlowy, kina, kluby odnowy
biologicznej i wiele innych atrakcji, w których zamożni nie będą mieli problemu
z wydaniem każdych pieniędzy.
Amerykanie pytani dlaczego nagle zainteresowali się Rzeszowem, odpowiadają
krótko: Waszym atutem jest jedyne we wschodniej Polsce lotnisko i graniczny
region na linii Unia Europejska - Ukraina.
- Dużo w tym racji - potwierdza dr Krzysztof Kaszuba, ekonomista. - Nasi
europarlamentarzyści powinni zrobić wszystko, by ściągnąć tu wyjazdowe
posiedzenia UE, seminaria unijnych urzędników. A to jest realne, zwłaszcza, gdy
będzie odpowiednie zaplecze konferencyjne i hotelowe.
Kaszuba tłumaczy, że po tym, jak powoli opada zachwyt rzeszowian nad
hipermarketami, teraz przyszedł czas na galerie.
- Hipermarkety to jest szybki biznes spożywczy - mówi ekonomista. - Galeria to
propozycja dla ludzi, którzy maja czas, ochotę i pieniądze, by nie tylko kupić
markowe ciuchy, ale i wypić kawę, zagrać w kręgle, oglądnąć film, przeczytać
książkę. W 2006 r. rzeszowianie będą mieli trzy takie miejsca do wyboru. Oprócz
Amerykanów, do budowy galerii startują też "Conres” i firma "Womaks”
Ta pierwsza powstanie przy ul. Kopisto. - Zapewni możliwość atrakcyjnego
spędzenia czasu dla całej rodziny. Jak w warszawskich centrach pojawią się
wykwalifikowane opiekunki, które zaopiekują się małymi dziećmi, rodzice znajdą
czas na kino, kosmetyczkę, masaż - mówi Edyta Cupryś, prezes "Conresu”.
Przyszła Galeria Nowe Miasto to: trzygwiazdkowy hotel na 120 miejsc,
powierzchnia biurowa o podniesionym standardzie do wynajęcia, kluby fitness,
sale kinowe, billardowe, puby, restauracje i ściany wspinaczkowej




Temat: Collegium Carnkovianum a Marga-Parking ...II
Dobiegły końca prace archeologiczne na terenie tzw. margaryny – przy
Centrum Kultury i Sztuki. Archeolodzy nie znaleźli żadnych skarbów,
które byłyby argumentem przemawiającym za tym, aby wstrzymać
planowaną na tym terenie inwestycję. Jeszcze w tym roku ruszy więc
budowa dwupoziomowego parkingu.

Na terenie przy ul. Łaziennej archieolodzy pracowali od kilku
miesięcy. Wbrew krążącym po mieście informacjom, nie znaleźli tam
niczego szczególnie cennego.
- Tam żadnych skarbów nie ma. Naszym zadaniem było zbadanie terenu
przeznaczonego pod inwestycję. Nie ma tam śladu murów miejskich.
To, co udało nam się odkryć, to wyłącznie mury nowożytne, które
datuje się na XVIII-XIX wiek – mówi Leszek Ziąbka, archeolog.
Żadne z archeologicznych znalezisk nie będzie w czasie budowy
parkingu zniszczone.
- Zinwentaryzowaliśmy wszystkie znaleziska z terenu „margaryny”.
Wszystko to, po zakonserwowaniu i odpowiednim przygotowaniu, będzie
wkomponowane w bryłę architektoniczną planowanego obiektu – dodaje
Adam Kędzierski, archeolog prowadzący prace przy ul. Łaziennej.
Takie informacje od zespołu, badającego tereny przy ul. Łaziennej
sprawiają, że dyrekcja Centrum Kultury i Sztuki rozpoczyna procedury
związane z budową dwupoziomowego parkingu. Jego projekt jest już
gotowy.
- Obiekt jest architektonicznie, dość lapidarnie i skromnie
zaprojektowany, aby nie konkurował z zabytkowym otoczeniem. Naszym
zadaniem, jako projektodawców, było uporządkowanie tego
zdewastowanego terenu w formie skanalizowanego, dwupoziomowego
parkingu. Centrum ma ogromne potrzeby, jeśli chodzi o możliwość
parkowania, więc ta inwestycja wydaje nam się dość sensowna – mówi
architekt Tadeusz Wiekiera. - Obiekt został zaprojektowany w taki
sposób, aby w przyszłości można było, jeżeli pozwolą na to środki i
potrzeby, zrealizować obiekt o wysokiej wartości architektonicznej.
Są , jeśli chodzi o założenia projektowe, pewne reminiscencje
czystej prostej ściany, która jakby przekłada się na to, co
występuje na elewacji CKiS. Będzie mnóstwo zieleni pnącej, która
zasłania współczesne elementy tego obiektu. Nadszedł ten dobry
moment, kiedy to kaliskiemu Centrum, uda się zagospodarować ten
zakątek – dodaje projektant.

miejscu „margaryny” powstanie 40 miejsc parkingowych. Nocą być
może z obiektu będą mogli korzystać mieszkańcy okolicznych budynków
i tam będą mogli parkować swoje auta.
- Nastąpi koniec etapu „czarnej dziury w centrum miasta” –
zaśmieconej i zabrudzonej. Mamy przecież w CKiS kilka imprez
międzynarodowych –przyjeżdżają tu ludzie z całego świata i nie
będziemy musieli się już przed nimi chować ze wstydu – zaznacza
Tadeusz Wiekiera.
Inwestycję popiera warszawskie Towarzystwo Opieki nad Zabytkami.
Jego prezes, Jacek Wysocki, przyjechał do Kalisza, aby uczestniczyć
w rozmowach dyrekcji Centrum Kultury i Sztuki z przedstawicielami
kaliskiego koła towarzystwa. Ci początkowo byli przeciwni inwestycji
przy ul. Łaziennej.
- Zarząd główny towarzystwa postanowił wkroczyć w tę sytuację, aby
ją nieco załagodzić. Niedobrze by było, aby takie świeżo powstałe
towarzystwo i ludzie, którzy mają dużo zapału, wchodzili od samego
początku w konflikt ze środowiskiem konserwatorskim i miasta. Na
skutek tego spotkania udało się wyjaśnić pewne kontrowersje. Budowa
parkingu to lepszy pomysł niż pozostawienie zdewastowanego terenu w
centrum miasta. Zawsze lepiej jeżeli przestrzeń jest
zagospodarowana – podkreśla Jacek Sobczak.
Przedstawiciele powstałego niedawno kaliskiego koła Towarzystwa
Opieki nad Zabytkami przyznają, że parkingi w mieście są potrzebne.
- Lobby samochodowe jest bardzo duże. Ustąpiliśmy więc, żeby nie
psuć atmosfery, niemniej jednak teren zawarty między ulicami
Łazienną, Kolegialną a Placem św. Józefa uznajemy za najcenniejszy w
Kaliszu. Będziemy się pilnie przyglądać prowadzonym tu pracom –
ostrzega Andrzej Matusiak.
A prace ruszą jeszcze w tym roku, tuż po sfinalizowaniu wszystkich
niezbędnych inwestycyjnych formalności.

zrodlo www.kalisz.pl

manipulacja czy tak w Kaliszu jest? .
na forum calkowicie to wyglada inaczej niz opisane powyzej?



Temat: Nowy Holiday Inn w Józefowie
Nowy Holiday Inn w Józefowie
Centrum hotelowo-konferencyjne powstanie w malowniczym zakolu Świdra. To
pierwsza tak duża i luksusowa inwestycja komercyjna na linii otwockiej.

- Obiekt będzie funkcjonować pod szyldem Holiday Inn, ale inwestorem jest
spółka z polskim kapitałem - zapowiedział wczoraj Marcin Górzyński, prezes
spółki deweloperskiej Aquila Park. Jego firma finansuje cały projekt szacowany
na blisko 20 mln euro.

Hotel ze 150 pokojami, 11 salami konferencyjnymi, basenem, centrum SPA i polem
golfowym w Józefowie zostanie otwarty na początku 2007 r.

- Ekskluzywna miejscowość, ekskluzywny hotel. W mieście brakowało porządnych
restauracji. Teraz będą - cieszy się Stanisław Kruszewski, burmistrz Józefowa.

Nad Świdrem jak nad Bałtykiem

Czy hotel o wysokim standardzie tak daleko od centrum Warszawy ma sens?
Wystarczy spojrzeć na mapę. Przez dobre 50 km wzdłuż Wisły, od Falenicy po
Pilawę, ciągnie się nieprzerwany pas lasów. Oprócz niego między Józefowem a
Otwockiem wije się Świder - ostatnia czysta rzeka na Mazowszu. - Kąpać się w
niej nie można, bo jest za płytka, ale brodzić - jak najbardziej - zapewnia
burmistrz.

I mówi z dumą, że bez wcześniejszych inwestycji w infrastrukturę powstanie
takiego hotelu byłoby niemożliwe. Dzięki funduszom unijnym w tym roku zaczęła
się budowa sieci wodno-kanalizacyjnej za mniej więcej 40 mln zł. Będzie gotowa
w przyszłym roku.

Świder miał już swoje wielkie dni. Przed stu laty z okładem odkrył go

Michał Elwiro Andriolli. Wzniósł tu pierwsze drewniane wille. Przez kolejne
kilkadziesiąt lat w czasie wakacji przyjeżdżały tu tłumy letników - głównie
warszawskich Żydów. Były setki pensjonatów, pokoików do wynajęcia, willi.

Gdy zaczęła się niemiecka okupacja, plaże w Świdrze musiały zastąpić
warszawiakom plaże bałtyckie. Już w piątek wieczorem pensjonaty i hoteliki
zapełniały się warszawiakami, a w ogródkach i na werandach restauracji dawano
koncerty oraz wystawiano sztuki.

W PRL kurort podupadł. Pensjonaty zajął kwaterunek. Restauracje zamknięto.
Hotele przestały istnieć.

Z kamieniem na elewacji

Zapowiadana inwestycja spółki Aquila Park na terenie 11-hektarowej działki to
prawdziwa rewolucja w dziejach Józefowa. Znów pojawią się tu przyjezdni, nawet
ze świata.

- 70 proc. naszych gości stanowić będą klienci korporacyjni z warszawskich
firm, ale nie tylko - uważa Marcin Górzyński z Aquila Parku.

Hotel będzie miał prostą modernistyczną architekturę. Na pierwszy rzut oka
kojarzy się z powrotem architektury przełomu lat 50. i 60. minionego wieku.

- Dwa niskie trzypiętrowe skrzydła na rzucie wycinka elipsy zwiąże wspólny
rdzeń. Do tego dołączymy aneksy z salami konferencyjnymi i basenem - tłumaczy
współautor projektu Igor Galas z pracowni PRC Architekci.

Inwestycja w Józefowie będzie miała wysoki standard wykończenia. Na elewacjach
pojawi się kamień, ale zabraknie drewna tak charakterystycznego dla starych
domów linii otwockiej.

- Drewno było w pierwszych projektach, ale przepadło. Jest zbyt drogie. -
przyznaje Igor Galas.

Szkoda, bo mimo przyzwoitej architektury i dobrego wpisania budynku w las
mógłby on stanąć w dowolnym miejscu Polski.
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3040255.html





Strona 2 z 3 • Zostało wyszukane 111 wyników • 1, 2, 3